Denza Z - polska premiera
Pierwsze egzemplarze Denzy trafiają w ręce polskich klientów, a nowe punkty dealerskie pojawią się na mapie Polski już wkrótce. Chińska marka premium, należąca do koncernu BYD zalicza nieśmiały start na naszym rynku. Nowa Denza Z nie pomoże przy tym podbić list bestsellerów, ale i tak jest asem w rękawie producenta - pokazuje imponujące możliwości i z miejsca zyskuje tytuł... najdroższego chińskiego auta dostępnego nad Wisłą.
Cenę trudno jednak kwestionować - parametry sportowego modelu powalają - elektryczny supersamochód należącej do BYD marki ma trzy silniki, 1604 KM i rozpędza się od 0 do 100 km/h w 1,96 s. Prędkość maksymalna wynosi z kolei 350 km/h. Takie parametry dotyczą topowej odmiany Racing. W pozostałych, pierwsza setka pojawia się na liczniku po około 2,25 s, a prędkość maksymalna wynosi 300 km/h.
Denza Z - ładowanie i zasięg
Nie mniej ciekawie brzmią możliwości ładowania - producent deklaruje uzupełnienie energii od 10 do 97 proc. w zaledwie dziewięć minut. Na 70% poczekamy już tylko 5, a na 30-stopniowym mrozie, ładowanie zajmie... 12 minut. Takie czas możliwe są do osiągnięcia na stacjach ładowania BYD Flash Charging - pierwsze urządzenia mają stanąć w Polsce jeszcze w tym roku. Szczytowa moc ładowania? Szalone 1500 kW.
Akumulator Blade LFP jest zintegrowany bezpośrednio ze strukturą nadwozia w technologii Cell-to-Body. Zasięg to, zależnie od wersji, około 400 km - niewiele, głównie z uwagi na relatywnie niewielką pojemność akumulatora. BYD zastosował tu baterie o pojemności 76 kWh - większe ogniwa byłyby po prostu zbyt duże i ciężkie.
Denza Z - wnętrze
Kokpit ma układ typowy dla chińskich samochodów, choć wkradło się tu odrobinę klimatu Grand Tourera - ekran z charakterystycznym interfejsem nadal króluje w centrum kabiny, ale nie ma minimalistycznej, pozbawionej ozdób deski rozdzielczej czy pustych, jasnoszarych powierzchni, typowych dla aut z Chin. Jest za to sporo przycisków i przełączników (szczególnie na kierownicy), odważne połączenia kolorów, mnóstwo skóry, kontrastujących przeszyć i system audio Devialet. Nagłośnienie renomowanej, francuskiej firmy w chińskim samochodzie? To dopiero połączenie.
Denza Z skrywa też inne rzeczy rzadko spotykane w autach z Państwa Środka - system multimedialny proponuje aplikacje takie jak Tryb Track z możliwością rejestrowania czasów okrążeń i przeciążeń oraz modyfikowania ustawień napędu, kontroli trakcji, rekuperacji, zawieszenia czy systemu torque vectoring. Jest również tryb driftu.
Jak jeździ Denza Z?
Gadżetów jest tu znacznie więcej - wystarczy wspomnieć o funkcji compass turn - przednie koła stają się punktem obrotu, a tył samochodu porusza się wokół nich - jak cyrkiel. Choć ta funkcja jest głównie "na pokaz", niezależne sterowanie momentem obrotowym pojedynczych tylnych kół podczas sportowej jazdy ma mieć znacznie poważniejsze zastosowanie. Tylne koła mogą się również skręcać i to niezależnie od siebie.
Jest też system DiSus-M. Zamiast klasycznych adaptacyjnych amortyzatorów wykorzystuje ciecz magnetoreologiczną, której właściwości mogą zmieniać się w ciągu milisekund pod wpływem pola magnetycznego. Coupe i Spider dostają dodatkowo zawieszenie pneumatyczne, podczas gdy Racing korzysta z tradycyjnych sprężyn. Za zatrzymywanie ponad dwutonowego auta odpowiadają węglowo-ceramiczne tarcze oraz sześciotłoczkowe zaciski z przodu i czterotłoczkowe z tyłu. Droga hamowania ze 100 km/h wynosi niespełna 33 m.
Denza Z - cena w Polsce
Znamy już polski cennik supersamochodu. Najtańsza Denza Z Coupe kosztuje 705 320 zł. Za otwartą wersję Spider trzeba zapłacić 782 320 zł, natomiast najmocniej nastawione na jazdę torową Z Racing wyceniono na 855 360 zł.
Takie kwoty pokazują, że Denza nie zamierza konkurować ceną - stawia na parametry i styl. Projekt nadwozia powstał pod wodzą Wolfganga Eggera - stylisty odpowiedzialnego za absolutnie kultowe modele Alfy Romeo i Audi. Trzeba przyznać, że w samochodzie widać rękę europejskiego designera - Denza Z jest zgrabna i proporcjonalna. Czy to, w połączeniu z podanymi już na wstępie liczbami wystarczy, by przyciągnąć klientów?
Dziennikarz i fotograf motoryzacyjny. Samochody to jego największa pasja, choć gotowanie, narty, siatkówka i koty również mieszczą się w top 5 jego zainteresowań. Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, doświadczenie w tworzeniu treści zdobywał w marketingu i jako współpracownik wielu redakcji, nie tylko internetowych. W Dziennik.pl śledzi branżowe newsy, testuje motoryzacyjne nowości i służy dobrą radą dla kierowców.
