Leapmotor B05 - test
Nowy Leapmotor dzielnie opiera się modzie na SUV-y. Obok B10, B03X i C10 to właśnie B05 stanowi dziś jeden z kluczowych modeli w gamie. Hatchback, który wjechał na rynek w połowie roku ma 4430 mm długości, aż 1880 mm szerokości i 1520 mm wysokości. Rozstaw osi mierzący 2735 mm sprawia, że proporcjami znacznie bliżej mu do klasycznych hatchbacków segmentu C niż do niewielkich elektryków.
To właśnie proporcje jako pierwsze zwracają uwagę. Nisko poprowadzona i bardzo szeroka maska, duże koła przykryte wydatnymi nadkolami i krótki przód sprawiają, że B05 wygląda naturalnie i trudno z daleka zgadnąć, że pod podłogą znajduje się akumulator. Auto dość dobrze "udaje" samochód napędzany konwencjonalnym silnikiem.
W środku miejsca nie brakuje. Bagażnik mógłby być większy
Duży rozstaw osi szybko daje o sobie znać po otwarciu drzwi. Kabina bez problemu mieści cztery dorosłe osoby, a i piąty pasażer nie jest skazany na szczególnie ciężkie warunki. Z tyłu jest sporo przestrzeni na kolana i nad głową, a dodatkowym plusem jest możliwość regulowania kąta pochylenia oparcia i to w zakresie aż 27 stopni. Gorzej wypada przestrzeń na stopy. Akumulator umieszczony w podłodze sprawił, że pod przednimi fotelami zostało jej niewiele.
Największą wpadką jest jednak bagażnik. Ma 345 l pojemności, jest dość wąski i niezbyt głęboki. Pod jego podłogą nie znajdziemy dodatkowego schowka, a B05 nie ma również przedniego bagażnika. Przewody do ładowania czy zestaw naprawczy trzeba więc wozić razem z resztą bagażu. Do tego irytować może absurdalny system otwierania pokrywy kufra - trzeba odnaleźć i nacisnąć przycisk zlokalizowany przy prawej lampie, by... chwycić później za uchwyt na środku klapy. Ta nie otwiera się elektrycznie.
Leapmotor - karta NFC
Na osobny akapit zasługuje karta NFC, która zapewnia dostęp do samochodu. Rozwiązanie zastępujące tradycyjny kluczyk jest fatalne - wymaga dotknięcia lusterka kartą zbliżeniową, co sprawia, że jego błyszcząca, czarna obudowa błyskawicznie się rysuje - widać to nawet na zdjęciu. Tak zniszczonego lakieru nie uratuje już zwykłe polerowanie.
Aby uruchomić samochód, należy położyć kartę na ładowarce bezprzewodowej. W praktyce, takie rozwiązanie cofa nas do czasów kluczyka z grotem, jest niewygodne i nie ma ani jednej przewagi nad zwyczajnym kluczykiem.
Leapmotor B05 - silnik 218 KM i napęd na tylne koła
Niezależnie od pojemności akumulatora B05 korzysta z jednego silnika elektrycznego o mocy 218 KM. Jednostka znajduje się na tylnej osi i właśnie na tylne koła trafia cały moment obrotowy. W praktyce oznacza to sprint od 0 do 100 km/h w 6,7 s, a w trybie sportowym reakcja na komendy kierowcy jest już zbliżona do tego, co proponują europejskie marki. Dynamiki zdecydowanie nie brakuje - szczególnie, jak na samochód kosztujący tak niewiele.
Kierowcy mają do wyboru dwa warianty pojemności baterii. Ta mniejsza ma 56,2 kWh pojemności i według danych producenta pozwala przejechać do 401 km. Droższa wersja korzysta z akumulatora 67,1 kWh, a deklarowany zasięg rośnie do 482 km.
Podczas spokojnej jazdy w cyklu mieszanym Leapmotor bez trudu zadowala skromnymi zużyciami energii. Wynik 15 kWh/100 km to typowa wartość - da się więc faktycznie przejechać ponad 400 km bez konieczności ładowania.
Leapmotor B05 - ładowanie
W trasie przyda się także niezła moc ładowania. B05 przyjmuje prąd stały DC z mocą do 168 kW. Według producenta uzupełnienie energii od 30 do 80 proc. zajmuje 17 minut. Bardziej użyteczny w praktyce zakres 10-80 proc. wymaga około 24 minut.
W domu lub przy miejskim słupku można wykorzystać pokładową ładowarkę AC o mocy 11 kW. Parametry nie biją rekordów, ale na tle ceny samochodu trudno oczekiwać lepszych. Te są po prostu "wystarczające".
Tak jeździ Leapmotor B05
Za kółkiem B05 czeka nas niespodzianka. Ta pierwsza nie jest zbyt miła - obowiązkowy dźwięk emitowany przy niskich prędkościach jest tak natarczywy i świdrujący uszy, że jazda B05 w korku staje się po prostu męcząca. Powyżej 25 km/h odgłosy na szczęście znikają, a właściwości jezdne auta dochodzą do głosu. Zawieszenie europejskiej wersji dostrajano w Balocco - należącym do Stellantis centrum testowym we Włoszech, z którego przez lata korzystały m.in. Alfa Romeo, Fiat czy Maserati.
Efekty czuć od razu - zarówno na progach zwalniających i nierównościach, z którymi Leapmotor radzi sobie śpiewająco, jak i na zakrętach. B05 prowadzi się zdecydowanie pewniej od większych modeli B10 i C10. Nadwozie nie buja się przesadnie, samochód stabilnie hamuje, a rozkład masy 50:50 pomaga zachować neutralne zachowanie podczas szybszej jazdy. Napęd na tylne koła dodaje swoje trzy grosze. Auto chętnie zmienia kierunek i sprawnie wychodzi z zakrętów.
Układ kierowniczy wciąż mógłby pracować bardziej precyzyjnie. Pod tym względem europejskie kompakty (chociażby Opel) - nadal pokazują, że można zrobić to lepiej. Mimo wszystko, prowadzenie i charakter podwozia B05 pozostają jedną z największych niespodzianek.
Wnętrze Leapmotora B05. Duży ekran i mało przycisków
Kokpit B05 wygląda znajomo dla każdego, kto miał już kontakt z innymi modelami Leapmotora. Jest prosty, minimalistyczny i mocno podporządkowany ekranom. Centralne miejsce zajmuje wyświetlacz multimediów o przekątnej 14,6 cala. Przed kierowcą znajduje się mniejszy ekran cyfrowych zegarów zamontowany na kolumnie kierowniczej.
Multimedia działają szybko i płynnie. Nieco gorzej jest z ergonomią interfejsu. Do części ustawień trzeba przedzierać się przez kolejne zakładki, a niektóre podstawowe funkcje byłyby po prostu wygodniejsze pod postacią fizycznego przycisku. Zdarzało się też, że bezprzewodowy Apple CarPlay zrywał połączenie.
Materiały? Bez fajerwerków, ale i bez wstydu - Leapmotor nie próbuje tworzyć wrażenia luksusu za pomocą przeszyć, lakierowanego plastiku i imitacji drewna. Dominują tworzywa o neutralnej fakturze, a spasowanie elementów jest solidne. Jedynie niektóre detale, jak maskownice głośników, zdradzają budżetowe podejście. Warto też dodać, że w kabinie jest szaro jak w przedwojennym filmie - na liście opcji dostępna jest tapicerka ze skóry ekologicznej Light Grey - nieco jaśniejsza niż ta obecna w testowanym egzemplarzu.
Leapmotor B05 jest wyposażony w rozbudowany zestaw elektronicznych asystentów, które bardzo chętnie informują kierowcę o tym, co ich zdaniem robi niewłaściwie. Pikanie i komunikaty potrafią irytować, a wyłączenie części systemów wymaga wejścia głębiej w menu. To bolączka wielu nowych samochodów, ale w B05 jest szczególnie zauważalna.
Leapmotor B05 - cena i wyposażenie
Bazowa cena 109 900 zł dotyczy wersji z mniejszym akumulatorem. Co ważne, lista standardowego wyposażenia nie jest zbyt krótka. Bez dopłaty możemy liczyć m.in. na kamery 360 stopni, bezkluczykowy dostęp, podgrzewane przednie fotele, 19-calowe felgi oraz pompę ciepła. Wariant z większym akumulatorem i zasięgiem do 482 km kosztuje 119 500 zł.
Leapmotor proponuje pełnowymiarowego, przestronnego hatchbacka z tylnym napędem za kwotę typową raczej dla mniejszych samochodów. Do tego B05 dobrze wygląda, zużywa rozsądne ilości energii i, co w przypadku nowych marek z Chin jest rzadkością, naprawdę nieźle się prowadzi. Co może przeszkadzać? Bagażnik jest bardzo przeciętny, obsługa wymaga przyzwyczajenia, a systemy asystujące bywają nadgorliwe.
Dziennikarz i fotograf motoryzacyjny. Samochody to jego największa pasja, choć gotowanie, narty, siatkówka i koty również mieszczą się w top 5 jego zainteresowań. Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, doświadczenie w tworzeniu treści zdobywał w marketingu i jako współpracownik wielu redakcji, nie tylko internetowych. W Dziennik.pl śledzi branżowe newsy, testuje motoryzacyjne nowości i służy dobrą radą dla kierowców.
