Zgodnie z intencją dyrekcji turyńskiego koncernu . Fiat argumentuje, że musi dokładać około tysiąca euro do każdego montowanego tam samochodu.
Firma twierdzi, że , ponieważ na wyspę trzeba sprowadzać części z całych Włoch, a także między innymi z Bielska, skąd pochodzą silniki diesla. Wcześniej w jednym z wywiadów dyrektor generalny firmy Sergio Marchionne mówił, że wolałby wypłacać pracownikom sycylijskiej filii pensje aż do ich emerytury, niż kontynuować tam produkcję.
, a solidarność z nimi wyrażają załogi innych włoskich fabryk koncernu.
Podczas spotkania w ministerstwie rozwoju gospodarczego w Rzymie dyrekcja Fiata powtórzyła, że nie jest w najmniejszym stopniu zainteresowana utrzymaniem działalności fabryki na Sycylii. , mających na celu zachęcenie klientów do zakupu nowych aut.
W związku z naradą, dziennik "La Repubblica" przypomniał znane od dawna plany Fiata, które mówią, że po zamknięciu w 2011 r. fabryki na Sycylii