Czerwone światło, przejście dla pieszych - te słowa nic nie znaczą dla jednego z najważniejszych doradców prezydenta. Jego limuzyna nawet nie zwalniała, gdy na sygnalizatorze pojawił się sygnał do zatrzymania pojazdu.
Minister Sławomir Nowak wyszedł z jednej z telewizji i wsiadł do służbowego auta. Jego kierowca ostro ruszył w stronę centrum Warszawy - pisze "Fakt". Ulice były prawie puste, więc samochód rozwinął odpowiednią prędkość. Zamiast jednak, jak inni kierowcy zatrzymać się na czerwonym świetle, limuzyna polityka tylko przemknęła przez pasy - ujawnia bulwarówka.
Gdyby takie wykroczenie popełnił zwykły człowiek, to zapłaciłby nawet 500 złotych mandatu i dostałby siedem punktów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Fakt
Powiązane