Mistrzostwo F1 to za mało. Szef Red Bulla kupił wyspę
Dietrich Mateschitz stworzył jedną z najdynamiczniej rozwijających się firm świata, na której zarobił już 2,5 mld dol. Dzięki fortunie spełnia swoje kolejne zachcianki
- Tak odzyskasz prawo jazdy
- Koniec paliwa? W Polsce zatankujesz jak w Niemczech
- Uwaga kierowcy! Te samochody mają ukryte wady
- Ruch w salonach samochodowych tak duży jak na autostradzie
- Prawo jazdy? Oto furtka dla piratów drogowych
- Zasypane auto? Przez śnieg dostaniesz mandat!
- Klamka zapadła! Z Lublina gna tania terenówka
- Używasz komórki za kierownicą? Tak unikniesz mandatu
- Kto ponosi koszty parkowania? Już wiadomo
- Włosi nie chcą u siebie drugiego wyścigu Formuły 1
- Formuła 1 staje się ekologiczna
- Motocykl z piekła rodem zakłada diabelskie opony
- Szef eBay: Bogactwo jest ogromnie nudne
- Rodzinna klątwa ciąży nad rodem wielkich bogaczy od słodkości
- Jak zdobyć bilet na Red Bull X-Fighters w Polsce?
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-23

temp. min 8°C max. 31°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Żaden człowiek nie jest samotną wyspą – pisał angielski poeta John Dunne. Ale każdy może sobie taką wyspę kupić – mógłby dodać współwłaściciel Red Bulla. Dietrich Mateschitz nie zamierza poprzestać na produkcji czerwonawego napoju z bykiem na etykiecie. Austriak przekształca właśnie kupiony przed siedmioma laty egzotyczny skrawek lądu w superluksusowy kurort. To zarazem spełnienie marzeń o własnej wyspie, jak i perspektywiczna inwestycja w maszynkę do robienia pieniędzy na kolegach z listy „Forbesa”.
Fidżi nie jest najlepszym miejscem na wymarzony urlop. Rządzony przez wojsko archipelag na Pacyfiku był w ostatnich latach niejednokrotnie areną zamachów stanu, przeprowadzanych w atmosferze tarć na tle etnicznym między tubylcami a przybyszami z Indii, stanowiącymi połowę mieszkańców. Z wysp regionu, lepiej wybrać Hawaje, Tahiti czy Samoa na sączenie drinków w cieniu palm. Chyba że ma się własną wyspę.
Równowartość 11 mln dolarów (33,6 mln złotych), które według dziennika „The Times” Mateschitz zapłacił w 2003 roku za wyspę Laucala, to w porównaniu do szacowanego na 2,4 mld dolarów całkowitego majątku Austriaka relatywnie niewiele. Tym bardziej że dzięki transakcji Mateschitz trafił do jednego szeregu z Marlonem Brando (aż do swojej śmierci mieszkał na własnej wyspie Tetiaroa w Polinezji Francuskiej) czy Melem Gibsonem. Ten ostatni za inną fidżyjską wyspę zapłacił 15 mln dolarów.
Laucala jest warta grzechu, a nie tylko marnych milionów. Długi na pięć kilometrów, górzysty skrawek ziemi otoczony wianuszkiem piaszczystej plaży i laguną. Niezwykle przejrzysta woda (widoczność sięga 40 metrów) sprawia, że okoliczne wody są rajem dla nurków. Na samej Laucali jest 25 atrakcyjnych miejsc do nurkowania. Gdyby komuś było mało koralowców i rekinów młotów, może wybrać się na półgodzinną wycieczkę łodzią do Wielkiego Białego Muru, największej atrakcji podwodnego Fidżi.





















































~DinX2010-12-10 22:11
@Kleks - Lubię to! ;)
~kleks2010-12-10 21:34
Ten angielski poeta nie nazywal sie John Dunne, lecz John DONNE!
Zeby sie popisywac watpliwej jakosci "erudycją" - nie wystarczy slyszec, ze gdzies tam dzwonią!
Trzeba wiedziec, jaki to dzwon i komu ten dzwon bije!
Takich by slow zapewne uzyl John Donne, a moze i Hemingway dla opisu tej sytuacji!
Bo moze sie okazac, ze bije dla ciebie redaktorze od siedmiu bolesci!
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!