Dziennik.pl logo

Znika wielki problem aut elektrycznych. Szef Toyoty: 1200 km zasięgu, dokonaliśmy przełomu

45 minut temu
Ten tekst przeczytasz w 10 minut
Nowa Toyota C-HR+
Nowa Toyota C-HR+: Elektryczny SUV japońskiej marki wpisuje się w technologiczną rewolucję. Jacek Pawlak: Kolejnym krokiem będą baterie Solid-state, które dadzą 1200 km zasięgu i ładowanie w zaledwie 10 minut./Tomasz Sewastianowicz
Toyota szykuje przewrót w napędach. Samochody elektryczne i ich akumulatory czeka techniczna rewolucja, a prawdziwą bombą jest przełamanie głównej bariery w pracach nad bateriami ze stałym elektrolitem Solid-state. Czym będziemy jeździć za rok, a czym za 10 lat? Czy hybrydy to staroć, a chińska konkurencja zaleje rynek? Z pytaniami zmierzył się Jacek Pawlak, prezes Toyota Central Europe.

Toyota jak Niemcy w piłce: na końcu i tak wygrywa. Sekret dominacji hybryd

Tomasz Sewastianowicz: Gary Lineker powiedział kiedyś: Piłka nożna to taka gra, w której 22 mężczyzn biega za piłką, a na końcu i tak wygrywają Niemcy. Z rynkiem motoryzacyjnym i Toyotą w Polsce jest już tak samo?

Jacek Pawlak, prezes Toyota Central Europe: Jesteśmy liderem polskiego rynku od czterech lat z ogromną przewagą. Na ten sukces składa się wiele czynników, ale kluczowa jest technologia. W dobie cen paliwa, które potrafią zaskakiwać z dnia na dzień, kierowcy szukający auta oszczędnego i niezawodnego wiedzą, że wybór jest jeden.

To efekt 29 lat doświadczeń i ciągłej optymalizacji. Szósta generacja naszych napędów hybrydowych mówi sama za siebie. Te napędy są ukochane przez taksówkarzy, bo bezproblemowo robią miliony kilometrów. Silnik spalinowy pracujący w cyklu Atkinsona jest całkowicie odciążony, a cała jednostka nie posiada elementów, które we współczesnych autach psują się najczęściej: nie ma tu turbosprężarki, koła dwumasowego, filtra DPF, pasków klinowych, alternatora, rozrusznika ani klasycznego sprzęgła. Budowa napędu, który bezawaryjnie przejedzie 500 000 km lub milion, jest potwornie trudna.

Jak długo jesteście w stanie meblować ten rynek? W końcu konkurencja was dogoni.

Zrobimy wszystko, by nasza przewaga trwała jak najdłużej. Naszą siłą jest gigantyczna lojalność klientów. Ludzie, którzy wcześniej mieli trudne doświadczenia z innymi markami – ciągłe naprawy, świecące kontrolki czy zawieszające się ekrany – po przesiadce do Toyoty odkrywają, co oznacza święty spokój. Tylko wlewają paliwo i robią rutynowe przeglądy. Kto raz kupi u nas auto, ten zazwyczaj z nami zostaje. Dokładnie to samo dzieje się w segmencie premium w przypadku Lexusa.

Lexus ES nowym królem Polski. Detronizuje wielką trójkę z Niemiec z wynikiem 29% rynku

Polacy oszaleli na punkcie Lexusa? Po trzech kwartałach macie ponad 10 tys. zarejestrowanych aut i ponad 10% rynku premium. Skąd ten fenomen nad Wisłą?

Polska jest dla Lexusa wyjątkowym i niesamowicie ważnym rynkiem. Wynik na poziomie ponad 10 tysięcy aut w 9 miesięcy i przekroczenie 10% udziału w całym rynku premium to dowód na to, że polski kierowca szuka w aucie przede wszystkim świętego spokoju. Wybitnie widać to u klientów indywidualnych – we wrześniu prawie co trzeci prywatny samochód premium kupowany w Polsce to był Lexus (28,7% udziału w rynku!).

Sukces Lexusa wyrasta na zaufaniu do jakości Toyoty, ale to zjawisko o zasięgu globalnym. Na Bliskim Wschodzie, gdzie cena nie gra roli, a panują ekstremalnie trudne warunki – piasek, upał i pył – Lexus po prostu króluje. Tam, gdzie rzeczywistość brutalnie weryfikuje trwałość, marketing przestaje mieć znaczenie.

Jacek Pawlak, Toyota
Jacek Pawlak, prezes Toyota Central Europe: Ja bym sobie chińskiego samochodu nie kupił. Jestem inżynierem i wiem, że auto składa się z 10 tysięcy komponentów. Widzimy tylko świecący tablet za 2000 zł, a pod spodem... Nie dajmy się na to nabierać.

Jak sprzedaje się nowy Lexus ES? Ósma generacja poradzi sobie w końcu z niemiecką konkurencją?

Nowa generacja ES-a weszła na polski rynek z potężnym uderzeniem – 335 zarejestrowanych aut w jeden miesiąc i od razu 1. miejsce w niezwykle wymagającym segmencie E Premium. Kluczem jest elastyczność i sprawdzone napędy: dajemy wybór między wariantem elektrycznym a naszą kultową hybrydą 6. generacji w ES 300h.

Do tego dochodzi niezmienna popularność NX-a oraz świetny debiut miejskiego LBX-a, który zdominował segment B-SUV Premium. Klienci widzą, że dostają auto dopracowane inżynieryjnie, które nie traci drastycznie na wartości przy odsprzedaży.

Nowy Lexus ES
Nowy Lexus ES/Tomasz Sewastianowicz

"Nie kupiłbym chińskiego auta, jestem inżynierem". Świecący tablet to za 2000 zł to za mało

Rusza nowy, potężny salon Toyoty i Lexusa z Kubą Przygońskim, podczas gdy branża huczy o sprzedaży przez internet i modelu agencyjnym. Czy inwestowanie w tradycyjną sieć w 2026 roku to nie jest staroświeckie podejście biznesowe?

Żyjemy w czasach rewolucji: zmieniają się napędy, multimedia, oprogramowanie i baterie. Klienci czują się w tym wszystkim zagubieni, a wybór samochodu to wciąż jeden z największych wydatków w budżecie polskiej rodziny. E-commerce nauczył nas ostrożności. Zamówioną przez internet koszulkę można łatwo odesłać, ale odesłanie zarejestrowanego samochodu to ogromny problem.

Każda marka twierdzi dziś, że ma "superhybrydy", ale te systemy różnią się diametralnie. Hybryda robiona od 29 lat w japońskim reżimie to zupełnie inna technologia niż system stworzony 4 lata temu. Klienci przed podjęciem decyzji chcą usiąść w aucie, dotknąć go i przejechać się nim w komfortowych warunkach.

A może po prostu boicie się konkurencji z Chin, która wchodzi z tanim e-commerce? Kupiłby pan sobie w ogóle chiński samochód?

Ja bym sobie chińskiego samochodu nie kupił. Jestem inżynierem i wiem, że auto składa się z 10 tysięcy komponentów. Podejmowanie decyzji na podstawie samego wyglądu zewnętrznego to błąd.

Z punktu widzenia inżynierii najłatwiejszą rzeczą w samochodzie jest zaprojektowanie nadwozia. Najtrudniej stworzyć sztywną, bezpieczną platformę oraz zawieszenie i układ napędowy dopracowywane dekadami. Tych elementów nie widać w salonie. Widzimy tylko świecący tablet na desce rozdzielczej – a taki ekran można kupić od dostawcy elektroniki za 2000 zł. Nie dajmy się na to nabierać. Marketingiem można kupić uwagę klienta, ale nie da się kupić trwałości, bezpiecznego zachowania auta przy gwałtownym omijaniu przeszkody czy wypracowanej latami japońskiej obsesji ciągłego doskonalenia Kaizen.

Przełom w akumulatorach: 10 minut ładowania i 1200 km zasięgu

Podobno przespaliście elektryczną rewolucję? Czy hybryda to nie jest już technologiczny skansen?

Liczby mówią co innego. W zeszłym roku byliśmy na 23. miejscu pod względem sprzedaży aut czysto elektrycznych (BEV) w Polsce. W tym roku, po wprowadzeniu pełnej gamy modeli elektrycznych, jesteśmy już na 2. miejscu.

Warto pamiętać, że główne podzespoły auta elektrycznego – silnik, konwerter, inwerter, baterie oraz zarządzające nimi oprogramowanie – udoskonalamy od 29 lat. Mamy obecnie ich 6. generację. W aucie elektrycznym kluczowa jest efektywność zużycia energii na 100 km, czas ładowania oraz trwałość baterii, która decyduje o wartości rezydualnej (TCO). Jeśli kupisz auto taniej o 10 tysięcy, a po kilku latach sprzedasz je taniej o 40 tysięcy, to w rzeczywistości kupiłeś najdroższy samochód na rynku.

Jak ocenia pan codzienne użytkowanie elektryka w polskich warunkach?

Samochód elektryczny jako drugie lub trzecie auto w rodzinie do jazdy po mieście jest absolutnie genialny. Zużywa około 14-15 kWh na 100 km. Ładując go w domu, koszt przejechania 100 km wynosi około 15-16 zł – to równowartość około 2 litrów benzyny. Nie ma oszczędniejszego auta.

Wciąż jednak mamy w Polsce ograniczenia infrastrukturalne i energetyczne. Dopóki nasza energia pochodzi w większości z węgla, jazda elektrykiem ładowanym na mieście ma niewiele wspólnego z prawdziwą ekologią – po prostu przenosimy emisję z rury wydechowej do komina elektrowni.

Baterie Solid-state. Słyszymy o nich od lat – to bajki inżynierów czy kwestia miesięcy?

Toyota nigdy nie wprowadzi niesprawdzonej technologii na rynek, ponieważ akumulatory znajdują się bezpośrednio pod fotelami pasażerów, co wymaga od nas stuprocentowej pewności w kwestii bezpieczeństwa. Dzisiejsze próby zwiększania zasięgów aut elektrycznych poprzez dokładanie kolejnych 300 kg baterii są sprzeczne z prawami fizyki i zagrażają bezpieczeństwu – tak ciężki samochód znacznie trudniej wyhamować i manewrować nim w sytuacji awaryjnej.

Odpowiedzią na te wyzwania będą baterie ze stałym elektrolitem Solid-state, w których przełamaliśmy największą barierę inżynieryjną, jaką była kwestia trwałości. Po tym przełomie obecnie przygotowujemy tę technologię do produkcji masowej, co pozwoli wkrótce wyposażyć w nią dziesiątki tysięcy samochodów rocznie. Nowe, znacznie lżejsze akumulatory skrócą czas ładowania do zaledwie 10 minut i zapewnią bezproblemowy zasięg na poziomie 1000-1200 km, co stanie się ostateczną i pełnowartościową alternatywą dla tradycyjnych napędów.

Nowa Toyota C-HR+
Nowa Toyota C-HR+

Katalogowe 400 km vs. realne 250 km. "Wymiana floty zajmie 170 lat"

Na papierze 400 km, w rzeczywistości 250 km. Producenci wciskają kierowcom kit o zasięgach elektryków?

Dziś katalogowe zapowiedzi często zderzają się z praktyką – auta mają w folderze 400 km, a faktycznie przejadą 250 km. Ładowarek jest wciąż za mało, a prąd w nich pochodzi z wysokoemisyjnych elektrowni węglowych. W efekcie, im więcej jeździmy takim elektrykiem, tym wyższe emisje generujemy w skali kraju.

Do tego dochodzi prosta matematyka: po polskich drogach jeździ 17 milionów samochodów, a rocznie sprzedaje się ich około 600 tysięcy. Nawet jeśli sprzedaż elektryków wzrośnie do 100 czy 200 tysięcy rocznie, to przy obecnym tempie pełna wymiana floty w Polsce zajęłaby 170 lat.

Kluczową barierą pozostają też finanse. Transformacja energetyczna nie może być przywilejem zamożnej części Europy. Polacy są bardzo praktyczni i skrupulatnie liczą koszt każdego kilometra. Dziś ogromnej części naszego społeczeństwa po prostu nie stać na samochód elektryczny, który jest o 20-30 procent droższy od hybrydy. Jako branża musimy zrobić ogromny postęp nie tylko w kwestii zasięgów czy ładowania, ale przede wszystkim obniżyć cenę zakupu takich aut.

Jak Polacy kupują dziś auta – kalkulatorem czy sercem?

Floty i firmy kupują wybitnie świadomie. Liczą całkowity koszt posiadania: cenę zakupu, spadek wartości, koszty serwisu oraz zużycie paliwa, które w perspektywie 5 lat bywa zbliżone do wartości samego auta. Klienci indywidualni częściej kierują się emocjami i chęcią zaryzykowania nowości. Zawsze powtarzam, że warto uczyć się od profesjonalnych menedżerów flotowych.

Co przygotowaliście dla kierowców na końcówkę roku?

To był dla nas absolutnie rekordowy czas pod względem nowości – w 2026 roku pokazaliśmy aż 8 premier, w tym całą gamę aut elektrycznych i użytkowych. Za chwilę zaprezentujemy m.in. nowego Hiluxa. Przed nami tradycyjna, coroczna wyprzedaż rocznika, która w tym roku – ze względu na szeroką ofertę i stabilizację dostaw – będzie wyjątkowo atrakcyjna cenowo. Już niebawem zrobi się o nas głośno.

Nowa Toyota RAV4
Nowa Toyota RAV4
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Tomasz Sewastianowicz
Tomasz Sewastianowicz

Dziennikarz. W branży od czasów, kiedy w poszukiwaniu auta jechało się w niedzielę na giełdę samochodową, a radio z odtwarzaczem kasetowym było luksusem na równi z klimatyzacją. Dziś lubi auta elektryczne, ale ciągle szanuje silnik Diesla – nie tylko w czołgu. Testuje motoryzacyjne nowości i donosi o gorących premierach z prezentacji. Poza motoryzacją śledzi przepisy ruchu drogowego oraz wszystko, co związane z bezpieczeństwem. Uważa, że w pracy liczy się efekt i dopracowanie tematu.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraZnika wielki problem aut elektrycznych. Szef Toyoty: 1200 km zasięgu, dokonaliśmy przełomu »
Zapisz się na newsletter
Zmiany w przepisach dla kierowców, najświeższe informacje ze świata motoryzacji, premiery, testy najnowszych modeli aut, porady. Od kiedy zakaz samochodów spalinowych? Czy pieszy ma zawsze pierwszeństwo? Gdzie zainstalują nowe fotoradary i kamery odcinkowego pomiaru prędkości? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziesz w newsletterze Auto.dziennik.pl.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj