Dzięki powrotowi możliwości skorzystania przez firmy z pełnego odliczenia VAT od samochodów polski rynek motoryzacyjny znalazł się w centrum zainteresowania europejskich central koncernów motoryzacyjnych. Nieoczekiwanie w lutym większość ze sprzedawców zwróciła się z prośbą o dodatkowe dostawy samochodów wprost z linii produkcyjnych lub odstąpienie aut zamówionych przez importerów z innych krajów.

– Popyt jest tak duży, że pozyskujemy samochody także z innych rynków – potwierdza Maciej Gorzelak z Toyota Motor Poland. Nie precyzuje, skąd dostawy trafiają do Polski. W przypadku innych marek jest podobnie. Przyznają to oficjalnie przedstawiciele największego sprzedawcy nowych aut na naszym rynku – Skody. Dotychczasowe wyniki sprzedaży samochodów z homologacją ciężarową, dającą prawo do pełnego odpisu VAT, na pewno nie satysfakcjonowały szefów koncernu. Rezultaty w marcu, a być może już w lutym będą zdecydowanie lepsze niż w styczniu, bo koncern w starciu rynkowym z konkurentami dysponuje większą liczbą pojazdów.

– Udało nam się zwiększyć produkcję. Dodatkowo uzyskaliśmy homologację ciężarową dla limitowanej liczby aut – po 500 sztuk na Skodę Rapid i Octavię limuzynę – mówi Klaudyna Gorzan z działu marketingu Skody w Volkswagen Group Polska.

Zamówienia zwiększyły też luksusowe marki. Zakup samochodów klasy premium, ze względu na cenę, daje przecież przedsiębiorcom największą korzyść podatkową. Nic dziwnego, że to samochody takie jak Volvo, BMW czy Audi są najchętniej kupowane przez firmy. Jednak w rankingu sprzedawców tego typu pojadów prowadzi bezapelacyjnie Volkswagen. Żniwa mają też w Lexusie czy Infiniti.

– Ze złożonych już zamówień wynika, że sprzedamy w I kw. tyle samochodów, ile przez cały zeszły rok – deklaruje Adam Pietkiewicz, szef Polskiej Grupy Dealerów, wyłącznego importera Infiniti w naszym kraju. – Niemal wyczyściliśmy place importerów w innych krajach europejskich i jesteśmy najlepszym sprzedawcą w Europie – dodaje.

Wiadomo, że o samochody u europejskich kolegów zabiegali też sprzedawcy BMW, choć przedstawiciele tej marki nie komentują tej sprawy.

Za to dilerzy niemieckiej marki z Bawaria Motors powoli zapowiadają koniec zapisów na samochody z kratką. – Pozostały nam ostatnie sztuki – informuje sprzedawca w salonie.

Także w Infiniti nie kryją, że samochody z pełnym odliczeniem VAT w formule, która wyczerpie się z końcem marca, to już bardzo rzadki towar. – Zostały nam dwa pojazdy – przyznaje Pietkiewicz. Rychły koniec zapisów zapowiadają także inne koncerny, choć oficjalnie żaden z nich tego nie przyznaje. – Obecnie żaden producent nie wyprodukuje i nie zarejestruje w niecały miesiąc auta. Marzec, czyli ostatni miesiąc kratki, to tak naprawdę czas realizacji wcześniej przyjętych zamówień i sprzedaży samochodów stokowych – wyznaje anonimowo przedstawiciel jednej z marek.

Jak mocno rozkręcił się w lutym ten segment rynku, okaże się dziś lub jutro, gdy instytut Samar zaprezentuje całościowe dane o rejestracjach nowych aut w naszym kraju na koniec lutego. Z danych przekazanych przed kilkoma dniami, które podsumowały wyniki ze stycznia i 20 dni lutego wynika, że auta z kratką to prawdziwy hit rynkowy. Tylko w minionym miesiącu firmy zarejestrowały w naszym kraju 4,5 tys. samochodów osobowych z homologacją ciężarową. Samochody takie stanowiły 22 proc. rynku motoryzacyjnego w naszym kraju. Według instytutu Samar po dwóch dekadach lutego zarejestrowano w naszym kraju lekko ponad 20 tys. aut osobowych.

– Na półmetku okienka derogacyjnego, czyli trzymiesięcznego okresu dającego pełne odliczenie VAT, widać, że rynek rozkręcił się na dobre i może być tylko lepiej – ocenia Dariusz Balcerzyk z instytutu Samar. Według Stanisława Dojsa z Volvo Auto Polska coraz wyższa sprzedaż w lutym jest tylko preludium do silniejszych wzrostów w drugiej połowie tego okresu. Według niego w marcu nastąpi kumulacja wydawania przez dilerów zamawianych wcześniej pojazdów. By skorzystać z pełnego odpisu VAT, nie wystarczy złożenie zamówienia, ale też trzeba fizycznie odebrać auto z salonu.