Atak nożownika na parę motocyklistów z Andrychowa opisali członkowie grupy NaughtyRiders.

Reklama

– Jeden z nas i jeden z bardziej znanych zawodników enduro w Polsce został zaatakowany w bardzo brutalny sposób, chcemy wyjaśnić kilka rzeczy oraz rozgłosić całą sprawę. Do zdarzenia doszło podczas typowej przejażdżki naszego kolegi wraz z jego ojcem. Zdecydowali się zatrzymać na boku drogi leśnej i przepuścić spacerującego z psem - "psychopatę" (bo chyba takie słowo będzie tutaj najbardziej trafne). Człowiek ten - na pierwszy rzut oka – wyglądał na normalnego mężczyznę w wieku około 40 lat. Jednak przechodząc obok stojących motocyklistów rzucił się nagle z rękami na ojca wywracając go wraz z motocyklem na ziemię – czytamy w przerażającej relacji NaughtyRiders.

Syn ruszył na ratunek ojcu. Napastnik wyciągnął jednak nóż i zaczął dźgać młodego chłopaka.

– Usiłował go zabić. Chciał dźgać go w klatkę piersiową, na szczęście zasłonił się ręką, która została tak mocno i głęboko uszkodzona, że został poddany operacji nerwów. Na szczęście ojcu udało się obezwładnić napastnika. Zaatakowany kolega był w szoku wsiadł na motocykl i odjechał. Niestety tracąc coraz więcej krwi zasłabł i wywrócił się. W międzyczasie na miejsce ataku, w którym jeszcze przebywał ojciec przyjechał leśniczy, który go zatrzymał! Nie nożownika, lecz ojca! Pomimo tego, że był cały we krwi, leśniczy postanowił go obezwładnić ponieważ uznał wjazd motocyklem do lasu za większe przestępstwo. Ten nie mógł udzielić pomocy własnemu synowi przez około 10 minut... Kolegę znaleźli spacerujący ludzie, wezwali karetkę i policję. Ojciec po chwili odszukał syna i zrobił mu opatrunek na chwile przed przyjazdem karetki – opisują.

Młody motocyklista trafił do szpitala w ciężkim stanie, stracił bardzo dużo krwi i ma głębokie rany. Nie wiadomo czy odzyska sprawność – dodają.

Napastnik przebił również opony oraz bak w motocyklu. Mężczyznę zatrzymała policja.

Teraz okazuje się, że poszkodowanym w ataku nożownika jest Franek Dubaniowski, wielka nadzieja polskiego enduro.

Gdyby nie chęć przetrwania, nie pisał bym teraz tego. Przed oczami było tylko światło, a drzewa nie miały koloru. Dzięki spacerom z psami wiedziałem jak bez wzroku wyjechać z lasu – napisał na facebooku Franek Dubaniowski.

Niżej relacja ojca motocyklisty, którą udostępnili motocykliści z grupy NaughtyRiders: