Inspektorzy z małopolskiej ITD skontrolowali w Krakowie autobus kursujący na regularnej linii. Po wejściu do środka ich oczom ukazał się szokujący widok...
– poinformowała Inspekcja. Można domyślać się, że naprawą tego pojazdu zajął się nieporadny stolarz, a nie mechanik. W dodatku osiągnął "szczyt druciarstwa"...
Autobus miał siedzenia na drewnianych klockach i trytytkach
Niektóre fotele pasażerów były "przymocowane" do podłogi za pomocą drewnianych kołków, gwoździ i trytytek. Najwidoczniej specjalista odpowiedzialny za te usprawnienia uznał, że jeśli w rajdach samochodowych plastikowe opaski zaciskowe (trytytki) sprawdzają się świetnie, to i autobus "wytrzyma".
Inspektorzy do listy usterek dopisali także niedomykające się tylne drzwi od bagażnika, pękniętą felgę i zbitą przednią szybę.
Kara 2 tys. zł za autobus z niebezpiecznymi usterkami
- podała ITD.
Za dopuszczenie do ruchu autobusu z niebezpiecznymi usterkami, odpowiedzialność finansowa grozi teraz także przewoźnikowi. Wobec niego zostanie wszczęte postępowanie administracyjne w sprawie nałożenia 2 tys. zł kary.