Citroën DS, nobliwa, bo już 50-letnia, ikona światowej motoryzacji, zdziwaczał. To, co wyrabia ten staruszek, przechodzi najśmielsze oczekiwania publiczności paryskiego salonu samochodowego!
Po wciśnięciu guzika srebrny citroën DS ożywa i w rytmie muzyki zmienia się w gigantycznego robota. Przełamuje się na pół, a następnie po serii ruchów
staje "na równe nogi”. Wszystko dzięki nieskończonej liczbie elektrycznych silniczków współpracujących z siłownikami. Cała operacja trwa zaledwie kilkadziesiąt
sekund.
Ciekawe jest też to, że mimo rozłożenia na czynniki pierwsze, oglądający łatwo rozpozna DS-a po wyłupiastych światłach i chromowanych kłach na zderzaku.
Jednak tego cuda nie będzie można kupić - nowoczesny model został przygotowany tylko po to, by zadziwić automaniaków zwiedzających wystawę w Paryżu. No i konstruktorom DS-a udało się to znakomicie.
Ciekawe jest też to, że mimo rozłożenia na czynniki pierwsze, oglądający łatwo rozpozna DS-a po wyłupiastych światłach i chromowanych kłach na zderzaku.
Jednak tego cuda nie będzie można kupić - nowoczesny model został przygotowany tylko po to, by zadziwić automaniaków zwiedzających wystawę w Paryżu. No i konstruktorom DS-a udało się to znakomicie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Tomasz Sewastianowicz
Dziennikarz. W branży od czasów, kiedy w poszukiwaniu auta jechało się w niedzielę na giełdę samochodową, a radio z odtwarzaczem kasetowym było luksusem na równi z klimatyzacją. Dziś lubi auta elektryczne, ale ciągle szanuje silnik Diesla – nie tylko w czołgu. Testuje motoryzacyjne nowości i donosi o gorących premierach z prezentacji. Poza motoryzacją śledzi przepisy ruchu drogowego oraz wszystko, co związane z bezpieczeństwem. Uważa, że w pracy liczy się efekt i dopracowanie tematu.
Zobacz
|
