Dziennik Gazeta Prawana logo

Policjant zabił samochodem dwie osoby i pracuje dalej. Prokurator uznał, że winni są piesi

15 maja 2014, 16:27
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Policjant zabił samochodem dwie osoby i pracuje dalej. Prokurator uznał, że winni są piesi
policja.pl
Sąd w Nowym Sączu utrzymał w mocy decyzję prokuratury, która umorzyła śledztwo w sprawie śmiertelnego wypadku. Śledczy uznali, że kierujący autem policjant Artur S. nie ponosi winy za śmiertelne potrącenie pieszej w Maszkowicach. W trakcie postępowania mundurowy stawał przed sądem także jako oskarżony o spowodowanie jeszcze innego wypadku, w którym tym razem zginął 9-letni chłopiec.

O decyzji Sądu Rejonowego w Nowym Sączu donosi Gazeta Krakowska. Cytowany przez dziennik sędzia miał powiedzieć, że "zachowanie bezpieczeństwa na drodze dotyczy wszystkich użytkowników ruchu, także pieszych". Decyzja o umorzeniu sprawy jest prawomocna. 

Z akt sprawy wynika, że kobieta przechodziła przez drogę w niedozwolonym miejscu. Padał śnieg, było ciemno. Biegli ustalili, że gdy samochód uderzył w pieszą jechał 51 km/h w terenie niezabudowanym. 

Pełnomocnik rodziny zmarłej kobiety przekonywał, że w takich warunkach należało jednak zachować szczególną ostrożność na drodze.

Sędzia uznał jednak, że kobieta nie powinna przechodzić przez ruchliwą drogę wojewódzką w tamtym miejscu, dlatego kierowca nie musiał przewidywać, że nagle o piątej rano ktoś pojawi się mu przed maską.

Policjant w trakcie opisanego wyżej postępowania stawał przed sądem jako oskarżony o spowodowanie jeszcze innego wypadku - tym razem zginął 9-letni chłopiec. Do procesu doprowadziła rodzina dziecka, ponieważ także w tym przypadku prokuratura uznała, że kierowca nie ponosi winy za śmierć na drodze.

Artur S. (wówczas komendant Komisariatu Policji w Krościenku), wymijał grupę dzieci, idących poboczem w Piątkowej koło Nowego Sącza. Jak później ustalili biegli, chłopiec wtargnął na jezdnię.

Matka chłopca uważała, że kierowca jechał szybciej. Powoływała się na relacje sąsiadki, która widziała to zdarzenie. Tymczasem biegli uznali, że renault megane komendanta w terenie niezabudowanym jechało 70 km/h. Sądecka prokuratura dwukrotnie umarzała postępowanie w tej sprawie, nie dopatrując się winy policjanta. Rodzina wystąpiła więc z prywatnym aktem oskarżenia i doprowadziła do procesu. 

Jak czytamy w "Gazecie Krakowskiej" na razie proces w sprawie potrącenia chłopca stoi w miejscu. Od roku sąd czeka na uzupełniającą opinię biegłych z zakresu ruchu drogowego.

Artura S. nie jest już komendantem komisariatu w Krościenku. Nie rozstał się jednak ze służbą. Jak tłumaczył gazecie nadinsp. Mariusz Dąbek, małopolski komendant wojewódzki policji, Artura S. nie można było zwolnić ze służby, ponieważ nie ma prokuratorskich zarzutów, a w opinii przełożonych jest dobrym policjantem. Nie stracił też prawa jazdy, gdyż nie spowodował wypadku pod wpływem alkoholu.

CZYTAJ TAKŻE Pijana wpadła autem do przejścia, a teraz jest "przerażona" >>>

ZOBACZ RÓWNIEŻ Sztuczna mgła przyczyną tragicznego karambolu na S8? Prokurator w akcji >>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Gazeta Krakowska
Zapisz się na newsletter
Zmiany w przepisach dla kierowców, najświeższe informacje ze świata motoryzacji, premiery, testy najnowszych modeli aut, porady. Od kiedy zakaz samochodów spalinowych? Czy pieszy ma zawsze pierwszeństwo? Gdzie zainstalują nowe fotoradary i kamery odcinkowego pomiaru prędkości? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziesz w newsletterze Auto.dziennik.pl.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj