Przejęcie fabryk trwa w najlepsze. Bruksela zapomniała o swoich
Europejska motoryzacja kontra samochody z Chin. Mecz otwarcia producenci ze Starego Kontynentu przegrali, bo nie docenili przeciwnika już od pierwszej minuty. Mecz o wszystko pomogli wygrać urzędnicy UE – po negocjacjach z Pekinem import chińskich samochodów hybrydowych zostanie ograniczony do maksymalnie 350 tys. pojazdów rocznie. Fajnie? Szykuje się dogrywka – BYD będzie produkować we własnej fabryce na Węgrzech, Geely dogadało się z Fordem i wspólnie wyprodukuje auta w hiszpańskiej fabryce w Walencji. Chery (właściciel marek Omoda i Jaecoo) przejęło dawne zakłady Nissana w strefie Zona Franca w Barcelonie. Koncern SAIC pierwszą fabrykę MG w Europie zbuduje w Galicji w Hiszpanii. Z drugiej strony unijni urzędnicy nie pomagają "swoim" i nakładają na lokalnych producentów wyśrubowane cele klimatyczne. Efekt?
Europejska motoryzacja kontra samochody z Chin. Mecz otwarcia producenci ze Starego Kontynentu przegrali, bo nie docenili przeciwnika już od pierwszej minuty. Mecz o wszystko pomogli wygrać urzędnicy UE – po negocjacjach z Pekinem import chińskich samochodów hybrydowych zostanie ograniczony do maksymalnie 350 tys. pojazdów rocznie. Fajnie? Szykuje się dogrywka – BYD będzie produkować we własnej fabryce na Węgrzech, Geely dogadało się z Fordem i wspólnie wyprodukuje auta w hiszpańskiej fabryce w Walencji. Chery (właściciel marek Omoda i Jaecoo) przejęło dawne zakłady Nissana w strefie Zona Franca w Barcelonie. Koncern SAIC pierwszą fabrykę MG w Europie zbuduje w Galicji w Hiszpanii. Z drugiej strony unijni urzędnicy nie pomagają "swoim" i nakładają na lokalnych producentów wyśrubowane cele klimatyczne. Efekt?
Przepisy, które miały chronić środowisko, w praktyce otwierają chińskim koncernom autostradę do przejęcia rynku. W samym sercu Unii Europejskiej Japończycy postanowili się postawić. Toyota wyłożyła w Brukseli na stół konkretny plan ratunkowy – ma zabezpieczyć przyszłość europejskich zakładów, setki tysięcy miejsc pracy i uchronić całą branżę przed zdmuchnięciem z planszy.
Koniec pułapki "Made in Europe". Japończycy proponują plan "Made with Europe"
Głównym punktem zapalnym w Brukseli są prace nad "Aktem w sprawie przyspieszenia rozwoju przemysłu" (Industrial Accelerator Act). Unia chce promować lokalną produkcję, ale popełnia błąd, który może odciąć europejskie marki od kluczowych partnerów. Toyota przestrzega: pomysł, by samochody były montowane wyłącznie na terenie UE, to pułapka.
Rozwiązaniem ma być koncepcja "Made with Europe" – otworzenie europejskiego ekosystemu na zaufane kraje, jak Wielka Brytania, Turcja czy Japonia. Powstaje w ten sposób rynek liczący około 31 mln pojazdów. To jedyna skala, która pozwala nawiązać równorzędną walkę z chińskim smokiem.
Najważniejsze postulaty Toyoty w walce o europejski przemysł:
- Podejście "Made with Europe" – włączenie państw powiązanych umowami o wolnym handlu i uniami celnymi.
- Stopniowe wymogi lokalne – podnoszenie udziału części z regionu do 70% dopiero po 3 latach (z uwzględnieniem inżynierii, prac badawczo-rozwojowych i montażu).
- Zamrożenie biurokracji – brak nowych wymogów prawnych dla motoryzacji przed 2030 rokiem, co gwarantuje stabilność inwestycji.
- Realistyczne progi rynkowe – obniżenie oczekiwań dotyczących łącznej sprzedaży lokalnej do 70% (zamiast nierealnego progu 85%).
- Równe zasady gry – spójny system zachęt, zamówień publicznych i flot firmowych dla pojazdów z państw partnerskich.
Kary za CO₂ do kosza. Inaczej chińskie marki przejmą resztę rynku
Przymusowa i zbyt szybka elektryfikacja to kolejny obszar, na którym tracą Europejczycy. Zgodnie z prognozami, do 2030 roku auta w pełni elektryczne (BEV) osiągną około 45% udziału w rynku, tymczasem unijne wymogi narzucają próg przekraczający 55%. W przypadku lekkich aut dostawczych (LCV) ta różnica jest jeszcze większa.
Gdy europejscy producenci płacą gigantyczne kary za niedociągnięcie nierealnych limitów, rywale zza Wielkiego Muru przejmują kolejne segmenty. Toyota domaga się powrotu do rynkowego pragmatyzmu. Co musi zmienić się w unijnym pakiecie motoryzacyjnym?
- Okres przejściowy 2028-2032 oraz cel redukcji emisji CO₂ wyznaczony na poziomie 90% do 2035 roku (z uwzględnieniem paliw odnawialnych i "zielonej stali").
- Odrębne traktowanie aut dostawczych – z celem 35% do 2030 r. i 80% do 2035 r.
- Uznanie paliw odnawialnych za pełnoprawne rozwiązanie bezemisyjne.
- Zamrożenie wymogów dla aut wodorowych – tymczasowe wyłączenie ogniw paliwowych, dopóki rynek i infrastruktura nie dojrzeją.
Dolny Śląsk sercem operacji. Toyota: Nie jesteśmy tu gośćmi
O wiarygodności japońskiego koncernu świadczy fakt, że od ponad 60 lat projektuje, rozwija i produkuje samochody bezpośrednio na Starym Kontynencie, tworząc tu kompletny łańcuch dostaw. Przecież na Dolnym Śląsku japoński koncern pod szyldem Toyota Motor Manufacturing Poland posiada dwa zakłady produkcyjne: w Wałbrzychu oraz w Jelczu-Laskowicach. TMMP to jedyne miejsce poza Japonią, gdzie Toyota produkuje podzespoły do napędów hybrydowych oraz silniki, które trafiają m.in. do Corolli (Wielka Brytania), Yarisa i Yarisa Cross (Francja), Aygo z nowym napędem hybrydowym 1.5 i Yarisa (Czechy) oraz C-HR (Turcja).
– Toyota nie jest gościem w Europie. Jesteśmy europejskim producentem i chcemy, by europejski przemysł motoryzacyjny odnosił sukcesy – deklaruje Yoshihiro Nakata, prezes i dyrektor generalny Toyota Motor Europe.
– Izolacja nas osłabia. Europa ma potencjał, ludzi i zaufanych partnerów, by przewodzić, ale przepisy muszą odzwierciedlać tempo zmian potrzeb klientów. "Made with Europe" stanowi nasz główny postulat – bo razem jesteśmy silniejsi – stwierdził Matt Harrison z Toyota Motor Europe, punktując ryzyko zamknięcia się Europy na świat.
Lekcja z Londynu. Tak Toyota chce uratować europejskie fabryki
Lekcja rozsądku płynie z Wielkiej Brytanii, gdzie rząd zdecydował się na rewizję rygorystycznych wymogów dotyczących pojazdów zeroemisyjnych. Toyota apeluje tam o urealnienie celów do 2030 roku (maksymalnie 50% udziału dla osobowych i 40% dla LCV) oraz pełne zgranie brytyjskiego harmonogramu z unijną perspektywą do 2035 roku.
Decyzje, które zapadną w Brukseli i Londynie w najbliższych miesiącach, rozstrzygną, czy Europejczycy utrzymają swój przemysł, czy oddadzą go walkowerem konkurencji z Chin. Przejmowanie fabryk już się zaczęło.
Dziennikarz. W branży od czasów, kiedy w poszukiwaniu auta jechało się w niedzielę na giełdę samochodową, a radio z odtwarzaczem kasetowym było luksusem na równi z klimatyzacją. Dziś lubi auta elektryczne, ale ciągle szanuje silnik Diesla – nie tylko w czołgu. Testuje motoryzacyjne nowości i donosi o gorących premierach z prezentacji. Poza motoryzacją śledzi przepisy ruchu drogowego oraz wszystko, co związane z bezpieczeństwem. Uważa, że w pracy liczy się efekt i dopracowanie tematu.
