Komisja Europejska zablokowała przepisy umożliwiające wprowadzenie na polskich stacjach ekologicznego diesla B7.

Reklama

Rozporządzenie określające wymogi jakościowe dla B7, czyli diesla zawierającego 7 proc. biokomponentów, miało być ostatnim krokiem do wprowadzenia tego paliwa w Polsce. Producenci liczyli, że ze sprzedażą detaliczną ruszą jeszcze w tym roku. Dzięki temu rodzime rafinerie mogłyby zaoszczędzić co najmniej 150 mln zł rocznie. Plany pokrzyżowała im Komisja Europejska.

Shutterstock

Wydawało się, że notyfikacja rozporządzenia Ministerstwa Gospodarki będzie czystą formalnością. Nikt w resorcie nie dopuszczał myśli, że Bruksela dopatrzy się w przepisach czegoś niepokojącego. Jednak tydzień temu w środę, późnym wieczorem okazało się, że unijni urzędnicy mają zastrzeżenia do parametru gęstości B7. Zablokowali notyfikację co najmniej do końca stycznia 2012 r.

– Zastrzeżenia Komisji Europejskiej są zupełnie bezprzedmiotowe – mówi przedstawiciel resortu gospodarki znający szczegóły sprawy. Podkreśla, że uwzględniony w rozporządzeniu parametr gęstości jest zgodny z europejską normą EN590. – Przepisaliśmy ją literalnie – tłumaczy.

Decyzja KE jest tym bardziej zaskakująca, że taki sam parametr dla biodiesla przyjęli już Czesi i Niemcy. – W ich przypadku Komisja nawet się nie zająknęła – dziwią się przedstawiciele resortu gospodarki. Jak ustaliliśmy, jutro delegacja resortu leci do Brukseli wyjaśnić tę sprawę.



Na korzystne rozstrzygnięcie liczą Orlen i Lotos. Przedstawiciele obu koncernów podkreślają, że o B7 walczą od dwóch lat i niespodziewana decyzja KE jest dla nich niekorzystna. Oznacza bowiem, że będą musieli produkować więcej B100. To 100-procentowe biopaliwo składające się z estrów generuje w koncernach spore straty. Na takie paliwo nie ma popytu, a jest droższe w produkcji niż diesel. – Subsydiowanie tego paliwa jest niezbędne, aby miało ono atrakcyjną cenę w stosunku do diesla. Duże nasyceniu rynku tym produktem oznacza, że te subsydia będą wymagały ogromnych nakładów finansowych ze strony koncernów paliwowych – tłumaczy Robert Gmyrek, dyrektor ds. biopaliw w PKN Orlen.

Sieci muszą sprzedawać B100 nawet o ponad 50 groszy na litrze taniej niż ON. Efekt? Za realizację wymogów ustawy biopaliwowej firmy dopłacają w sumie ponad 400 mln zł. – Produkcja biopaliw kosztuje nas rocznie od 80 do 100 mln zł. Jednak w skrajnym przypadku, gdybyśmy mieli problem ze zbytem B100, musielibyśmy dopłacić nawet 140 mln zł – wyjaśnia Maciej Szozda, wiceprezes Grupy Lotos ds. sprzedaży.

Shutterstock

Koncerny mimo wszystko decydują się ponosić straty na produkcji B100, bowiem kary za niewypełnienie wymogów ustawy (tzw. NCW) są o wiele bardziej dotkliwe. Gdyby wstrzymały produkcję B100, grozi im kara 17 tys. zł od każdej tony niezrealizowanego NCW. Tymczasem szacuje się, że na każdej tonie B100 firmy tracą około 2 tys. zł. Jak usłyszeliśmy w jednej z sieci, firmy straty te tylko w niewielkim stopniu rekompensują sobie, podnosząc ceny tradycyjnych paliw. Gdyby przenieść w całości te koszty na pozostałe gatunki paliw, za litr benzyny czy oleju napędowego na stacjach trzeba byłoby zapłacić o kilka, a nawet kilkanaście groszy na litrze więcej.



Narodowy cel wskaźnikowy

Ustawa biopaliwowa zobowiązuje producentów paliw do wprowadzenia co roku na rynek określonej ilości biokomponentów. Wymagania te rosną z roku na rok. W 2010 r. firmy musiały wprowadzić taką ilość biokomponentów, która odpowiadałaby 5,75 proc. sprzedanych przez nich paliw. W 2011 r. wymóg ten wzrósł do 6,2 proc. W przyszłym roku NCW, czyli narodowy cel wskaźnikowy, to już 6,65 proc. Wymóg jest tak wyśrubowany, że nie wystarczy dodawanie maksymalnie dopuszczalnej dziś ilości 5 proc. biokomponentów do wszystkich paliw. Koncerny ratują się więc produkcją B100, czyli 100-proc. biopaliwa. Wprowadzenie na rynek B7 pozwoliłoby ograniczyć produkcję B100 i zmniejszyć straty koncernów związane z produkcją biopaliw o prawie 40 proc.

Inne
Reklama

Od pewnego czasu na rynku krążą nieoficjalne informacje, według których rząd zdecyduje się w najbliższym czasie zamrozić NCW na poziomie z 2011 r. Z wnioskiem takim ma wystąpić resort rolnictwa. Nie wiadomo jednak, jak do tej propozycji odniosą się inne resorty, w tym przede wszystkim Ministerstwo Gospodarki. Resort ten na razie ma plan, by podnieść wysokość kar za niezrealizowanie NCW z 17 tys. zł za każdą tonę paliwa do 22 tys. zł.