Tor Poznań zamknięty. Wyścigowa cisza, czyli 55 decybeli
Tor Poznań zamknięty. Powód? Hałas przeszkadzał mieszkańcom Przeźmierowa. Limity ustawiono na poziomie 55 decybeli, a w niektórych miejscach nawet 50.
Dla porównania: to poziom głośności, jaki generuje pracujący odkurzacz lub zwykła rozmowa w biurze. Utrzymanie takich parametrów podczas zawodów motocyklowych czy samochodowych jest fizycznie niemożliwe.
Urzędnicy odpalili "opcję atomową"
Władze Automobilklubu Wielkopolski są zdruzgotane. Liczyły na "prospołeczne" podejście urzędników, argumentując, że tor to nie tylko ryk silników, ale przede wszystkim bezpieczeństwo. To tutaj drifterzy znikali z parkingów pod marketami, a policjanci z drogówki szlifowali technikę jazdy. Teraz brama zostaje zamknięta na głucho.
Tor Poznań od 1977 roku służył także kierowcom amatorom, którzy mogli potrenować na torze. Rywalizowali na nim także rowerzyści, wrotkarze, a także biegacze (w trakcie pandemii rozegrano m.in. mistrzostwa Polski na 10 km).
Polska na marginesie Europy
Prezes AW, Bartosz Bieliński, w rozmowie z PAP nie gryzie się w język: Z chwilą zamknięcia naszego obiektu sport motocyklowy i samochodowy na torach w Polsce właśnie się skończył.
Podczas gdy Bułgaria niebawem otworzy tor Formuły 1, a maleńkie Węgry mają trzy profesjonalne obiekty, Polska staje się motoryzacyjnym skansenem. Wszystko wskazuje na to, że polscy zawodnicy, by walczyć o mistrzostwo własnego kraju, będą musieli od teraz jeździć do Czech, Niemiec lub na Słowację.
Władze toru zapowiadają walkę. – Zamierzamy złożyć skargę kasacyjną do ostatniej instancji, jaką jest Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. Jedocześnie będziemy składać wniosek do GIOŚ o wstrzymanie wykonalności decyzji, ale kiedy zostanie on rozpatrzony, tego nie wiemy – stwierdził Bieliński.
Na ten moment fakty są nieubłagane: legendarny Tor Poznań, na którym gościł sam Michael Schumacher, właśnie przeszedł do historii.