Unikatowy wehikuł ma napęd na przednie koła. Jest długi na 7 metrów i szeroki na 1.8 m. Kierowca siedzi pod gołym niebem - nie ma szyb ani drzwi. Za plecami szofera pracuje 7-litrowy silnik, a na końcu jedzie kabina niczym małżeńskie łoże.

Do środka tego przybytku trzeba raczej się wczołgiwać niż wsiadać. Czegoś tak ekstremalnego nie wymyśliliby nawet tunerzy z "Pimp My Ride".

Różowy wehikuł trafił na aukcję. Sprzedający "krzyknął" 150 tysięcy dolarów (450 tysięcy zł). Dużo, nawet jak na auto z mikroskopijnym przebiegiem… 16 km.