Paliwo najdroższe w historii
Ceny paliw osiągają historyczne poziomy, a kierowcy przy dystrybutorach płacą coraz więcej. Oszczędna jazda, przesiadka do komunikacji miejskiej czy ograniczenie liczby przejazdów - to sposoby, które mogą częściowo złagodzić skutki podwyżek. W przypadku transportu publicznego sytuacja wygląda jednak inaczej. Autobusy muszą wyjechać na trasy niezależnie od cen paliw.
Rosnące ceny oleju napędowego, który dziś kosztuje ponad 9 zł za litr, przyspieszają faktyczny proces zmiany źródła napędu, wydający się odległą przyszłością.
Paliwo kosztuje krocie. Tyle płacą przewoźnicy
W przypadku autobusów miejskich olej napędowy to jeden z kluczowych składników kosztów operacyjnych. Typowy autobus zużywa średnio od 30 do 40 litrów paliwa na 100 kilometrów, choć w zatłoczonym ruchu miejskim wartości te mogą rosnąć nawet do około 50 l/100 km, zwłaszcza w przypadku pojazdów przegubowych. Przy cenie sięgającej 9 zł za litr oznacza to koszt przekraczający 400 zł na każde 100 kilometrów.
W praktyce, przy dziennym przebiegu na poziomie 200 - 250 kilometrów, jeden autobus generuje wydatki rzędu 800 - 1000 zł dziennie - tylko na paliwo. W skali pojedynczego pojazdu ta liczba może i nie robi wrażenia, ale efekt skali zmienia wszystko. Flota 100 autobusów to już ponad 100 tys. zł dziennie, a miesięczne wydatki są już liczone w milionach złotych. I to przy założeniu, że ceny nie będą dalej rosły.
Elektryki zmieniają zasady gry
W autobusach elektrycznych zamiast oleju napędowego wykorzystywana jest energia elektryczna, której koszt, w przeciwieństwie do paliw, może być kontraktowany i przewidywalny. Średnie zużycie energii wynosi około 1,0–1,3 kWh na kilometr. Przy stawkach rzędu około 1 zł za kWh koszt przejechania 100 kilometrów wynosi od 80 do 156 zł.
Różnica jest wyraźna. Nawet w przypadku droższego, szybkiego ładowania koszt energii pozostaje dziś niższy niż tankowanie diesla. W praktyce oznacza to, że eksploatacja autobusu elektrycznego może być tańsza o kilkaset złotych dziennie i to w przypadku tylko jednego pojazdu.
W skali miesiąca czy roku, a zwłaszcza przy większych flotach, różnice zaczynają być fundamentalne - to setki tysięcy złotych oszczędności, które realnie wpływają na budżety miast i operatorów.
Nie tylko paliwo. Elektryczne autobusy są tańsze w utrzymaniu
Niższe koszty energii to tylko część obrazu. Równie istotne są wydatki związane z serwisem i bieżącą obsługą. Autobusy elektryczne mają prostszą konstrukcję - nie posiadają klasycznego silnika spalinowego ani skrzyni biegów, a liczba elementów eksploatacyjnych jest wyraźnie mniejsza.
W praktyce oznacza to rzadsze wizyty w serwisie, niższe koszty utrzymania oraz mniejsze ryzyko awarii. Coraz częściej decydujący przestaje być koszt zakupu pojazdu, a znaczenia nabiera całkowity koszt jego użytkowania w całym cyklu życia. W tym ujęciu niższe koszty energii, ograniczone wydatki serwisowe i większa przewidywalność tworzą zestaw argumentów, który trudno zignorować.
Jeszcze kilka lat temu elektryczne autobusy były traktowane jako rozwiązanie pilotażowe, wdrażane głównie w ramach projektów demonstracyjnych. Status ekologicznej ciekawostki to już przeszłość - technologia dojrzała, zasięgi pozwalają na obsługę pełnego dnia pracy, a producenci dysponują doświadczeniem zdobytym na wielu rynkach. W Polsce przykładem takiego podejścia są autobusy elektryczne Yutong dystrybuowane przez wyłącznego importera - firmę Busnex. To pojazdy projektowane z myślą o intensywnej eksploatacji miejskiej, które stały się narzędziem pracy dla operatorów transportu publicznego.
Yutong w Polsce. Elektryczne autobusy wchodzą do gry
Przedstawiciel marki przez 7 lat dostarczył i zakontraktował już ponad 400 autobusów elektrycznych. Yutongi wyjeżdżają na trasy w całej Polsce - zamówienia złożyło 39 samorządów z 11 województw. Jednocześnie powstały trzy punkty serwisowe: w Krakowie, Olsztynie oraz Białymstoku, a w Ostrołęce działa magazyn części zamiennych.
Kolejne kontrakty podpisywane są praktycznie co chwilę, a wśród zamówień są też duże, rekordowe umowy. Jedną z nich jest zakup 60 nowych Yutongów U12 przez białostockiego przewoźnika. Po zrealizowaniu zamówienia stolica Podlasia będzie miała już 110 zeroemisyjnych Yutongów, czyli niemal 1/3 miejskiej floty. Przedstawiciele importera podkreślają też, że klienci, którzy raz zamówili Yutongi, chętnie rozbudowują flotę kolejnymi pojazdami azjatyckiej marki. Lojalność to zasługa produktowych zalet ale i elastyczności, terminowych i sprawnych dostaw, a także starannej obsługi posprzedażowej.
Chiński producent autobusów i autokarów to obecnie światowy numer 1, który kontroluje ponad 10 proc. światowego rynku. W czterech fabrykach dziennie powstaje nawet 445 pojazdów, co w skali roku przekłada się na imponujący wolumen produkcji liczony w dziesiątkach tysięcy sztuk.