Dziennik Gazeta Prawana logo

Kierowcy dostają wezwania bez ostrzeżenia. Do zapłaty 9610 zł i nie ma odwołania

dzisiaj, 06:09
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Mężczyzna czytający wezwanie do zapłaty kary za brak ubezpieczenia OC
Wystarczy jeden dzień zapomnienia, by otrzymać takie wezwanie. Od tej opłaty nie ma odwołania/Shutterstock
Wystarczy 24 godziny przerwy w ubezpieczeniu, by system UFG automatycznie wygenerował opłatę karną. W 2026 roku zapominalstwo kosztuje rekordowe 9610 zł. Wyjaśniamy, dlaczego listy z wezwaniem trafiają do tysięcy kierowców, którzy byli przekonani, że ich polisa wciąż działa.

Wystarczy 24 godziny luki. System "wyłapie" każdego kierowcę

Wielu kierowców nie traci OC świadomie. Najczęściej problem zaczyna się od formalności: zmiany właściciela auta, płatności w ratach albo przekonania, że nieużywany samochód nie musi być ubezpieczony.

Wystarczy jednak jeden dzień przerwy, żeby system uznał brak ciągłości i naliczył opłatę sięgającą kilku tysięcy złotych. Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny nie działa uznaniowo. Wysokość kary wynika bezpośrednio z przepisów i jest powiązana z płacą minimalną oraz rodzajem pojazdu.

Nowe stawki opłat za brak OC w 2026 roku. Oto oficjalna tabela

W 2026 roku minimalne wynagrodzenie wynosi 4806 zł brutto, co automatycznie podnosi stawki kar. Dla samochodów osobowych obowiązuje dwukrotność tej kwoty, dla ciężarówek i autobusów trzykrotność, a dla motocykli i skuterów niższe stawki.

Na końcową wysokość opłaty wpływa też długość przerwy w ubezpieczeniu. Im dłuższa, tym wyższa kara, aż do pełnej stawki. System rozróżnia trzy przedziały. Dla samochodów osobowych wygląda to następująco:

Czas trwania przerwy

Wysokość kary

% pełnej stawki

1 do 3 dni

1922 zł

20% kary

od 4 do 14 dni

4806 zł

50% kary

powyżej 14 dni

9612 zł

100% kary

W praktyce oznacza to, że nawet krótka przerwa w ubezpieczeniu może kosztować tyle, ile miesięczna pensja lub więcej. W porównaniu do 2025 roku stawki rosną o kilkadziesiąt do kilkuset złotych, bo wynikają bezpośrednio ze wzrostu płacy minimalnej.

Jeszcze wyższe kwoty dotyczą innych pojazdów. W przypadku samochodów ciężarowych kara może przekroczyć 14 tys. zł, a motocykle i skutery to około 1600 zł.

Samochód w garażu nie chroni przed karą. Dlaczego?

UFG nie prowadzi klasycznych kontroli ani nie informuje wcześniej o kończącym się OC. Dane z polis są automatycznie porównywane z rejestrem pojazdów. Jeśli pojawia się luka, system sam generuje wezwanie do zapłaty.

Nie ma znaczenia, czy brak OC trwał jeden dzień czy dwa tygodnie. Różnica dotyczy tylko wysokości opłaty. Nawet jeśli auto stało w garażu i nie wyjechało na drogę, kara i tak zostanie naliczona, bo obowiązek ubezpieczenia dotyczy rejestracji pojazdu, a nie jego użytkowania. W praktyce nawet krótka przerwa może skończyć się listem z pismem nawet na ponad 9,6 tys. zł.

UFG to nie ubezpieczalnia. Tu nie ma ostrzeżenia i negocjacji

Ważne: UFG nie jest firmą ubezpieczeniową, lecz organem ustawowym. Opłata karna nie jest mandatem, który można przyjąć lub nie – to "opłata sankcyjna" nakładana z mocy prawa. Możesz odwołać się tylko w dwóch przypadkach: jeśli udowodnisz, że miałeś ciągłość OC w innym towarzystwie, lub jeśli pojazd został skradziony przed okresem przerwy.

Najczęstsze sytuacje, które kończą się karą

Wbrew pozorom większość przypadków nie wynika z jazdy bez OC z wyboru. Najczęściej problem zaczyna się od błędów formalnych.

Zmiana właściciela pojazdu, nieopłacona rata składki, polisa krótkoterminowa albo przekonanie, że nieużywany samochód nie wymaga ubezpieczenia to najczęstsze źródła przerwy. W każdej z tych sytuacji OC może nie przedłużyć się automatycznie i powstaje luka.

Skarbówka wejdzie na konto. Egzekucja kary jest błyskawiczna

Po wykryciu braku OC UFG wysyła wezwanie do zapłaty. Kwota wynika z ustawy, więc nie jest negocjowana i nie zależy od indywidualnej sytuacji kierowcy.

Kara jest nieuchronna, jeśli faktycznie doszło do przerwy – system nie uznaje tłumaczeń o trudnej sytuacji finansowej. Rusza egzekucja administracyjna. Wtedy sprawa trafia do urzędu skarbowego, który może ściągnąć należność z wynagrodzenia, emerytury lub rachunku bankowego.

Kierowcy masowo dostają listy z opłatą karną

Skalę problemu najlepiej opisują liczby. Fundusz w 2018 roku wystawił ok. 93 tys. wezwań z opłatą karną. Teraz takich listów było już 351 000, to prawie cztery razy więcej.

4,7 mln zł długu rekordzisty. Na czym polega regres?

Kara finansowa to tylko pierwszy poziom konsekwencji. Jeśli nieubezpieczonym pojazdem zostanie spowodowany wypadek, uruchamia się tzw. regres.

W takiej sytuacji UFG wypłaca odszkodowanie poszkodowanym, ale później żąda zwrotu całej kwoty od sprawcy. W praktyce oznacza to zobowiązania sięgające setek tysięcy złotych, a w cięższych przypadkach nawet kilku milionów. – Rekordzista ma do spłacenia aż 4,7 mln zł – powiedział dziennik.pl Damian Ziąber, rzecznik prasowy UFG.

Dlaczego kary rosną z roku na rok?

Wysokość opłat nie jest ustalana dowolnie. Wynika z przepisów, które wiążą je z płacą minimalną. Każda jej podwyżka automatycznie podnosi kary za brak OC. Dlatego w 2026 roku maksymalna opłata dla samochodu osobowego wynosi 9610 zł i nie zależy od interpretacji urzędnika, tylko od czasu trwania przerwy w ubezpieczeniu.

ubezpieczenie-oc-polisa-38428457.jpg
Polacy masowo dostają takie listy. Kara to 9610 zł i nie ma odwołania
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Zmiany w przepisach dla kierowców, najświeższe informacje ze świata motoryzacji, premiery, testy najnowszych modeli aut, porady. Od kiedy zakaz samochodów spalinowych? Czy pieszy ma zawsze pierwszeństwo? Gdzie zainstalują nowe fotoradary i kamery odcinkowego pomiaru prędkości? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziesz w newsletterze Auto.dziennik.pl.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj