Dziennik Gazeta Prawana logo

Drogowy gang Olsena, czyli jak przejęto viaTOLL. Druzgocący RAPORT NIK

24 lipca 2019, 06:13
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Bramki poboru opłat na A1
Bramki poboru opłat na A1/Shutterstock
Najwyższa Izba Kontroli rysuje druzgocący obraz repolonizacji systemu poboru opłat na drogach

Opieszałość w podejmowaniu decyzji, brak wiedzy dotyczącej funkcjonowania nowoczesnych systemów poboru, błędy proceduralne, brak ludzi posiadających odpowiednie kompetencje – tak NIK opisuje przejmowanie przez państwo wartego miliardy złotych systemu poboru e-myta. – odbija piłeczkę Główny Inspektorat Transportu Drogowego.

Ale jak słyszymy w NIK, jedynym sukcesem przeprowadzonej repolonizacji viaTOLL-u było to, że po zakończeniu kontraktu z Kapschem nie doszło do przerwy w poborze e-myta. – – mówi Adam Bandosz z departamentu infrastruktury NIK, który nadzorował kontrolę. – – dodaje.

Ideę przejęcia systemu przez Skarb Państwa należy uznać za słuszną. Pod warunkiem że administracja jest na to gotowa. Zdaniem NIK nie była. System viaTOLL – służący do poboru opłat za przejazdy ciężkich pojazdów poruszających się po naszych drogach ekspresowych, krajowych i autostradach – działa od lipca 2011 r. W ubiegłym roku wpływy przekroczyły 2 mld zł (pieniądze trafiają na budowę i modernizację dróg). Zbudowało go i utrzymywało konsorcjum, którego liderem była austriacka firma Kapsch.

Od uruchomienia projektu w 2011 r. wiadomo było, że kontrakt z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) wygaśnie w listopadzie 2018 r. Był czas na przygotowanie się do zmian. Przez kilka lat rozważano różne koncepcje. Poprzedni rząd ugrzązł w tych rozważaniach, w związku z czym z wyzwaniem musiała się zmierzyć obecna ekipa. PiS nie podobało się, że strategicznie ważny system jest nadzorowany przez Austriaków. Podjęto więc przygotowania do zmiany systemu i jego operatora.

W tym celu w grudniu 2016 r. GDDKiA wszczęła dialog konkurencyjny, by ustalić, jakie rozwiązania technologiczne są dostępne na rynku. Ale wkrótce potem w rządzie zapadła decyzja o jego przerwaniu, mimo że GDDKiA zdążyła już wydać na ten cel ponad 5 mln zł, a w styczniu 2018 r. przetarg unieważniono. Pytanie, czy w ogóle przyniósłby on rozstrzygnięcie. – W chwili ogłoszenia przetargu trudne były do przewidzenia postępowania odwoławcze na tak dużą skalę. Liczba odwołań negatywnie wpłynęła na prowadzone postępowanie przetargowe – mówi rzecznik GDDKiA Jan Krynicki.

Zdecydowano więc o przekazaniu systemu w ręce GITD. Minister infrastruktury bazował w znacznej mierze na składanych przez inspekcję oświadczeniach o gotowości do sprostania wyzwaniu. Czyli wierzył na słowo. "Jednostka ta (GITD – red.) nie posiadała wiedzy, kompetencji i niezbędnego personelu nie tylko w zakresie umożliwiającym samodzielny pobór opłaty elektronicznej, ale nawet pozwalającym na przygotowanie opisu przedmiotu zamówienia na utrzymanie systemu informatycznego viaTOLL" – podaje NIK.

Jak czytamy, opis został sporządzony dopiero w lipcu 2018 r., czyli wtedy gdy według umowy z 2010 r. kolejny wykonawca od dziewięciu miesięcy miał już przejmować system. Dodatkową przeszkodą była niekompletna dokumentacja. "Administracja rządowa nie posiadła wiedzy na temat odtworzenia istniejącego systemu viaTOLL w momencie ewentualnej awarii" – podaje NIK. GDDKiA odpiera zarzuty. –– zapewnia Jan Krynicki.

W efekcie skończyło się tak, że GITD system przejął, ale scedował go na Instytut Łączności (IŁ). Ten miał dwa miesiące na przygotowanie się, choć jako następczy wykonawca powinien mieć na to rok. Najprawdopodobniej to zmusiło go do skorzystania ze wsparcia podmiotów zewnętrznych, w tym wchodzących w skład dotychczasowego operatora. – – dyplomatycznie komentuje Krzysztof Gorzkowski, reprezentujący Kapscha.

Prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski zwraca uwagę na zagmatwanie nowego modelu zarządzania systemem e-myta. – – komentuje.

GITD tłumaczył kontrolerom, że już w momencie uchwalania nowelizacji ustawy o drogach publicznych w grudniu 2017 r. było wiadomo, że „zadania bezpośrednio związane z systemem centralnym muszą pozostać przy jego twórcy” albo przynajmniej musi on je współrealizować. Inspektorat zrzuca winę na umowę z 2010 r. "Umowa ta uniemożliwiła wgląd do systemu przed jego przejęciem. Możliwość zapoznania się z dokumentacją i środowiskiem teleinformatycznym nastąpiła dopiero miesiąc przed przejęciem systemu" – tłumaczy GITD. Teraz trwają prace nad budową nowego Krajowego Systemu Poboru Opłat. Ma to być „jedno z najnowocześniejszych rozwiązań w Europie”.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj