Gang działał długie miesiące - gdy na trop szajki wpadli Austriacy, poprosili o pomoc polską policję. Okazało się, że gang działa kompleksowo - nie dość, że samochody kradziono, to kierowcy przerzucali je do Polski, a tu albo rozbierano je na części, albo fałszowano dokumenty i sprzedawano auta - informuje policja.

Reklama

Policjanci z Wołomina odkryli, że kilka dni temu do Austrii wyruszyło kilku złodziei i specjalnych kierowców, którzy mieli przerzucić samochody do kraju. Od razu zawiadomili austriackich kolegów. W ciągu następnych dni zatrzymano na gorącym uczynku Tomasza M., czyli "Kocura", Roberta B., - "Szkaradę" i Arkadiusza T. - "Abdula".

W wynajmowanym przez nich mieszkaniu znaleziono złodziejskie przyrządy, sfałszowane dokumenty i polskie tablice rejestracyjne. Jak informuje policja w komunikacie, zatrzymani zostali aresztowani.

Policjanci z Polski także nie próżnowali. W złodziejskiej dziupli w Kobyłce, funkcjonariusze zatrzymali przestępców, którzy na części rozbierali kradzioną hondę. W ręce policjantów wpadł Mariusz C. - "Czerak" i Przemysław S. Pierwszy z nich został aresztowany, drugi dostał policyjny dozór.

Policja informuje, ze to dopiero początek śledztwa, a zatrzymań w sprawie gangu kradnącego japońskie auta może być więcej. Funkcjonariusze podejrzewają też, że łupem bandytów mogło paść ponad tysiąc samochodów.