Dziś stacje zarabiają na paliwie w granicach 3,5 – 5 proc. jego ceny.
– mówi Halina Pupacz, prezes Polskiej Izby Paliw Płynnych.
Od kilku tygodni, ceny paliw utrzymują się na stabilnym poziomie. Za litr benzyny bezołowiowej płacimy średnio 5,59 zł, natomiast za litr oleju napędowego o 6 groszy więcej.
mówi Halina Pupacz.
Trudno też oczekiwać większych obniżek, choć wysokie ceny odstraszają klientów. Ropa na rynkach światowych wciąż jest droga. Za baryłkę ropy Brent na giełdzie w Londynie trzeba dziś zapłacić prawie 110 dolarów. Ale ceny surowca to nie wszystko. Równie istotny wpływ na ceny paliw – i to w całym regionie – mają obciążenia podatkowe.
zauważa Pupacz.
W Polsce do budżetu trafia ponad połowa tego, co wskaże wyświetlacz dystrybutora. Najwięcej w postaci akcyzy. Jej stawka za 1000 litrów oleju napędowego wynosi 1196,00 zł. Do tego należy dodać 249,92 zł opłaty paliwowej i 23 proc. podatku VAT. Dzięki temu każdego roku budżet państwa jest bogatszy o ponad 50 miliardów złotych.
Podobnie jest w innych krajach, gdzie obciążenia z tytułu opłat paliwowych, akcyzy i podatków stanowią od 20 do 30 proc. dochodów budżetowych. Trudno więc, by rządy ochoczo zdecydowały się na ich cięcia. Szczególnie w dobie kryzysu.
Trudno też wyobrazić sobie, by Polska jako jedyna poszła w tym kierunku. Dyskusja na ten temat musiałaby być dyskusją ogólnoeuropejską – zwracają uwagę eksperci. Należymy do Unii, musimy więc respektować przyjęte przez nią zasady, w tym zasady podatkowe.
– zwraca uwagę szefowa Polskiej Izby Paliw Płynnych.
Na polskim rynku funkcjonuje dziś około 6800 stacji benzynowych. Najwięcej należy do niezależnych operatorów – ponad 3000. PKN Orlen ma ponad 1700 obiektów, Lotos blisko 400, natomiast do koncernów zagranicznych należy ok. 1300. Branża paliwowa w Polsce zatrudnia kilkadziesiąt tysięcy osób.