Wypadek premier Szydło. Obrona Sebastiana K., kierowcy seicento, ma asa w rękawie

| Aktualizacja:

Sprawa wypadku byłej premier Beaty Szydło w Oświęcimiu może mieć zaskakujący finał. A wszystko przez opinię biegłych – wynika z niej, że Sebastian K. miał włączony kierunkowskaz w swoim seicento i dawał sygnał skrętu w lewo , zanim uderzyło w niego na skrzyżowaniu rządowe opancerzone Audi.

wróć do artykułu
  • ~xylon
    (2018-06-13 18:30)
    A to może sama Szydło prowadziła? ...tak się z g-w-a robi artykuły! ...był wypadek, to do sądu, jeśli nie ma jasności i tyle! ...a tu sensacja!
  • ~nsa
    (2018-06-13 20:30)
    szydło powinna przeprosić izamiast wypłacać nagrodę sobie wypłacić nagrodę kierowcy limuzyny jak i kierowcy seicento bo co jak co ale jak by wygladały tytuły gazet takich jak fakt albo super expresu po przejechaniu przez to seicento pancernej limuzyny???
  • ~leszcz
    (2018-06-13 21:30)
    Pytanie. Jechała w pasach czy bez? Był przecież wyrok na osobę, pasażera samochodu, która miała niezapięte pasy i ubezpieczyciel nie wypłacił jej odszkodowania.Pasy = by nie było aż takich obrażeń.
  • ~Bingo
    (2018-06-15 13:16)
    szydło kłamała że siedziała w pasach, poza tym BOR kłamał że mieli właczony sygnał i koguta. PiS mataczy. Powinni iść do więzienia.
  • ~WK
    (2018-06-18 11:56)
    Skoro kierowca seicento, mimo włączonego kierunkowskazu w lewo, przepuścił pierwszy pojazd z "kogutami", to znaczy, że powinien wiedzieć, że omija go kolumna. Po prostu nie znał przepisów, które określają, jakie światła ma pierwszy pojazd w kolumnie, nie patrzył też uważnie w lusterko. Jest powszechnym zwyczajem kierowców pojazdów uprzywilejowanych, że włączają syreny tylko dla ostrzeżenia/zatrzymania innych a gdy widzą, że inni kierowcy zatrzymali swoje pojazdy (tak, jak kierowca seicento), to przestaja trąbić (nie dla komfortu pani premier tylko mieszkańców okolicznych domów). Z opisu wypadku współwina kierowcy seicento nie budzi wątpliwości i żaden doświadczony kierowcy tak by się nie zachował. Z drugiej strony, borowik powinien przewidywać, że na drodze są też zieloni kierowcy. Natomiast pani premier jako PASAŻER nie miała "udziału w wypadku", jak z uporem piszą różne media, tylko była osobą poszkodowaną (to tak, jakby napisać, że okradziony "miał udział w kradzieży").