Dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów dla nietrzeźwych sprawców wypadków i nawet pięć lat więzienia dla alkoholowych i narkotykowych recydywistów na drogach.

Już od najbliższego czwartku kierowcy, którzy pod wpływem alkoholu lub narkotyków wsiądą za kierownicę samochodu, muszą się liczyć z surowszymi karami. Za spowodowanie wypadku w stanie nietrzeźwości będzie groziła dożywotnia utrata prawa jazdy – tak przewiduje nowelizacja kodeksu karnego, która wchodzi w życie 1 lipca. To samo będzie groziło także tym kierowcom, którzy zbiegną z miejsca wypadku.

Po tak surową sankcję sądy będą musiały sięgać obowiązkowo, jeżeli w wypadku będą ofiary śmiertelne lub ranni.

Szansa na złagodzenie

Do tej pory sędziowie mogli orzec dożywotnie odebranie prawa jazdy, ale nie mieli takiego obowiązku. Nowelizacja nie daje im dużego pola manewru. Tylko gdy pojawią się jakieś wyjątkowe okoliczności łagodzące, sędziowie nie będą orzekać dożywotniego odebrania uprawnień do prowadzenia pojazdów. Jednak w takiej sytuacji decyzję o odstępstwie od surowej sankcji będą musieli dobrze uzasadnić.

Rafał Puchalski, sędzia Sądu Rejonowego w Jarosławiu, tłumaczy, że taką przesłanką do odstąpienia od dożywotniego odebrania prawa jazdy może być dotychczasowa niekaralność sprawcy zdarzenia. Dodatkowo sędziowie mogą nie orzekać odebrania prawa jazdy na zawsze, gdyby miało to dotyczyć kierowcy, który jest jedynym żywicielem rodziny. – Każda taka sprawa będzie rozpatrywana indywidualnie. Można sobie np. wyobrazić, że sąd łagodniej potraktuje kierowcę, który po spożyciu alkoholu wsiadł za kierownicę, by zawieść kogoś do szpitala, bo nie było szans na przyjazd pogotowia – tłumaczy Rafał Puchalski.

...czytaj dalej


Jednak takie odstępstwo będzie jedynie zawieszeniem dożywotniej kary odebrania prawa jazdy. Dlatego nawet z pozoru łagodniejsza decyzja sędziów będzie miała poważne konsekwencje. – Kierowca będzie dożywotnio umieszczony w rejestrze skazanych – zaznacza dr Ryszard Stefański z Wyższej Szkoły Handlu i Prawa, ekspert od ruchu drogowego. Dodaje, że nowe sankcje, choć surowe, mają charakter populistyczny i niekoniecznie muszą wpłynąć na większe bezpieczeństwo na drogach. Kiedy w 2000 r. określono, że jazda w stanie nietrzeźwości jest przestępstwem, a nie wykroczeniem, spadek liczby kierowców przyłapanych za kierownicą pod wpływem alkoholu był widoczny tylko przez pierwsze dwa lata.

Za recydywę do więzienia

Do tej pory za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości przepisy kodeksu karnego przewidywały karę grzywny, ograniczenia wolności lub więzienia do lat dwóch. Nowelizacja kodeksu karnego przewiduje kary od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności, gdy kierowca zostanie przyłapany na jeździe pod wpływem alkoholu lub narkotyków, a wcześniej juz miał wyrok za takie przestępstwo. Tak samo będzie, gdy jazdy pod wpływem alkoholu dopuści się w trakcie trwania orzeczonego zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych. – Niektórzy ludzie prowadzą samochody pod wpływem alkoholu, dlatego że liczą na to, iż nikt ich nie złapie – uważa dr Ryszard Stefański. Zaznacza, że tylko skuteczne kontrole mogą ograniczyć ten proceder.

Statystyki policyjne pokazują, że liczba pijanych kierowców, którzy uczestniczą w wypadkach, spada. W 2009 r. nietrzeźwi kierowcy dróg uczestniczyli w 5346 wypadkach. W porównaniu z rokiem 2008 liczba ta spadła o 16 proc. Z danych policji wynika, że pijani kierowcy są sprawcami niecałych 10 proc. wszystkich wypadków.