Zawalił się wiadukt na al. Monte Cassino w Koszalinie w ciągu drogi krajowej nr 6. Do katastrofy doszło w trakcie prac rozbiórkowych.

Reklama

Zastępca prezydenta Koszalina do spraw gospodarczych Andrzej Kierzek poinformował, że ulice Dąbrowskiego, Strumykowa i ścieżka rowerowa zostały zamknięte dla ruchu. Prace miały odbywać się sukcesywnie, dlatego ul. Batalionów Chłopskich była otwarta dla ruchu pieszego i kołowego.

Wiadukt w Koszalinie złożył się szybciej niż planowano

- Most się złożył szybciej niż wykonawca przewidywał. Wykonawca miał zatwierdzony cały projekt rozbiórki, organizację ruchu i wszystko realizował zgodnie z tymi dokumentami, a życie pokazało inaczej - powiedział Kierzek.

Wiadukt w Koszalinie - prokurator bada sprawę

Na miejscu zdarzenia jest prokurator i wszystkie służby. Straż pożarna dokonała oględzin, rozpytując świadków i sprawdzając gruzowisko kamerą termowizyjną.

– Z dużym prawdopodobieństwem, dochodzącym do 99 proc. nikogo nie było pod wiaduktem, nikt nie doznał uszczerbku na zdrowiu i życiu – podał Kierzek.

Z kolei oficer prasowa koszalińskiej policji kom. Monika Kosiec poinformowała, że wstępne informacje wskazują, że najprawdopodobniej na tej zawalonej części wiaduktu nikogo nie było.

– Tam uległ zniszczeniu pojazd, który był już wcześniej zaparkowany i w nim nikt nie przebywał. Nie możemy wykluczyć, że ktoś przechodził tym mostem. Będziemy to weryfikować, sprawdzać. Technik wykonuje oględziny. Dalsze czynności będzie nam zlecać prokuratura – zaznaczyła kom. Kosiec.

Reklama

Przekazała, że czynności pod nadzorem prokuratury wykonywane są w kierunku spowodowania katastrofy budowlanej i narażenia na niebezpieczeństwo utraty zdrowia i życia.

Zastępca prezydenta Koszalina przekazał, że w konferencji prasowej nie uczestniczyli przedstawiciele wykonawcy robót, ponieważ prokurator zatrzymał do wyjaśnienia kierownika robót i kierownika budowy.

Zastępca dyrektora Zarządu Dróg i Transportu w Koszalinie Marcin Żełabowski podkreślił, że "w momencie przekazania placu budowy, przy zatwierdzonej organizacji ruchu wszystkie czynności, wszystkie odpowiedzialności spływają na kierownika budowy".

Wiadukt w Koszalinie - jak doszło do katastrofy?

Dodał, że wykonawca realizował rozbiórkę zgodnie z przyjętą technologią. Miał on zapewniać, że "tak się rozbiera te obiekty – sukcesywnie skuwa się poszczególne przęsła".

Obiekt nie wytrzymał naporu. Nikt tego nie przewidział – mówił Żełabowski.

Zamknięcie ul. Batalionów Chłopskich planowane było w kolejnych dniach, na jeden, maksymalnie półtora dnia.

– Obecnie wprowadzamy pełne wygrodzenie. Zwozimy cały sprzęt, by zabezpieczyć ten obiekt dookoła, by ludzie postronni tam nie wchodzili, nie zbliżali się do tego obiektu – powiedział Żełabowski.

Dodał, że prace na wiadukcie zostały wstrzymane. Nie wiadomo, kiedy rozbiórka ruszy na południowej części obiektu. – Będziemy się starać jak najszybciej przywrócić ruch na ul. Batalionów Chłopskich – zaznaczył zastępca dyrektora Zarządu Dróg i Transportu w Koszalinie.

Koszalin, zawaliła się część rozbieranego wiaduktu na al. Monte Cassino / PAP / Marcin Bielecki
Koszalin, zawaliła się część rozbieranego wiaduktu na al. Monte Cassino / PAP / Marcin Bielecki

Wiadukt na al. Monte Cassino w Koszalinie (woj. zachodniopomorskie) w ciągu dk 6 od marca ubiegłego roku jest zamknięty dla ruchu ze względu na zagrożenie zawaleniem. To nim odbywał się tranzyt z kierunku Gdańska do Szczecina, Poznania, Kołobrzegu i z powrotem. Ze względu na jego zamknięcie, ciężarówki nie omijają centrum miasta.

W czerwcu br. wybrano wykonawcę, który podjął się rozbiórki wiaduktu, zaprojektowania i budowy nowego. Przetarg wygrało konsorcjum dwóch firm z liderem INTOP Skarbimierzyce, które zobowiązało się zrealizować zadanie za blisko 35,9 mln zł. 18 października rozpoczęto rozbiórkę konstrukcji.

Koszalin, zawaliła się część rozbieranego wiaduktu na al. Monte Cassino / PAP / Marcin Bielecki
Koszalin, zawaliła się część rozbieranego wiaduktu na al. Monte Cassino / PAP / Marcin Bielecki
Koszalin, zawaliła się część rozbieranego wiaduktu na al. Monte Cassino / PAP / Marcin Bielecki