– Mniej więcej od końca zeszłego roku obserwujemy znaczący wzrost szarej strefy na rynku paliw – powiedział nam Leszek Wieciech, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN).

Problem dostrzegło też Ministerstwo Gospodarki, do którego dotarły informacje związane z przemytem paliw i omijaniem opodatkowania.

– Uważamy, że może to negatywnie wpływać na konkurencyjność branży paliwowej w Polsce oraz powodować obniżenie wpływów do budżetu państwa – usłyszeliśmy w biurze prasowym. Sprawą ma zająć się Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW).

Słupy, auta i mrówki

Według ekspertów branży paliwowej zjawisko ma wiele odmian. To przede wszystkim handel paliwem przez firmy – słupy, które funkcjonują po dwa miesiące i szybko znikają. Istnieją tylko po to, by sprowadzić paliwo bez konieczności płacenia należnych podatków w kraju. Nie wykonują natomiast obowiązków związanych z realizacją narodowego celu wskaźnikowego w biopaliwach i nie robią zapasów obowiązkowych.

Inna sprawa to istniejący od dawna proceder odbarwiania paliwa (w ten sposób olej opałowy opodatkowany niższą akcyzą trafia na rynek jako olej napędowy) i fikcyjny eksport, np. olejów formierskich dla budownictwa.

– To są produkty o podobnym składzie, co olej napędowy, ale o innym kodzie CN. W praktyce produkty te nie opuszczają naszego kraju, lecz są sprzedawane jako paliwo – podkreśla dyrektor generalny POPiHN.

Szara strefa to również przywóz paliwa zza wschodniej granicy w bakach ciężarówek, autobusów, a nawet samochodów osobowych i dostawczych.

– Mechanizm ten rozwinął się tak bardzo, że istnieje szczególne zapotrzebowanie na te typy pojazdów, które mają fabrycznie wbudowane duże baki paliwowe. Niezależnie od tego samochody są celowo przebudowywane i przystosowywane do przemytu – mówi Leszek Wieciech.

Możliwy jest też następujący mechanizm. Ciężarówka wioząca towary na Zachód przekracza naszą granicę z pełnym bakiem paliwa, które zaraz na ścianie wschodniej zrzuca. Potem kierowca tankuje paliwo na naszej stacji paliw, po to tylko, by zagraniczny właściciel firmy transportowej mógł ubiegać się o zwrot VAT zapłaconego z tego tytułu w naszym kraju.

Jak zauważa Leszek Wieciech np. na granicy litewskiej nie obowiązują żadne limity wwozowe, a gdy pojazd znajdzie się już na Litwie, to może swobodnie przemieszczać się po terenie całej Unii Europejskiej.

– Można powiedzieć, że Litwini zmonopolizowali tranzyt towarów na Zachód Europy – ocenia Teresa Jarzec, naczelnik II Urzędu Skarbowego Warszawa-Śródmieście.

Największe kwoty do zwrotu z wniosków, jakie trafiają do II Urzędu Skarbowego Warszawa-Śródmieście, są wykazywane przez przedsiębiorców z zagranicy, świadczących usługi transportowe. Pracownicy tego urzędu, który zajmuje się takimi zwrotami VAT, dokonują analizy pod kątem celowości nabycia paliwa i odbytej trasy na terytorium Polski poprzez badanie umów, zleceń przewozu i innych dokumentów związanych z danym transportem.

– Rzeczywiście obserwujemy coraz większą liczbę nadużyć w zakresie obrotu paliwami – potwierdza Teresa Jarzec.

Sprawa jest na tyle dotkliwa dla branży paliwowej i uczciwie działających na rynku firm, że Polska Izba Paliw Płynnych zamierza przeprowadzić analizę zjawiska.

Halina Pupacz, prezes Polskiej Izby Paliw Płynnych, twierdzi, że mrówczy handel z Białorusi, Ukrainy, Litwy i Rosji oraz sprzedaż paliwa bez VAT i akcyzy przez firmy słupy, które zaraz znikają, to duży problem. Dlatego zamierza zwracać się do urzędów celnych i Generalnej Inspekcji Transportu Drogowego o materiały, które będą służyły do szczegółowych analiz.

– Od trzech lat bezskutecznie zabiegamy o utworzenie ogólnodostępnego rejestru stacji paliw, do którego wgląd w każdej chwili mogłyby mieć np. organy kontroli. Wystarczy, aby właściciel, miał obowiązek umieszczać w widocznym miejscu swój numer stacji z tego rejestru. To bardzo ułatwiłoby wyłapanie nielegalnych punktów, które nie spełniają norm i wymogów – zaznacza z kolei Leszek Wieciech.

Skarbówka się szkoli

Już 27 czerwca 2008 r. powołany został w Ministerstwie Finansów zespół w zakresie kontroli opodatkowania podatkiem akcyzowym. Nie ma on jednak, jak wynika z naszych nieoficjalnych informacji, zbyt wielu osiągnięć na swoim koncie. W niektórych urzędach i izbach nie utworzono też regionalnych zespołów, a tam gdzie one są, współpraca opiera się głównie na organizowaniu spotkań, szkoleń, konferencji.

– Nie ma żadnej wymiany informacji między organami podatkowymi – mówi nam anonimowo jeden z inspektorów kontroli skarbowej.

Według niego celnicy nie radzą sobie z przemytem paliwa, nie wzmożono nawet kontroli mających na celu ujawnianie przypadków wprowadzania do obrotu nielegalnego paliwa. – Kontroluje się tylko legalne transporty idące do Polski np. koleją.

Oficjalnie MF i Służba Celna deklarują, że priorytetem jest zwalczanie przestępstw akcyzowych. „Służba Celna ma świadomość szczególnej wrażliwości odcinka litewskiego i szczególnego zagrożenia z tego kierunku” – napisało biuro prasowe Ministerstwa Finansów w odpowiedzi na nasze pytanie.

Taką odpowiedź otrzymaliśmy również z Izby Celnej w Białymstoku, która ma pod swoją pieczą polsko-litewski odcinek granicy, w tym byłe przejście graniczne w Budzisku, przez które głównie – jak wynika z naszych nieoficjalnych informacji – odbywa się przemyt paliwa.

Od 1 stycznia 2011 r. został wdrożony system przemieszczania i nadzoru wyrobów akcyzowych – w skrócie EMCS (z ang. Excise Movement and Control System), umożliwiający pełne monitorowanie obrotu wewnątrzwspólnotowego towarami akcyzowymi, w tym paliwami. W okresie od 1 stycznia do 31 grudnia 2011 r. celnicy przeprowadzili w zakresie swoich zadań 296 kontroli transportów paliw, realizowanych przez granicę polsko-litewską, ale nieprawidłowości nie stwierdzono.

Ministerstwo Finansów przyznaje, że na przełomie 2011 r. oraz 2012 r. otrzymało informacje o wzroście potencjalnego zagrożenia, wynikającego ze wzmożonego obrotu paliwami z kierunku litewskiego.

W okresie od stycznia do końca czerwca 2012 r. przeprowadzono więc 1087 kontroli, w wyniku których stwierdzono 3 nieprawidłowości w kwestii oleju napędowego, dotyczące w sumie 90 tys. litrów. Straty oszacowano na około 130 tys. zł.

– Problem polega na tym, że nasze organy podatkowe sprawdzają legalne transporty paliwa. Faktyczna szara strefa pozostaje często poza jakąkolwiek kontrolą – podkreśla Leszek Wieciech.

Będzie jeszcze gorzej

Zdaniem Krzysztofa Rutkowskiego, menedżera w dziale prawnopodatkowym PwC, prawodawstwo UE, pomimo kilku podjętych prób przygotowania nowych przepisów, nie potrafi skutecznie odnieść się do zjawiska tzw. turystyki paliwowej.

– Pewnym problemem wydaje się również postawienie samej diagnozy. Zagadnienie to było np. jednym z głównych powodów prac nad zmianami do unijnych przepisów akcyzowych w 2007 r., ale już w 2011 r. uznano, że ze względu na nikłe znaczenie gospodarcze zjawisko to nie wymaga interwencji regulacyjnej – wskazuje Krzysztof Rutkowski.

I dodaje: – Na dziś brak jest sygnałów, aby Unia zamierzała ponownie zająć się tym zagadnieniem.

Na razie, jak dowiedział się DGP, Ministerstwo Gospodarki wspólnie z Agencją Rezerw Materiałowych przekazało uzyskane informacje o przemycie paliw ABW, która ma przeprowadzić stosowne dochodzenie.

Polska ma dwie możliwości działania. Może albo wystąpić do Unii Europejskiej o zmianę przepisów wspólnotowych, albo sama wystąpić z wnioskiem do Komisji Europejskiej o derogację, czyli zgodę na odstępstwo od przepisów unijnych.

– To wymaga jednak przedstawienia uzasadnienia: podania szczegółowych powodów i negatywnych skutków finansowych, jakie dane zjawisko rodzi. Pytanie, na ile nasze organy podatkowe są gotowe do określenia skali procederu – zastanawia się Roman Namysłowski, starszy menedżer w Ernst & Young.

Jego zdaniem, w tym przypadku sama zmiana przepisów może być niestety niewystarczająca, gdyż istotne jest również ich właściwe egzekwowanie.

Tymczasem z szacunkowego wykonania budżetu, publikowanego przez MF, wynika, że w okresie od stycznia do czerwca 2012 r. do kasy państwa wpłynęło niewiele ponad 89,9 mld zł z podatków pośrednich. Jeśli odjąć od tego niespełna 29,1 mld zł z tytułu akcyzy, to wpływy z VAT wyniosły prawie 60,9 mld zł. W analogicznym natomiast okresie 2011 r. wpływy z podatków pośrednich przekroczyły 88,5 mld zł, z czego z akcyzy – 27 mld zł. Nietrudno więc wyliczyć, że w pierwszym półroczu ubiegłego roku VAT zasilił kasę państwa kwotą ponad 61,5 mld zł. Różnica tylko z pozoru jest niewielka. Szkopuł w tym, że dane MF nie uwzględniają poziomu inflacji, która w ciągu pierwszych sześciu miesięcy br. w relacji do pierwszych sześciu miesięcy 2011 r. wyniosła 4 proc. To oznacza, że wpływy z VAT są niższe o jakieś 2 – 3 mld zł.

Pytanie, czy jest to „zasługa” tylko kryzysu, czy może afer w handlu złomem i paliwami oraz zaniechań urzędników.