Objechałem 10 stacji w poniedziałek o świcie. Nowe rekordy w cennikach
Czarny poniedziałek dla kierowców. Analitycy e-petrol.pl stawiają sprawę jasno: dopóki z Bliskiego Wschodu nie napłyną uspokajające sygnały, ryzyko kolejnych podwyżek tylko rośnie. Eksperci prognozują, że cena oleju napędowego w tym tygodniu przebije psychologiczną barierę 9 zł za litr.
Problem w tym, że ta granica już pękła na moich oczach. Benzyna 95 również przebiła pułap 8 zł i jest najdroższa od czerwca 2022 roku. Sprawdziłem rano, jakie warunki koncerny dyktują kierowcom...
8,19 zł za benzynę 95, diesel po 9,19 zł. Sprawdziłem Orlen, Circle K, BP, Shell, MOL i markety
Zdjęcia, które zrobiłem podczas porannego objazdu, potwierdzają rekordowe tempo zmian. Sieci paliwowe nie mają skrupułów. Oto jak wyglądają aktualne koszty tankowania:
- Benzyna 95: Litr najpopularniejszego paliwa kosztuje już 8,19 zł – taką stawkę zastałem na większości stacji: Orlen, Circle K, BP, MOL, Shell i Amic. Minimalnie niższy poziom trzyma Moya (8,09 zł/l). Poniżej granicy 8 zł bronią się już tylko markety i sieci ekonomiczne: Auchan (7,98 zł/l), Carrefour (7,96 zł/l) oraz Avia (7,89 zł/l).
- Diesel: Za zwykły olej napędowy trzeba zapłacić już tyle, ile do niedawna za paliwo premium. Circle K to rekordzista – sprzedaje ON najdrożej, aż po 9,19 zł/l. Z kolei cenę 9,14 zł/l jednogłośnie wprowadziły stacje Orlen, BP, Moya, MOL, Shell oraz Amic. Poniżej progu 9 zł trzymają się jeszcze Carrefour i Auchan (8,98 zł/l), a najniższą stawkę ma Avia (8,89 zł/l).
- LPG: Po przekroczeniu 3 zł autogaz tylko drożeje. Amic sprzedaje autogaz po 2,99 zł/l. Carrefour to 3,09 zł/l, na Circle K już 3,19 zł/l, a BP podbiło stawkę do 3,29 zł/l. Najdroższy jest Orlen – tu LPG kosztuje aż 3,49 zł/l
- Rekordziści najdroższego paliwa: Shell prowadzi w tym cenowym wyścigu – V-Power Diesel kosztuje aż 9,74 zł/l (tylko czekać aż pęknie 10 zł/l), a V-Power Racing 9,67 zł/l. Na Circle K za diesla miles+ zapłacimy 9,59 zł/l, a MOL wycenił EVO Diesel na 9,39 zł/l. Z kolei na stacjach Orlen (Verva Diesel), Amic (Pro ON), Moya (ON Power) oraz Avia (Diesel Gold) za olej napędowy wyższej klasy zapłacimy równo 9,34 zł/l. Na stacjach BP Ultimate Diesel kosztuje 9,14 zł/l.
Znalazłem cenową anomalię na BP. Paliwo premium w cenie zwykłego jeszcze kilka godzin
Podczas porannego objazdu stacji wyłapałem też niespodziankę, znaną z czasów obowiązywania pakietu CPN. Na BP tradycyjny olej napędowy oraz uszlachetniona odmiana Ultimate Diesel zostały wycenione dokładnie tak samo – na 9,14 zł/l.
To ewenement w sytuacji galopujących podwyżek i okazja, która może potrwać jeszcze tylko kilka godzin. Po północy stawki ponownie mogą się rozjechać.
Ceny na stacjach szybsze tabelki. Raporty ekspertów właśnie trafiły do kosza
Co wydarzy się tym tygodniu na przełomie września i października? Analitycy rynku są podzieleni co do dalszego rozwoju wydarzeń.
– Ropa naftowa po chwilowym spadku poniżej 100 dolarów znów gwałtownie drożeje przez brak przełomu w relacjach USA z Iranem. Ta sytuacja natychmiast uderzy w polskie stacje. Obrona psychologicznych granic dobiega końca. Drożeje również LPG. Jeśli globalne wzrosty utrzymają tempo, przebicie 8 zł za benzynę i 9 zł za olej napędowy jest wyłącznie kwestią czasu – wskazuje Jakub Bogucki, analityk e-petrol.pl.
Z kolei biuro Reflex przewiduje stabilizację cen benzyny 95 i diesla przy jednoczesnym wzroście cen LPG o około 10 groszy na litrze. Jak te szacunki wypadają w starciu z poniedziałkową rzeczywistością ze stacji? Nowe zestawienie pokazuje, że specjaliści od tabelek powinni czasem spojrzeć dalej niż tylko za brzeg swojego biurka:
Paliwo | Nowa prognoza e-petrol.pl (od poniedziałku) | Nowy raport biura Reflex | Realne ceny na stacjach (stan z rana) |
Benzyna 95 | 7,97-8,09 zł/l | 7,97 zł/l | 7,89-8,19 zł/l (najtaniej: Avia; najdrożej: Orlen, Circle K, BP, MOL, Shell i Amic) |
Olej napędowy (ON) | 8,99-9,29 zł/l | 9 zł/l | 8,89-9,19 zł/l (najtaniej: Avia; najdrożej: Circle K) |
Autogaz (LPG) | 3,14-3,24 zł/l | 3,29 zł/l (+10 gr) | 2,99-3,49 zł/l (najtaniej: Amic; najdrożej: Orlen) |
Premier Tusk stawia granicę: 60 proc. podatku i powrót CPN
Podwyżki na stacjach wywołują pytania o powrót rządowego parasola ochronnego, czyli pakietu CPN. Senat przegłosował rządową ustawę wprowadzającą podatek od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych (tzw. windfall tax) za okres od marca 2026 r. do marca 2027 r. To już druga próba przeforsowania tych przepisów przez koalicję – poprzednią ustawę z sierpnia prezydent Karol Nawrocki skierował w trybie prewencyjnym do Trybunału Konstytucyjnego.
Rząd zakłada, że 60-procentowa danina przyniesie budżetowi około 4 mld zł, z których sfinansowany ma zostać program "Ceny Paliwa Niżej" (CPN), obniżający akcyzę i VAT na stacjach. – Właśnie z tych nadzwyczajnych zysków chcieliśmy sfinansować pakiet CPN na kolejne tygodnie i miesiące. Zresztą podobne rozwiązania pojawiają się też w innych państwach europejskich – wskazuje minister energii Miłosz Motyka.
Zapytany o to, co stanie się, jeśli prezydent po raz kolejny odmówi podpisu, szef resortu energii postawił sprawę jasno:
– Wtedy będzie trudno znaleźć środki na finansowanie pakietu CPN. Bez tej ustawy po prostu nie mamy z czego sfinansować obniżek w detalu – przyznał Motyka.
Benzyna tańsza o 2 zł? Ekspert prześwietlił projekt prezydenta
Pałac Prezydencki proponuje zupełnie inny mechanizm. Projekt pod nazwą "Paliwo Kosztuje Normalnie" złożony w Sejmie przez Karola Nawrockiego zakłada zamrożenie cen, obniżki akcyzy oraz administracyjne ograniczenie marż rafineryjnych i sprzedażowych (o czym w drodze rozporządzenia decydowałaby Rada Ministrów). Według Kancelarii Prezydenta obniżyłoby to ceny na stacjach nawet o 2 zł na litrze.
Jak te pomysły oceniają niezależni eksperci? Tomasz Michalik, partner w kancelarii MDDP, zwraca uwagę, że zestawianie obu projektów to "porównywanie jabłek z marchewkami".
– Rządowa ustawa wprowadza niemal klasyczny windfall tax – mechanizm o dość prostej konstrukcji, co w skomplikowanym świecie podatków jest zaletą, choć sam poziom opodatkowania może niepokoić. Z kolei projekt prezydencki to próba uniknięcia nowego podatku poprzez ręczną regulację wysokości marż. Z punktu widzenia przedsiębiorcy to zastąpienie prostego podatku głęboką ingerencją w jeden z filarów swobody prowadzenia działalności gospodarczej. To nie brzmi jak dobry pomysł – ocenia Tomasz Michalik.
Prezes Orlenu: Z dnia na dzień paliwa nie będzie wcale
Minister energii Miłosz Motyka ostrzega, że prezydencki projekt zamiast ulgi przyniesie paraliż rynku. Według szefa resortu odgórne limity marż uczynią import do Polski całkowicie nieopłacalnym i wywołają falę spekulacyjnego wykupywania paliwa przez zagranicznych pośredników.
– To jest projekt o braku paliw. Skończy się tym, że paliwo nie tylko będzie drogie, ale nie będzie go wcale – dokładnie tak, jak przed wyborami w 2023 roku – punktuje Motyka, przypominając, że rządowa ustawa o podatku od nadzwyczajnych zysków mogłaby ściąć ceny na stacjach o ponad złotówkę na litrze.
W tym samym tonie wypowiedział się prezes Orlenu Ireneusz Fąfara. W nagraniu opublikowanym w serwisie X, używając klocków Lego, zademonstrował mechanizm, który grozi polskim stacjom. Wskazał, że aż jedną trzecią zużywanego w Polsce diesla musimy sprowadzać z zagranicy po stawkach globalnych, które w ostatnich miesiącach podskoczyły o 50-60 proc. Jeśli ceny w kraju zostaną odgórnie zamrożone, zewnętrznym dostawcom przestanie się opłacać wysyłać transporty nad Wisłę.
Efekt? Z dnia na dzień z polskiego rynku zniknęłoby około 30 proc. potrzebnego oleju napędowego, a resztki zapasów błyskawicznie wypompowałby eksport spekulacyjny do sąsiednich krajów. – Eksporterzy hurtowo kupowaliby tańsze paliwo w Polsce, żeby sprzedać je drożej za granicą. Znowu mielibyśmy puste dystrybutory i kartki na stacjach – przestrzega szef Orlenu.
Dlaczego paliwo tak drożeje? Saudyjczycy kasują dostawy
Sytuację polskich kierowców i koszty importu komplikują wieści z Bliskiego Wschodu. Saudyjski koncern Saudi Aramco oficjalnie poinformował europejskie rafinerie o odwołaniu październikowych dostaw ropy.
– To efekt ataków bojówek Huti, które sparaliżowały kluczowy rurociąg Wschód-Zachód, pozwalający Saudyjczykom omijać zapalną cieśninę Ormuz. Awaryjny eksport przez porty w Omanie nie jest w stanie pokryć globalnego zapotrzebowania – wskazuje Jakub Bogucki z e-petrol.pl.
Decyzja dotknęła również polski rynek, ale Orlen uspokaja, że zakontraktował już w trybie awaryjnym 16 dodatkowych dostaw surowca m.in. z Norwegii, Wielkiej Brytanii, Algierii, Kazachstanu, Azerbejdżanu oraz z obu Ameryk z przeznaczeniem dla rafinerii w Polsce, Czechach i na Litwie. Pozostała część zapotrzebowania pokrywana jest na podstawie zawartego w sierpniu kontraktu z norweskim Equinorem, który zapewnia jedną czwartą zapotrzebowania koncernu. Łącznie Orlen dysponuje obecnie siatką około 24 umów dostawczych.
Rząd uspokaja kierowców obawiających się problemów przy dystrybutorach. – Zapasy są stałe, stabilne i nienaruszone. Uspokajam, jeżeli mówimy o dostępności paliwa na stacjach benzynowych, to jesteśmy w pełni zabezpieczeni – zapewnia minister aktywów państwowych Wojciech Balczun.
Ekonomiści podali datę: Prawdziwy rachunek zapłacimy z opóźnieniem
Choć Ministerstwo Energii i resort aktywów państwowych twierdzą, że krajowe rezerwy są bezpieczne, a awaria w Arabii Saudyjskiej potrwa najwyżej kilka tygodni, analitycy widzą długofalowe zagrożenia. Zdaniem ekonomistów Banku Pekao przedłużający się okres wysokich cen ropy i gazu zacznie w końcu przefiltrowywać się przez miary inflacji bazowej – odczuwalne skutki obecnego szoku naftowego zobaczymy w swoich portfelach w pierwszej połowie 2027 roku.
Dziennikarz. W branży od czasów, kiedy w poszukiwaniu auta jechało się w niedzielę na giełdę samochodową, a radio z odtwarzaczem kasetowym było luksusem na równi z klimatyzacją. Dziś lubi auta elektryczne, ale ciągle szanuje silnik Diesla – nie tylko w czołgu. Testuje motoryzacyjne nowości i donosi o gorących premierach z prezentacji. Poza motoryzacją śledzi przepisy ruchu drogowego oraz wszystko, co związane z bezpieczeństwem. Uważa, że w pracy liczy się efekt i dopracowanie tematu.
