Tegoroczne Challenge Bibendum zgromadziło aż 3500 uczestników, w tym producentów samochodów, naukowców, przedstawicieli firm zajmujących się energooszczędnymi technologiami oraz delegatów międzynarodowych organizacji, takich jak np. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) czy agendy ONZ odpowiedzialne za ochronę środowiska.

Na forum dyskutowano m.in. o tym, jak na stałe wprowadzić do użytku technologie zmniejszające emisję CO2 oraz inne substancje szkodliwe dla środowiska. Kwestie te staną się niesłychanie ważne już w niedalekiej przyszłości. Eksperci twierdzą, że w 2030 roku po drogach całego świata będzie jeździć 1,5 miliarda samochodów - dwa razy więcej niż dzisiaj. Zastosowanie ekosilników może stać się więc dla mieszkańców Ziemi sprawą życia lub śmierci. Bez redukcji emisji CO2 poziom spalin osiągnie poziom, który będzie dla nich zabójczy.

Zaprezentowane w Szanghaju samochody osobowe, motocykle, pojazdy ciężarowe i autobusy napędzane były na wszelkie możliwe sposoby: od wodoru i baterii litowo-jonowych przez alkohol etylowy i energię słoneczną, a na paliwie z... odpadów i wietrze skończywszy.

Co ciekawe, producenci aut nie zamierzają zrezygnować całkowicie z tradycyjnych silników - kilku z nich przedstawiło wyniki prac nad pozyskaniem paliwa z węgla czy gazu ziemnego. Znaczące oszczędności w zużyciu benzyny, a więc i w emisji zanieczyszczeń, mogą zaowocować zmniejszeniem wagi pojazdów czy parametrów oporu powietrza.

Niektóre zaprezentowane na Challenge Bibendum pomysły są jednak kontrowersyjne. Należy do nich trójsekcyjny autobus miejski - o jedną trzecią dłuższy od zwykłego. Owszem, stosunek zużytego paliwa do liczby przewożonych ludzi jest korzystny, ale tak długi pojazd może sprawić wiele kłopotu kierowcy na zatłoczonych ulicach.

Inny oryginalny pomysł to pojazd niewymagający w ogóle uzupełnienia paliwa: wyprodukowana przez francuską firmę Venturi maszyna Eclectic w bezchmurne dni korzysta z energii słońca, a gdy jest pochmurno - z energii wiatru. Zasięg tego pojazdu wynosi zaledwie 25 kilometrów... dziennie, choć i tak to mniejszy problem niż odpowiedź na pytanie, co robić przy pochmurnej i bezwietrznej pogodzie...

Ciekawostką jest to, że połowa z 80 prototypowych pojazdów, które startowały w rajdach Challenge Bibendum, powstała w Chinach. Państwo Środka oskarżane ostatnio o nadmierne zanieczyszczanie środowiska jest prawdziwą wylęgarnią nowych pomysłów na ekologiczne samochody. By zdjąć z Chińczyków odium największych trucicieli świata, władze w Pekinie promują wdrażanie "zielonych" technologii także w branży motoryzacyjnej. Firmy pracujące nad rozwiązaniami pozwalającymi zredukować zużycie benzyny mogą liczyć na granty i ulgi podatkowe. Nic zatem dziwnego, że mieszkańcy Państwa Środka inwestują w ekologiczne pojazdy. To się im po prostu opłaca.

W imprezie uczestniczyło dwadzieścia pojazdów napędzanych wodorem. Specjalnie dla nich na drogach prowadzących do Szanghaju firma Air Liquide ustawiła punkty tankowania tego paliwa. Dobitnie pokazuje to problem z popularyzacją alternatywnych źródeł zasilania. Dopóki na każdej stacji nie da się zatankować wodoru, biopaliwa czy nabyć baterii do zasilania silnika, kto kupi ekologiczny samochód? Na razie wodór zatankujemy w kilku miejscach w Europie i Ameryce Północnej. By ludzie przesiedli się ze zwykłych aut do ekopojazdów, takie drogi jak "wodorowa autostrada" w Kalifornii, wzdłuż której są wodorowe stacje benzynowe, muszą stać się normą, a nie ciekawostką.