Na razie cieszą się nim Amerykanie w Detroit. Radość jest podwójna bo na stoisku Mitsubishi błyszczy produkcyjny lancer dla szarego człowieka i prototypX - ostra rozgrzewka przed dziesiątą generacją wyczynowego evolution.

Pierwszego nakręca 2-litrowy, 152-konny silnik ze zmiennymi fazami rozrządu MIVEC. W najbogatszej wersji auta będzie dostępny bezstopniowy automat CVT - urządzenie poza trybem dla lenia pozwala na ręczną redukcję biegów magnezowymi łopatkami pod kierownicą.

PrototypeX to zawadiaka. Wielkie koła, przód stylizowany na paszczę rekina, a tył z dyfuzorami i podwójnym wydechem pod zderzakiem. W środku sportowe fotele plus rajdowy klimat.

Jednak nie błyskotki są ważne, a to co pod nimi. Turbobenzynowy motor 2.0 MIVEC ma napędzać obie osie z mocą jakiej jeszcze nie poczuliśmy w lancerze evo. Od 300 KM w górę? Będzie zdecydowanie szybciej i pewniej przez S-AWCS (Super All-Wheel Control) - system dopilnuje właściwego prowadzenia, hamowania, nastawów zawieszenia i znoszenia na zakręcie.

Tyle o amerykańskich wersjach sedana Mitsubishi. Europejski model cywilnego lancera ma być jeszcze bardziej wyrazisty stylistycznie - w Polsce pojawi się we wrześniu. Nowość to turbodiesel 2.0/140 KM od VW, który już napędza grandisa (van) i terenowego outlandera. Seryjne evo X zaszaleje dopiero w 2008 roku. Czekamy…