Toyota zgarnia pełną pulę. Poczwórna korona nad Wisłą
W maju w Polsce zarejestrowano łącznie 55,8 tys. samochodów osobowych i dostawczych – to najlepszy wynik majowy w XXI wieku. Blisko co siódme z nich (7988 sztuk) wyjechało z salonów Toyoty. Oznacza to, że w każdy z 20 dni roboczych polskie drogi zasilało średnio 399 nowych aut tego producenta. Drugie miejsce w zestawieniu zajmuje Skoda, a podium zamyka Volkswagen.
Jednocześnie na naszym rynku doszło do sytuacji bezprecedensowej. Toyota w maju zgarnęła pełną pulę i zdobyła poczwórną koronę: jest liderem w segmencie aut osobowych, aut dostawczych, a także numerem jeden w rejestracjach elektrycznych samochodów osobowych i dostawczych (BEV). Liczby najlepiej oddają skalę sukcesu...
Toyota kontra Chińczycy. Corolla odpiera ofensywę marki MG
Koniem pociągowym biznesu Toyoty nad Wisłą pozostaje Corolla. Polacy w ciągu 20 dni kupili 1736 sztuk tego modelu. Królową napędów niezmiennie jest klasyczna hybryda z silnikiem 1.8.
To imponujący wynik, zwłaszcza gdy zestawimy go z głośną ofensywą producentów z Państwa Środka. Ciekawie wygląda tu przykład MG, czyli najwyżej klasyfikowanej chińskiej marki. Choć w maju notuje ona świetną dynamikę wzrostu (31%), to wolumen na poziomie 1723 sztuk wyraźnie blednie przy wynikach Toyoty, która sprzedaje pięciokrotnie więcej aut. Można przypuszczać, że wraz z nasyceniem rynku dynamika MG zacznie wyhamowywać. Tym bardziej że Chińczycy muszą dziś walczyć już nie tylko z Europą czy Japonią, ale coraz agresywniej między sobą.
Najpopularniejsze marki aut osobowych w Polsce - maj 2026
Marka | Rejestracje maj 2026 |
Toyota | 6767 sztuk |
Skoda | 4986 |
VW | 3733 |
BMW | 2746 |
Kia | 2583 |
Mercedes | 2153 |
Hyundai | 2146 |
Dacia | 2021 |
Audi | 1931 |
Renault | 1885 |
Najpopularniejsze modele samochodów w Polsce w 2026
Marka i model | Rejestracje maj 2026 |
Toyota Corolla | 1736 sztuk |
Skoda Octavia | 1579 |
Kia Sportage | 1407 |
Hyundai Tucson | 1253 |
Toyota C-HR | 1159 |
Toyota Yaris Cross | 1149 |
Dacia Duster | 844 |
MG HS | 817 |
Toyota Yaris | 748 |
BMW X3 | 702 |
Szach i mat. Jak Toyota obaliła mit i rozjechała Teslę
Przez ostatnie lata krytycy zarzucali Toyocie jedno: ignorujecie elektryki, przespaliście wyścig. Japończycy ze stoickim spokojem odpowiadali jednak, że realizują własną strategię. Dziś widać, że ponad trzy dekady pracy nad kolejnymi generacjami hybryd nie były stratą czasu – to właśnie one bezpośrednio przełożyły się na unikalne doświadczenie w budowie napędów czysto elektrycznych. Efekt? Gdy rynek zweryfikował obietnice bez pokrycia, samochody elektryczne Toyoty wjechały do gry jako dopracowane, niezawodne i wydajne.
Majowe wyniki w Polsce przyniosły zresztą prawdziwy nokaut dotychczasowych liderów elektromobilności. Toyota zajęła pierwsze miejsce wśród marek EV w segmencie osobowym z wynikiem 234 rejestracji. Japoński producent zostawił w polu nie tylko odwiecznych rywali premium, ale też uznanych pionierów – wyprzedzając Mercedesa (224 szt.), BYD (203 szt.) i samą Teslę (184 szt.).
Równie spektakularnie wygląda sytuacja w segmencie lekkich aut dostawczych (LCV). Toyota od wielu miesięcy systematycznie budowała tu swoją pozycję, ale w maju jej udział przekroczył barierę 50% w rynku elektrycznych dostawczaków (122 szt.). To wynik unikalny w skali całej branży.
Najpopularniejsze marki samochodów elektrycznych w Polsce - maj 2026
Marka | Rejestracje BEV maj 2026 |
Toyota | 234 osobowe elektryki |
Mercedes | 224 |
BYD | 203 |
Tesla | 184 |
Leapmotor | 104 |
Audi | 103 |
Skoda | 95 |
BMW | 82 |
Kia | 76 |
Hyundai | 74 |
Analitycy instytutu Samar zauważają, że niezwykle szybko na popularności zyskuje najnowsza Toyota C-HR+ – ten SUV stanowi ponad połowę sprzedaży japońskich osobówek EV (119 szt.) i to mimo wyłączenia programu dopłat "NaszEauto". Zamówienia w polskich salonach posypały się, zanim pierwsze egzemplarze dotarły do kraju. W ogólnym rozrachunku C-HR+ stał się drugim najpopularniejszym modelem elektrycznym w Polsce, ustępując pola jedynie Tesli Model Y.
Co najciekawsze: dla konkurencji to może być dopiero początek kłopotów. Japończycy zdominowali polski rynek EV, mając w grze zaledwie połowę swojej docelowej gamy elektrycznej. Majowe wyniki osiągnięto opierając ofertę wyłącznie na modelach C-HR+ oraz bZ4X. A na horyzoncie widać już dwa kolejne SUV-y – Urban Cruiser oraz bZ4X Touring – które dopiero wjadą do salonów. Można spodziewać się, że dzięki temu przewaga Toyoty nad resztą stawki będzie tylko rosła.
Większa i ładniejsza, VW Golf traci sens. Co kryje wnętrze?
Dlaczego Polacy tak chętnie wybierają tego japońskiego SUV-a? Nie sądziłem, że kiedyś to powiem, ale Toyota zaprojektowała naprawdę ładne, wyraziste auto. C-HR+ to elegancki SUV w stylu coupe z ponad 4,5-metrowym nadwoziem – jest o 16 cm dłuższy od standardowego, dobrze znanego z naszych ulic modelu C-HR.
Wnętrze okazuje się zaskakująco przestronne, praktyczne i solidnie wykonane. Dzięki całkowicie płaskiej podłodze auto oferuje komfort podróżowania na poziomie pojazdów z wyższego segmentu. Kierowca o wzroście 186 cm bez problemu znajdzie idealną pozycję za kierownicą, a pasażerowie na tylnej kanapie nie muszą martwić się o przestręń nad głowami. Z kolei bagażnik ma pojemność 408 litrów, oferuje podwójną podłogę i solidne haki na torby (dla porównania: klasyczny C-HR mieści 388 l, a Volkswagen Golf – 380/1237 l).
Osiągi GR Yarisa w rodzinnym SUV-ie. Jak jeździ nowa Toyota?
Toyota C-HR+ oferuje dwie pojemności akumulatorów. Podstawowy wariant wyposażono w baterię 57,7 kWh oraz silnik o mocy 167 KM, co pozwala na pokonanie do 484 km na jednym ładowaniu. Większa bateria (77 kWh) połączona z jednostką 224 KM i napędem na przód zapewnia imponujący zasięg aż do 635 km. Na szczycie gamy stoi odmiana z dodatkowym silnikiem przy tylnej osi (4x4) o łącznej mocy 343 KM. Osiągi? Sprint od zera do 100 km/h w czasie 5,2 sekundy to wynik na poziomie sportowego GR Yarisa.
Fabryka dała więcej, niż obiecuje. Katalog kłamie na korzyść kierowcy
Teoria i obietnice z katalogów to jedno, ale o ostatecznym sukcesie decyduje codzienne użytkowanie. Jak japoński napęd radzi sobie na publicznej stacji? Wyniki z testów na szybkiej ładowarce sieci EKOEN pokazują, że Toyota przygotowała niespodziankę. Choć producent oficjalnie deklaruje maksymalną moc ładowania na poziomie 150 kW, to na wykresach z pomiarów widać rzadko spotykany overperformance – auto w szczytowym momencie bez problemu osiągnęło aż 169,5 kW. I nie był to krótkotrwały pik. Uzupełnienie energii w najczęściej wykorzystywanym przedziale od 10% do 80% zajmuje zaledwie 27 minut, a samochód utrzymuje w tym czasie solidną średnią moc 115,2 kW. Wszystko w typowo polskich, wiosennych warunkach przy temperaturze 11°C. Krótko mówiąc: mit o powolnym ładowaniu japońskich elektryków można oficjalnie włożyć między bajki.
Ile kosztuje nowa Toyota C-HR+? Piekło zamarzło: Elektryk tańszy niż hybryda z silnikiem 1.8 – porównanie
Co kluczowe, bazowa wersja oferuje nowoczesnego elektryka w cenie auta spalinowego. Najtańsza Toyota C-HR+ w wersji Style kosztuje od 155 900 zł. Dla porównania: klasyczny, hybrydowy C-HR 1.8 (140 KM) w tej samej wersji Style to wydatek od 156 600 zł. Z kolei Corolla Cross 1.8 Hybrid Style wymaga wyłożenia minimum 155 600 zł.
Najnowsza polityka cenowa Toyoty całkowicie zmienia zasady gry na rynku. W wielu przypadkach samochody elektryczne – choć mocniejsze i lepiej wyposażone – stały się po prostu tańsze od swoich hybrydowych (spalinowo-elektrycznych) odpowiedników. Najlepiej obrazuje to poniższe porównanie cen katalogowych:
Model elektryczny (Cena od) | Hybrydowy odpowiednik (Cena od) | Różnica na korzyść elektryka |
C-HR+ (155 900 zł) | C-HR 1.8 (156 600 zł) | 700 zł |
bZ4X Touring (214 900 zł) | RAV4 Executive (215 900 zł) | 1000 zł |
Gwarancja na 1 mln km – takich warunków nie daje nikt
Poza tym Toyota jest tak pewna technologii swoich EV, że oferuje gwarancję na akumulator trakcyjny do 10 lat lub do 1 mln kilometrów (warunkiem jest wykonanie corocznej kontroli stanu baterii). W ocenie Japończyków bateria zachowa co najmniej 70 proc. swojej pojemności przez 10 lat użytkowania.
Samochody elektryczne zastąpią hybrydy? Diesel już zniknął
Majowe statystyki dowodzą jednego: rynkowy autorytet i zaufanie buduje się latami, ale we właściwym czasie zbiera się z tego obfite plony. Toyota, od dawna słynąca z niezawodnych i oszczędnych hybryd, bez problemu przenosi dziś te same standardy do świata aut w pełni elektrycznych. Liczby z polskiego rynku to najlepszy dowód na to, że chłodna, japońska strategia oparta na haśle "poczekamy, zrobimy to dobrze" okazała się biznesowo o wiele skuteczniejsza niż ślepy wyścig o bycie pierwszym za wszelką cenę.
Toyota nie stawia wszystkiego na jedną kartę i nie zmusza kierowców do radykalnych zmian, a daje demokratyczny wybór. Fundament oferty wciąż stanowią sprawdzone, klasyczne hybrydy (HEV) – uwielbiane przez Polaków za bezobsługowość. Coraz mocniejszą pozycję zyskują hybrydy plug-in (PHEV), a prężnie rozwijane elektryki (BEV) stają się po prostu kolejnym filarem biznesu, który z czasem może przejąć miejsce hybryd, jak te wcześniej wyparły diesla z osobówek japońskiego koncernu.