Dziennik Gazeta Prawana logo

Zginęła jedna osoba. Ksiądz, sprawca wypadku, był pijany

1 marca 2012, 12:20
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Przed Sądem Okręgowym w Białymstoku zakończyło się w czwartek postępowanie odwoławcze w sprawie katolickiego duchownego, który wiosną 2010 roku koło Dziadkowic (Podlaskie) doprowadził do wypadku. Zginęła jedna osoba. Ksiądz był pijany.

Wyrok ma być ogłoszony jeszcze tego dnia po południu.

W kwietniu 2010 roku we wsi Malewice seat, którym kierował duchowny, z dużą prędkością wyjechał z zakrętu i zderzył się czołowo z mazdą. W ocenie prokuratury i sądu pierwszej instancji drugie auto jechało prawidłowo. W wyniku odniesionych obrażeń w szpitalu zmarł pasażer seata. Kilka osób z obu samochodów, w tym ksiądz, zostało rannych.

Sąd w Siemiatyczach uznał, że duchowny jest winny spowodowania wypadku; uznał też, że był nietrzeźwy - miał we krwi ponad trzy promile alkoholu. Ksiądz został skazany na trzy lata więzienia i 10-letni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. Ma też zapłacić 30 tys. zł odszkodowania wdowie po mężczyźnie, który zginął w wypadku, a także nawiązki - od 2,5 do 5 tys. zł - czterem osobom rannym w wypadku.

Apelację złożył prokurator, żona ofiary wypadku (która jest w sprawie oskarżycielem posiłkowym) oraz obrońca. Oskarżyciele chcą kary 6 lat więzienia.

Na czwartkowej rozprawie odwoławczej obecny był tylko prokurator. Mówił, że kara 6 lat więzienia w tym przypadku nie jest karą szczególną ze względu na funkcję czy stanowisko oskarżonego, ale taką, które zwykle żąda oskarżyciel w podobnych sprawach.

Prokurator Marek Żendzian z Prokuratury Okręgowej w Białymstoku zwracał uwagę na okoliczności obciążające, m.in. fakt, że kierowca był nietrzeźwy, jechał z nadmierną prędkością i doprowadził do wypadku z najpoważniejszymi konsekwencjami - śmiercią człowieka. Zwracał też uwagę, że za okoliczność obciążającą można przyjąć fakt, że początkowo nie chciał poddać się badaniu krwi.

Obrońca na wcześniejszej rozprawie mówił, że sąd pierwszej instancji zastosował przepisy mniej korzystne dla jego klienta. Uważa też, że niesłusznie zasądził odszkodowanie i nawiązki. Chce złagodzenia kary do 2 lat więzienia (i 6-letniego zakazu prowadzenia pojazdów) lub zwrotu sprawy do ponownego rozpoznania.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Zmiany w przepisach dla kierowców, najświeższe informacje ze świata motoryzacji, premiery, testy najnowszych modeli aut, porady. Od kiedy zakaz samochodów spalinowych? Czy pieszy ma zawsze pierwszeństwo? Gdzie zainstalują nowe fotoradary i kamery odcinkowego pomiaru prędkości? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziesz w newsletterze Auto.dziennik.pl.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj