Od 1 września 2020 roku nowe przepisy zmieniają i zaostrzają system nadzoru rynku samochodów i homologacji w UE. A homologacja to proces, w wyniku którego nowy typ pojazdu zostaje dopuszczony do ruchu. Władza homologacyjna (w rzeczywistości instytucja państwowa) na podstawie pozytywnych wyników badań uprawnionej jednostki technicznej wydaje producentowi świadectwo homologacji typu pojazdu, uprawniające do wprowadzenia auta na rynek.
Koniec z oszukiwaniem kierowców?
powiedział dziennik.pl Mikołaj Krupiński z ITS. wyjaśnił.
Wskazał, że nowe przepisy dotyczyć będą zarówno producentów pojazdów, ich przedstawicieli, importerów i dystrybutorów (dla wszystkich podmiotów przewidziano system kar pieniężnych za ewentualne niezgodności) oraz instytucji zajmujących się dopuszczaniem nowych typów pojazdów do ruchu (europejskie jednostki techniczne muszą prowadzić badania homologacyjne wg jednego standardu).
Nowością jest również wprowadzenie dodatkowego nadzoru na rynkiem pojazdów, które zostały już wprowadzane do obrotu i sprzedaży. Od 1 września państwa członkowskie będą zobowiązane do regularnego badania minimalnej liczby samochodów; mogą też stosować środki ochronne wobec pojazdów niespełniających wymogów obowiązujących na ich terytorium, nie czekając na to, by organ, który udzielił homologacji, podjął kroki w tej sprawie.
– podkreślił Krupiński.
Wysokie kary za każdy samochód
Ponadto Komisja może prowadzić kontrole zgodności pojazdów w laboratoriach lub na drogach. Jeżeli producenci naruszają przepisy dotyczące homologacji typu (np. stosując urządzenia ograniczające skuteczność działania lub fałszywe deklaracje), Komisja może zlecić wycofanie pojazdów z rynku w całej UE i nałożyć na nich sankcje wysokości do 30 tys. euro na samochód. Do teraz tylko organy krajowe, które udzieliły homologacji typu samochodu mogły stosować takie środki.
Nowe przepisy zostały zaproponowane przez KE w 2016 r. w związku z aferą dieselgate, czyli skandalem dotyczący manipulowania emisjami w samochodach z silnikami Diesla. Regulacje przyjął Parlament Europejski i Rada UE w 2018 r.
Afera, która wybuchła w 2015 r., gdy Volkswagen przyznał się do korzystania z nielegalnego oprogramowania, zaniżającego poziomy emisji toksycznych tlenków azotu, kosztowała koncern miliardy euro i zaufanie konsumentów. Później okazało się, że nielegalne praktyki stosowali też inni producenci.