– informuje Gazeta Trybunalska.
Na łamanie przepisów przez szoferów limuzyny Macierewicza straż miejska i policja nie reagowały. Podczas gdy w tym samym czasie, za podobne wykroczenia, karano kierowców samochodów cywilnych. A o zakazie wjazdu do centrum Starego Miasta informują znaki.
czytamy w gazecie. I tak też przez niemal pięć lat postępowali kierowcy Macierewicza.
– opisuje Gazeta Trybunalska.
Policja bezradność tłumaczyła niemożliwością ustalenia danych kierowców Macierewicza. Zareagowała dopiero, kiedy lokalni dziennikarze zaoferowali pomoc. Gazeta spytała mundurowych, czy ma o to zapytać premiera, komendanta głównego, CBŚ czy nawet detektywa Rutkowskiego…
Wreszcie policja ustaliła, że kierowcami okazali się być żołnierze Wojska Polskiego i poinformowała, że o przekazaniu sprawy do Żandarmerii Wojskowej w Warszawie.
Na finał Gazeta Trybunalska otrzymała wyjaśnienia pułkownik Sławomir Tęcza, komendant Oddziału Specjalnego Żandarmerii Wojskowej w Warszawie podziękował za opisanie wykroczeń jego podwładnych. Przyznał też, że kierowcy naruszyli dyscyplinę wojskową w czasie wykonywania zadań służbowych, za co zostali ukarani dyscyplinarnie.