Dziennik Gazeta Prawana logo

Wyżej nie da rady…

12 października 2007, 16:33
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Cel? Pobić rekord świata we wdrapywaniu się samochodem. Metoda? Miesiąc przygotowań i tydzień jazdy. Narzędzie? Najsłynniejsza terenówka na ziemi. Nie było lekko…
Niemiecki specjalista od ekstremalnej jazdy samochodem, Matthias Jeschke wjechał na najwyższy wulkan świata, czyli andyjski Ojos del Salado w Chile (6892 m n.p.m.). Jednak nie dokonał tego sam, ale do spółki z równie szalonymi kolegami.

Jak wysoko? Dokładnie na 6646 m n. p. m, tym samym przebili swój wcześniejszy rekord z 2005 roku (6358 m n.p.m. ). Do zdobycia wierzchołka zabrakło 247 m.

Pierwszy rekord we wjeżdżaniu na wysokość ustanowiła austriacka ekspedycja wehikułem steyr puch haflinger w Andach 5680 m n. p. m. (1961 rok). Dopiero 38 lat później rosyjsko-amerykańska załoga, wjechała na 5726 m samochodem marki VAZ.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Zmiany w przepisach dla kierowców, najświeższe informacje ze świata motoryzacji, premiery, testy najnowszych modeli aut, porady. Od kiedy zakaz samochodów spalinowych? Czy pieszy ma zawsze pierwszeństwo? Gdzie zainstalują nowe fotoradary i kamery odcinkowego pomiaru prędkości? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziesz w newsletterze Auto.dziennik.pl.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj