Blue Monday, najbardziej depresyjny dzień w roku wypada dziś, 18 stycznia. Twórcą kontrowersyjnej teorii najgorszego poniedziałku jest brytyjski psycholog Cliff Arnall z Cardiff University. Opracowany przez niego wzór matematyczny, uwzględniający m.in. zagadnienia psychologiczne (np. świadomość niedotrzymania postanowień noworocznych), ekonomiczne (m.in. wynagrodzenie, długi i debety) oraz samopoczucie związane z porą roku (ograniczone nasłonecznienie) wskazuje, że właśnie trzeci poniedziałek stycznia dla wielu osób może być szczególnie paskudny. Czy rzeczywiście?

Reklama

– W niektórych przypadkach jest to możliwe, ale zwykle wtedy, kiedy oczekujemy, że Blue Monday dotyczy właśnie nas. Na dodatek w tym roku dzień ten przypada w czasie, który nie należy do nieszczęśliwszych z uwagi na pandemię – powiedziała dziennik.pl dr Ewa Odachowska, psycholog z Instytutu Transportu Samochodowego. – To właśnie przez nią, jak pokazują badania, wiele osób źle radzi sobie psychicznie. Sytuację potęgują także ograniczenia w kontaktach towarzyskich i rodzinnych, zakazy dotyczące organizacji imprez oraz obostrzenia dla wyjazdów turystycznych – podkreśliła.

Nie lubię poniedziałków?

W ocenie ekspertów ITS takie warunki mogą negatywnie wpływać także na kierowców i ich zachowania w ruchu drogowym. A wśród skutków takiego obciążenia emocjonalnego wskazują rozkojarzenie, kłopoty z koncentracją i funkcjonowaniem poznawczym, które mogą mieć bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo w ruchu drogowym.

– Dużo zależy od nastawienia. Jeśli spodziewamy się trudności, to często one się pojawiają, niejako na własne życzenie – zauważyła Odachowska. – Dlatego kluczowe jest myślenie pozytywne, które rzecz jasna stanowi wyzwanie, ale pozwala na budowanie dobrych nawyków, także tych za kierownicą, bo kierowcy zwykle kalkulują prawdopodobieństwo wystąpienia wypadku na podstawie swojego własnego postępowania i jego efektów – wyjaśniła.

kierowca / shutterstock

Agresja na drodze to plaga. Nie tylko w poniedziałki

Szczególnie, że prawdziwą plagą na polskich drogach są zachowania pod wpływem silnych emocji, co potwierdzają badania przeprowadzone przez ITS.

– Ponad 80 proc. kierowców deklaruje, że przynajmniej raz w tygodniu zdarza im się obserwować agresywne zachowania na drogach tj. oślepianie światłami, niebezpieczne zmiany pasa ruchu lub wyprzedzanie, zajeżdżanie drogi, jazdę na zderzaku, nadużywanie klaksonu, ruszanie z piskiem opon, krzyki, obelgi itp. Jednocześnie tylko niewiele ponad 30 proc. badanych przyznaje, że im samym zdarzają się takie reakcje – powiedział dziennik.pl Mikołaj Krupiński z ITS.

Na domiar złego analizy ITS wskazują, że polscy kierowcy ciągle mają dużą skłonność do podejmowania ryzykownych i agresywnych postaw. Blisko 90 proc. badanych uważa krzyczenie na innych uczestników ruchu za wyraz agresji drogowej, ale tylko 40 proc. spośród nich wiąże takie postępowanie z ryzykiem. Pozostałe 50 proc. nie kalkuluje prawdopodobieństwa wystąpienia potencjalnego zagrożenia na skutek takiego zachowania.

Luki w świadomości agresorów

Psychologowie potwierdzili także występowanie luki świadomości – kierowcy dostrzegają agresję u innych uczestników ruchu drogowego, ale własnej już niekoniecznie. Co ciekawe rezultaty badań ITS są także zbieżne z obserwacjami psychologów w innych krajach. Stopień agresji oraz występowanie luki świadomości, wpływające na sposób prowadzenia pojazdów wiążą się m.in. ze stylem życia w danym kraju. Badacze zwracają również uwagę, że niezależnie od szerokości geograficznej agresja wywołana zachowaniem innych użytkowników dróg, będąca nierzadko wynikiem własnego zachowania, ma ten sam mianownik – może prowadzić do sytuacji bezpośrednio zagrażających życiu.

– Agresja na drodze może mieć wiele źródeł, począwszy od typu temperamentu predysponującego do takich zachowań, poprzez brak umiejętności radzenia sobie ze stresem i emocjami, a skończywszy na przeżywaniu osobistych napięć, dlatego starajmy się okazywać życzliwość wobec innych użytkowników ruchu drogowego. Ustępujmy pierwszeństwa uprzywilejowanym, studźmy negatywne emocje uśmiechem, żartem i przyjacielskim gestem. Inni kierowcy odwdzięczą się nam tym samym – skwitowała Ewa Odachowska.

Reklama
Policja - Skoda Superb / Skoda