Mio to niezwykły fotel na kółkach, który ma pod maską technikę z torów wyścigowych, a mimo to jest ekologiczny. Kierowca siedzi na zbiorniku z metanolem, prawie tak jak w dragsterze.
Karoseria z tworzyw sztucznych przykrywa prawdziwą elektrownię. Zespół urządzeń przerabia metanol ze zbiornika na prąd magazynowany w akumulatorach. Wystarczy
przekręcić kluczyk i elektryczny motorek zaczyna bezszelestną pracę.
Suzuki Mio "rozpędza się" do 10 km/h. Producent twierdzi, że 40 km można przejechać na mniej niż 4 litrach paliwa, wydzielając przy tym… parę wodną. Zasięg i stan naładowania zawsze widać na ciekłokrystalicznym wyświetlaczu.
Suzuki Mio "rozpędza się" do 10 km/h. Producent twierdzi, że 40 km można przejechać na mniej niż 4 litrach paliwa, wydzielając przy tym… parę wodną. Zasięg i stan naładowania zawsze widać na ciekłokrystalicznym wyświetlaczu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Tomasz Sewastianowicz
Dziennikarz. W branży od czasów, kiedy w poszukiwaniu auta jechało się w niedzielę na giełdę samochodową, a radio z odtwarzaczem kasetowym było luksusem na równi z klimatyzacją. Dziś lubi auta elektryczne, ale ciągle szanuje silnik Diesla – nie tylko w czołgu. Testuje motoryzacyjne nowości i donosi o gorących premierach z prezentacji. Poza motoryzacją śledzi przepisy ruchu drogowego oraz wszystko, co związane z bezpieczeństwem. Uważa, że w pracy liczy się efekt i dopracowanie tematu.
Zobacz
|
