Orlando to prototyp siedmiomiejscowego vana, który powstał na bazie ujawnionego wcześniej chevroleta cruze. Wygląd - czegoś podobnego Chevrolet jeszcze nie wymyślił - miejmy nadzieję, że
model produkcyjny niewiele będzie różnił się od tego, co zobaczyliśmy dziś.
>>>Cruze bez tajemnic
Dlaczego trzy auta w jednym? Orlando ma szerokie błotniki i poważną sylwetkę niczym SUV, radość z jazdy ma przypominać zwarty i dużo niższy od niego kompakt, zaś przestronności i wygody użyczy luksusowa limuzyna (szeroko ustawione koła, duży rozstaw osi 2760 mm). Wnętrze będzie można dowolnie aranżować - ustawione jak w teatrze fotele każdemu z pasażerów pozwolą zobaczyć, co się dzieje wokół auta.
Możliwości? Zapowiadają się obiecująco. W kilka sekund w zależności od potrzeb da się zmieniać proporcje ilości miejsca dla pasażerów i pojemności bagażnika. Kiedy na pokładzie
zasiądą tylko dwie osoby - samochód stanie się pojemną furgonetką do przewozu paczek, paczuszek, walizek i walizeczek.
>>>Ale jazda! Oto nasza przyszłość...
Jazda? Prototyp kryje pod maską 2-litrowego turbodiesla najnowszej generacji. 150 KM i 320 Nm to wystarczająco silny i skuteczny napęd.
Chevrolet Orlando zadebiutuje podczas salonu samochodowego w Paryżu. To już za chwilę, bo 2 października.
Dziennikarz. W branży od czasów, kiedy w poszukiwaniu auta jechało się w niedzielę na giełdę samochodową, a radio z odtwarzaczem kasetowym było luksusem na równi z klimatyzacją. Dziś lubi auta elektryczne, ale ciągle szanuje silnik Diesla – nie tylko w czołgu. Testuje motoryzacyjne nowości i donosi o gorących premierach z prezentacji. Poza motoryzacją śledzi przepisy ruchu drogowego oraz wszystko, co związane z bezpieczeństwem. Uważa, że w pracy liczy się efekt i dopracowanie tematu.