Jeszcze dwa lata temu koreański SsangYong był bliski bankructwa. Po raz pierwszy kłopoty pojawiły się w kilka lat po przejęciu go przez rodzimego konkurenta - Daewoo. Jak widać los jest wyjątkowo łaskawy dla tego pierwszego, kolejni właściciele bankrutują, a SsangYong wciąż znajduje kolejnych "mecenasów"...

Tym razem w potencjał Koreańczyków uwierzyła hinduska Mahindra Group. Egzotyczny dla Europejczyków koncern jest poważnym graczem na indyjskim rynku motoryzacyjnym. Do redakcyjnego testu trafił pierwszy owoc tej kooperacji - croosover korando.

Pierwsza ekspansja SsangYonga na polskim rynek dziś kojarzona jest przez większość znawców motoryzacji z modelami, które regularnie zdobywały niechlubne trofea najbrzydszych aut w swojej klasie. Nie zmienia to jednak faktu, że przypominający łódkę po spotkaniu ze ścianą rodius czy dziwaczny actyon, to były dobre samochody, które poza wyglądem nie odstępowały od europejskiej konkurencji.

Patrząc na najmłodsze dziecko SsangYonga widać, że koreański producent wyciągnął wnioski z lekcji. Nowe linie auta prezentują się o niebo lepiej od poprzedników. Zwarta, ale postawna karoseria, która plasuje nowe korando w segmencie kii sportage i hyundaia ix35 jest ewidentnie skrojona pod gusta kierowców Starego Kontynentu.

W czym tkwi tajemnica tak diametralnej zmiany?


Koreańczycy skorzystali po prostu z usług słynnego studia projektowego Giorgetto Giugiaro, którego nie trzeba chyba bliżej przedstawiać. Choć nie wszystkie dzieła włoskich stylistów były porywające, to trzeba przyznać, że korando zaliczyć należy do tych bardziej udanych. Krótkie zwisy, masywny przód z charakterystycznym grillem w połączeniu z miękkimi liniami stanowią ciekawą alternatywę dla agresywnego stylu europejskiej i koreańskiej konkurencji.

Nam wygląd auta przypadł do gustu co potwierdziły częste zaczepki innych kierowców zainteresowanych nowym korando - ważne - były to zaczepki bez złośliwych uwag co do wyglądu auta.

Polotu zabrakło już przy projektowaniu wnętrza auta, które przypomina poprzednie generacje np. terenowych Toyot, a tego porównania nie można nazwać komplementem. Niby wszystko jest na miejscu, wskaźniki są czytelne, ale otaczające kierowcę hektary szarych plastików sprawiają dość ponure wrażenie. Wykończenie takie pasuje bardziej do surowej terenówki ale już nie koniecznie do miejskiego SUV-a, jakim stał się nowy korando.


Po stronie plusów należy zapisać obszerność kabiny zarówno w przednim jak i tylnym rzędzie. Projektanci zadbali o wystarczająca ilość miejsca zarówno nad głowami jak i na kolana, pozostawiając przy tym przyzwoite 487 l na bagaże. Na komfort foteli też nie można narzekać.

Zaskakuje natomiast bogactwo wyposażenia. Znajdziemy tu w standardzie (wersja crystal) radio ze sterowaniem na kierownicy, system Bluetooth, port USB, tempomat z funkcją eco, elektrycznie sterowne szyby, komputer pokładowy i manualną klimatyzację, czyli to za co u konkurencji często trzeba dopłacać.


W bogatszych wersjach quartz i sapphire dodatkowo producent "daje" ogrzewanie przednich i uwaga... tylnych siedzeń, czy skórzaną tapicerkę. Naprawdę jest tego wystarczająco dużo, aby zadowolić najwybredniejszych klientów. A jak jeździ egzotyczny nowicjusz? Równie dobrze jak poprzednicy, a nawet lepiej. Choć konstrukcja nowego korando nie ma już nic wspólnego z poprzednimi modelami, które w znacznej mierze były pełnowartościowymi terenówkami opartymi na klasycznej konstrukcji (rama, sztywny most i prosty układ napędowy) to wciąż jest to auto, którym nie strach zjechać z równych asfaltów.

Co prawda miękko zestrojone zawieszenie buja się na boki w szybkich łukach za to nic nie robi sobie z dziurawych dróg gruntowych czy pobojowisk po nieskończonych remontach ulic. Duży skok kół zapewnia niespotykany w tej klasie komfort. Chwała konstruktorom, że nie ulegli trendom panującym w tej klasie aut, którymi coraz częściej nie da się już szybko pokonać gorszej jakości ulic. "Nasze" korando napędzała jedna oś. Odmiana 4WD wymaga dopłaty 7000 zł. Czy warto? Naszym zdaniem niekoniecznie. "Ośka" całkiem dobrze radziła sobie z bardzo dynamicznym turbodieslem, konstrukcji SsangYonga. Dwulitrowy silnik generuje moc 175 koni mechanicznych i maksymalny moment obrotowy na poziomie 360 Nm. Trzeba przyznać, że mimo słusznej wagi 1600 kg auto bardzo szybko zbiera się z miejsca i może zaskoczyć niejedną mocną osobówkę przy starcie spod świateł.


W końcu pierwsza setka osiągana w czasie 10 s w SUV-ie potwierdza, że jest to jedna z mocniejszych jednostek w swojej klasie.

Jednak optymalne wykorzystanie nieco narwanego diesla wymaga przyzwyczajenia. Wąski zakres w jakim dostępny jest maksymalny moment obrotowy (od 2000 do 3000 obr/min.) sprawia, że zbyt mocne operowanie gazem powoduje szarpanie auta w dolnych zakresach obrotów i jego słabnięcie wraz ze wzrostem obrotów.


Charakter korando po części wynika też ze sposobu zestopniowania manualnej skrzyni biegów, która po za tym jest dobrze działającym mechanizmem. Niestety do sugerowanego przez producenta średniego spalania na poziomie 6 l/100 km trzeba doliczyć około 1,5 litra nawet przy spokojnej jeździe. Na koniec miła niespodzianka. Choć spodziewaliśmy się, że ceny auta będą oscylowały poniżej granicy 80 tysięcy zł to trzeba przyznać, że 86 800 zł za bogato doposażonego i przede wszystkim całkiem udanego SUV-a jest wciąż atrakcyjną ofertą wartą rozważenia. Testowana przez nas wersja jest już droższa o 11 400 zł.

Naszym zdaniem to zbyt wiele, tym bardziej, że SsangYong zanim namiesza wśród konkurencji najpierw musi stoczyć walkę ze stereotypami Polaków o tej marce. Z tak udanymi autami jak Korando jest duża szansa, że lody pękną...

Cena?


SsangYong Korando 2.0 e-xDi200 2WD Quartz

Dane techniczne:
• Silnik 4 cylindry rzędowo, 4 zawory na cylinder, turbodiesel z filtrem cząstek stałych
• Pojemność 1998 cm³
• Moc 175 KM (przy 4000 obr/min)
• Maksymalny moment obrotowy 360 Nm (2000-3000 obr/min)
• Skrzynia biegów 6-biegowa, mechaniczna
• Zawieszenie przednie niezależne typu McPherson
• Zawieszenie tylne wielowahaczowe
• Długość / Szerokość / Wysokość 4410 / 1830 / 1710 mm
• Pojemność bagażnika w litrach: 486 / 1312
• Masa własna 1591 kg
• Ładowność 589 kg
• Rozstaw osi 2650 mm
• Zwis przedni/tylny 920/840 mm
• 0-100 km/h 10 s
• Maksymalna prędkość 179 km/h
• Cykl miejski 7,5 l /100 km
• Cykl pozamiejski 5,1 l /100 km
• Cykl mieszany 6,0 l/100 km
• Obręcze ze stopów lekkich 17" 225/60R

Wyposażenie wersji quartz (cena - 98 200 zł):
• Airbagi czołowe, boczne, kurtyny S/S/S
• ABS,ESP S/S
• EBD S
• Napęd 4WD 7000 zł
• Automatyczna 6-biegowa skrzynia 6000 zł
• Asystent ruszania na podjeździe S
• System zapobiegający dachowaniu pojazdu S
• Klimatyzacja autom. S
• Elektrycznie sterowane szyby S
• Lakier metalizowany 2000 zł
• Relingi dachowe S
• Skórzana kierownica i gałka zmiany biegów S
• Lusterko wsteczne elektrochromatyczne S
• Tempomat z funkcja Eco S
• Radio z CD S
• System stereo Bluetooth sterowany z kierownicy S
• Komputer pokładowy S
• Czujniki cofania S

Oceny:

Wygląd: 4
Przyjemność z jazdy: 4
Bogactwo wyposażenia: 5
Cena: 5

Oceny subiektywne:

Przestronność p/t: 4/4
bagażnik: 4
Spalanie: 4
Komfort: 5
Poziom hałasu: 4
Układ kierowniczy: 3
Poręczność w mieście: 3
Hamulce: 3
Precyzja skrzyni biegów: 4