Tani jak barszcz, ale w produkcji. Prototyp powstał specjalnie, by pokazać techniki przyszłości, dzięki którym da się przyciąć koszty budowy samochodów i oszczędzić środowisko naturalne. Dowód? Proszę bardzo. Przedni i tylny zderzak mają identyczny kształt.

Mało tego, całe wnętrze zrobiono z 200 elementów. Jak twierdzi producent to mniej niż połowa części użytych w zwykłym aucie wielkości citroena C4. Efekt - absolutnie nie jest tanio i tandetnie. Przeciwnie - z rozmachem i wdziękiem. Niejedna kobieta pokocha kwiatki a wśród nich motyle...

C-Cactus jest hybrydą 70-konnego turbodiesla i 30-konnego silniczka elektrycznego. Średnie spalanie to 3.4 litra ON na setkę. Z wydechu ma ulatywać tylko 78 g dwutlenku węgla na 100 km podróży. Poza tym nawet opony są ekologiczne - mieszanka trudniej się ściera i bieżnik wystarcza na dłużej.

Wymiary? Od początku do końca ma ponad 4 m długości. Waga - ciut ponad 1300 kg. Kosmiczne opakowanie kryje same luksusy - automatyczna klimatyzacja, bardzo dobry system audio plus nawigacja z ekranem dotykowym. Całość zakończona panoramicznym szklanym dachem.

Oficjalny debiut na wystawie we Frankfurcie. Teraz zobaczcie go sami w galerii…