Dziennik Gazeta Prawana logo

Poseł od Kukiza wziął 40 tys. zł na paliwo. A nie ma prawa jazdy... [OŚWIADCZENIE POSŁA]

16 maja 2017, 11:38
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Adam Andruszkiewicz
Adam Andruszkiewicz/PAP Archiwalny
40 tysięcy złotych tzw. kilometrówki pobrał w 2016 roku poseł z ramienia Kukiz'15, Adam Andruszkiewicz. Jednak, jak podaje "Super Express", parlamentarzysta z Białegostoku nie ma ani samochodu, ani prawa jazdy, a do pracy w stolicy ma dojeżdżać pociągiem.

Sprawą zainteresował się poseł PO i były minister sprawiedliwości, Borys Budka. Jego zdaniem, przypadek Adama Andruszkiewicza powinien jak najszybciej zbadać marszałek Sejmu. - - mówi w rozmowie z "Super Expressem".

Sam Andruszkiewicz w rozmowie z dziennikiem zapewniał, że wszystko jest w porządku, a on sam posiada umowę użyczenia samochodu. Przesłał ją nawet redakcji do wglądu. Jednak jak czytamy w artykule, nie odpowiedział już na pytanie o rozliczenie kilometrówki i kwotę, na jaką opiewa wspomniana umowa.

Tymczasem poseł Andruszkiewicz nadesłał do naszej redakcji oświadczenie, które publikujemy w całości:

Oświadczenie

Zostałem dzisiaj pomówiony o rzekome nieprawidłowości związane z tym, że podróżuję po kraju i spotykam się z wyborcami. Informuję, że moja praca polega na nieustannym przemieszczaniu się po Polsce i kontaktach z Polakami. Korzystam z pomocy moich pracowników, którzy posiadają prawo jazdy i samochody. Dzięki nim docieram do odległych miejscowości, gdzie niestety zlikwidowano możliwości dotarcia transportem publicznym. To wyjątkowo obłudne, że krytykują to przedstawiciele partii odpowiedzialnych za wykluczenie komunikacyjne setek miejscowości w naszej ojczyźnie. Przedstawię wykaz miejsc i kilometrów, które musiałem pokonać, by dostać się na umówione wcześniej spotkania z Polakami. Przykładam się do swojej pracy parlamentarnej kosztem swojego życia osobistego, z czego próbuje mi się teraz uczynić zarzut, że zbyt dużo przemieszczam się po kraju.

Zarzuty, które padają dziś z ust byłego ministra Borysa Budki są bezpodstawne. Warto w tym miejscu przypomnieć tak zwaną „afere meblową”. Podkreślę, że w odróżnieniu od rządu w skład którego wchodził pan poseł Budka nie wożę ze sobą mebli i w związku z tym koszty moich spotkań są znacznie niższe niż koszty spotkań byłego pana ministra. Przypomnę, że kosztowało to wyborców ponad ćwierć miliona złotych w trakcie kampanii wyborczej. Ponadto jestem posłem jedynego ruchu politycznego, który dobrowolnie zrezygnował z subwencji partyjnej w wysokości około 30 milionów złotych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Super Express
Zapisz się na newsletter
Zmiany w przepisach dla kierowców, najświeższe informacje ze świata motoryzacji, premiery, testy najnowszych modeli aut, porady. Od kiedy zakaz samochodów spalinowych? Czy pieszy ma zawsze pierwszeństwo? Gdzie zainstalują nowe fotoradary i kamery odcinkowego pomiaru prędkości? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziesz w newsletterze Auto.dziennik.pl.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj