Przyszła wiosna, a razem z nią na drogach pojawiły się motocykle. Dlatego postanowiliśmy sprawdzić, co słychać w sprawie reaktywacji produkcji polskich motocykli WSK. I okazuje się, że inicjatorzy odrodzenia legendy fazę rysunków mają już dawno za sobą, a prace trwają na poważnie…

- Autorem projektu nowego motocykla jest Jędrzej Jacek Synakiewicz z Kwidzyna, który od wielu lat zajmuje się projektowaniem konstrukcji motocyklowych. W grudniu 2017 r. został odebrany od niego wstępny projekt techniczny prototypu motocykla WSK - wyjaśnia dziennik.pl Michał Piotrowicz i przypomniał, że pierwsze szkice zaprezentowano w wakacje w Świdniku, podczas zlotu motocykli WSK.

WSK reaktywacja

Kiedy można spodziewać się pierwszych namacalnych efektów?

- Teraz wkroczyliśmy w fazę urealnienia technicznego. Sprzęt rodzi się do życia. Na bazie koncepcji Synakiewicza aktualnie jest opracowywany projekt wykonawczy w formacie 3D, który pozwoli na zbudowanie motocykla prototypowego. Do połowy tego roku zamierzamy podpisać umowę z wykonawcą, a samą prezentację motocykla w wersji studyjnej, jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, planujemy na Zlocie motocykli WSK i innych, który odbędzie się w ostatni weekend sierpnia - zdradza Piotrowicz i… podsuwa nam trzymane dotychczas w tajemnicy wizualizacje nowego motocykla.

- Na razie tylko tyle mogę pokazać. Kompletny nowy model będzie miał klasyczną linię nawiązującą do dawnych WSK. Przewidziano w nim charakterystyczną dla tamtych motocykli lampę z tak zwanym kominkiem, ale we współczesnej interpretacji. Pierwszy egzemplarz motocykla prototypowego, który pokażemy pod koniec wakacji, będzie lekką konstrukcją do jazdy po mieście - mówi tajemniczo.

Wiadomo też, że tak jak w najpopularniejszym pierwowzorze, w pierwszej fazie pojawi się dwusuwowy silnik o pojemności 125 ccm (ok. 24 KM). Potem planowane są mocniejsze wersje: 250 ccm - 45 KM, 500 ccm - 90 KM i 1000 ccm o mocy 180 KM.

Pomysłodawcy zgłosili już do Urzędu Patentowego znaki towarowe używane przez WSK PZL Świdnik oraz propozycje nowych.

- Zastosowanie starych znaków pozwoli na nawiązanie do tradycji i historii. Wykonaliśmy także biznesplan i studium wykonalności projektu wraz z analizą rynku. Badania jasno potwierdzają zasadność realizacji i przedstawiają perspektywy rozwoju WSK. Kultowa marka oraz jeden z symboli miasta ma szanse na powrót i zaistnienie na polskim rynku motoryzacyjnym - twierdzi Piotrowicz i zaznacza, że inicjatorzy powrotu "wueski" chcą, aby jak najwięcej elementów docelowo było wytwarzanych w kraju. Marzą by silnik w 100 proc. byłby opracowany i produkowany w Polsce.

- Planujemy, aby te motocykle miały narodowy sznyt i jakość wyższą od tego, co oferują produkty z importu z Chin czy innych krajów. Zresztą takie są też oczekiwania potencjalnych klientów - dużo osób zgłasza się do nas, mówiąc "tylko niech to będzie produkt polski". Nawet z sugestią, że zaakceptują nieco wyższą cenę, byle WSK powstawała w kraju - skwitował Piotrowicz.

Przypominamy, że w reaktywacji polskiej marki motocyklowej wsparcie zaproponował Ursus, który w ramach utworzonego konsorcjum chce pomóc przy projektowaniu, budowie i testowaniu prototypów (CZYTAJ WIĘCEJ>>). Współpraca ma też ułatwić zdobycie homologacji niezbędnej do dopuszczenia do ruchu i uruchomienia produkcji seryjnej. Nowa WSK ma powstawać na Lubelszczyźnie.

Ostatni motocykl WSK po 30 latach produkcji opuścił Wytwórnię Sprzętu Komunikacyjnego PZL w Świdniku w 1985 roku.