Długi weekend trwa w najlepsze, a policja ma pełne ręce roboty. Musi walczyć z plagą pijanych kierowców. – Na drogach przez dwa ostatnie dni mieliśmy około 4700 policjantów. W tym czasie zatrzymaliśmy już 548 osób, które wsiadły za kierownicę po alkoholu. Tylko podczas Bożego Ciała było ich niemal 400. Dramat – powiedział dziennik.pl komisarz Robert Opas z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji i przypomniał, że funkcjonariusze drogówki cały czas czuwają nad bezpieczeństwem podróżujących oraz pieszych. Mundurowi szczególnie surowi są dla kierowców łamiących dozwolone limity prędkości.

Reklama

Policjant zwrócił też uwagę na autostopowiczów coraz częściej pojawiających się przy wjazdach na autostrady czy drogi ekspresowe.

– To zabronione działanie, które dla pieszego autostopowicza – według art. 45 ust. 1 pkt. 4 Kodeksu Drogowego – kwalifikuje się do mandatu w wysokości 50 zł – wyjaśnił Opas. Ale kara może sięgnąć nawet do 500 zł w przypadku, jeśli policjant uzna, że zachowanie pieszego turysty mogło spowodować zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym.

Także kierowca, który zdecyduje się w takim miejscu zabrać autostopowicza do samochodu musi liczyć się z konsekwencjami. – Za zatrzymanie lub postój pojazdu na autostradzie lub drodze ekspresowej w innych miejscach niż wyznaczone w tym celu może otrzymać 300 zł mandatu oraz 1 pkt karny – przestrzegł przedstawiciel KGP. – Dotyczy to również sytuacji, kiedy np. w czasie burzy kierowca zatrzyma się pod wiaduktem przebiegającym nad autostradą. Takie zachowanie w rzęsistym deszczu czy podczas opadów gradu grozi karambolem – zauważył. Wtedy, podobnie jak w przypadku autostopowicza, patrol za spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym może wypisać mandat do 500 zł, lub nawet skierować sprawę do sądu, a wtedy grzywna wyniesie 5 tys. zł.

Mandat 500 zł w trakcie burzy

Warto o tym pamiętać, podczas planowania weekendowego wyjazdu. Szczególnie, że pogoda przez najbliższe dni może nie rozpieszczać kierowców. IMGW zapowiada opady deszczu i burze, lokalnie z gradem. Wiatr w porywach do 70-80 km/h.

Badania Instytutu Transportu Samochodowego, w tym dane z Polskiego Obserwatorium Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego ITS jednoznacznie dowodzą, że do największej liczby wypadków drogowych dochodzi przy dobrych warunkach atmosferycznych, przypadających na miesiące, kiedy jest ciepło a dzień długi. Wówczas kierowcy mają skłonność do szybkiej i brawurowej jazdy, co przekłada się na poważniejsze skutki wypadków.

Do niebezpiecznych sytuacji dochodzi również na skutek niesprzyjających warunków atmosferycznych, w tym burz, porywistego wiatru i silnych opadów deszczu), charakterystycznych dla pory letniej.

Z nawałnicami nie ma żartów. Gwałtowne zjawiska pogodowe niosą ryzyko utraty zdrowia a nawet życia. Jednocześnie warto uspokoić, że nawet, gdy kierujący autem napotka gwałtowną burzę, w wyniku której piorun uderzy w karoserię, to osobom znajdującym się w środku teoretycznie nic nie grozi. Karoseria zadziała wówczas jak tzw. klatka Faradaya – powiedział dziennik.pl Mikołaj Krupiński z Instytutu Transportu Samochodowego. – Chroniąc przed polem elektrostatycznym sprawi, że wyładowanie atmosferyczne dosłownie "spłynie" po nadwoziu. Kabina pojazdu wydaje się zatem najbezpieczniejszym miejscem przed wyładowaniami atmosferycznymi, choć samo działanie piorunów może mieć wpływ na delikatne elementy elektroniczne, którymi naszpikowane są współczesne auta – zauważył.

Burza / shutterstock

Jak zachować się w czasie burzy?

– Jeżeli niepokojąca prognoza pogody pokrywa się z planami podróży, to warto się zastanowić nad ich zmianą. Jeśli docierają do nas dodatkowe komunikaty ostrzegawcze, zwłaszcza z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa (RCB), wówczas nie powinny być one bagatelizowane – przestrzegł przedstawiciel ITS.

W ocenie Krupińskiego, jeśli ktoś nie może czekać, to powinien tak zaplanować podróż, aby w momencie wystąpienia burzy odpowiednio wcześniej znaleźć schronienie.Kierującemu pojazdem, który widzi nadciągającą nawałnicę, nie pozostaje nic innego, jak najszybciej zjechać z drogi i poszukać parkingu z dala od drzew. Przy trasie najlepszym schronieniem będzie zadaszona stacja paliw, w mieście również parking wielopoziomowy – poradził.

Reklama

Ekspert ITS potwierdził pogląd policjanta z KGP, że zatrzymywanie się na poboczu ruchliwej drogi i włączanie świateł awaryjnych nie jest najlepszym pomysłem. – Przez kiepską widoczność spowodowaną ulewnym deszczem istnieje ryzyko najechania przez pojazd jadący z tyłu. Taki scenariusz to z resztą modelowy przepis na karambol – ocenił.

Opuszczanie kabiny, nawet w kamizelkach odblaskowych, również nie jest najlepszym rozwiązaniem. – Jeśli ktoś musi wyjść, to powinien to zrobić od strony pobocza, ponieważ w konfrontacji z autem pieszy jest zawsze na przegranej pozycji – już przy prędkości przekraczającej 60 km/h ginie 9 na 10 pieszych. Zostając w pojeździe zwiększamy nasze szanse na przeżycie – stwierdził Krupiński i podkreślił, że właśnie na okoliczność zderzeń, auta posiadają kontrolowane strefy zgniotu, pasy bezpieczeństwa chroniące ciało przed bezwładnym przemieszczeniem, poduszki gazowe minimalizujące obrażenia ciała oraz zagłówki chroniące głowy i szyje przed urazami.

– Dodatkowo poza autem pasażerowie są narażeni na potencjalne wyładowania atmosferyczne, łamiące się i spadające gałęzie przy zadrzewionych drogach oraz elementy linii energetycznych. Parkując pojazd należy unikać naturalnych zagłębień terenu – by nie został zalany lub porwany przez wezbraną wodę – poradził.

Przedstawiciel ITS zaznaczył, że jeśli kierowca nie ma możliwości zatrzymania pojazdu i musi kontynuować jazdę w burzy, to jego naturalnym obowiązkiem staje się zachowanie szczególnej ostrożności. Należy zwolnić i zwiększyć dystans przed jadącymi pojazdami. Ulewny deszcz wydłuża drogę hamowania, powoduje parowanie szyb i znacznie ogranicza widoczność (zwłaszcza gdy poruszamy się za pojazdami o dużych gabarytach). Rozproszenie podczas jazdy powodują także błyskawice i nagłe rozbłyski, które mogą oślepiać. – Wzroku kierowcy nie powinna także mącić źle oczyszczona przednia szyba. Pióra wycieraczek muszą być w należytym stanie, a płyn do szyb najlepiej gdy jest certyfikowany – poradził.

Do tego obfite opady towarzyszące gwałtownym burzom sprawiają, że studzienki kanalizacyjne w miastach mogą mieć problemy z odprowadzaniem wody, przez którą nie widać nawierzchni i tego co się tam potencjalnie kryje.

– Wjeżdżanie, zwłaszcza raptowne w głębokie kałuże, czyli takie, które sięgają co najmniej dolnej krawędzi drzwi, niesie ze sobą poważne ryzyko awarii auta – jego elektroniki i silnika. Dynamiczny wjazd w kałuże może również spowodować zjawisko aquaplanningu (braku przyczepności opony z podłożem) i utratę stabilności pojazdu. Dlatego prędkość powinna być dostosowana do warunków panujących na drodze. Istotne jest także to, aby podczas przejeżdżania przez wodę nie ochlapywać innych uczestników ruchu, szczególnie pieszych i rowerzystów – skwitował Mikołaj Krupiński z ITS.

Jazda w deszczu / shutterstock