Kierowca BMW na drodze w tzw. strefie ruchu przebiegającej obok stacji paliw postanowił zaszpanować przed pasażerem. Docisnął gaz, tył auta zatańczył i amatorski drift nie potrwał długo. Szofer bawarskiego kabrio swój popis musiał zakończyć przed maską oznakowanego radiowozu.

Reklama

– Policjanci grupy SPEED z Krakowa zatrzymali kierującego i za stworzenie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym nałożyli na niego mandat w wysokości 5000 zł oraz 6 punktów karnych. Ponadto za niewłaściwy stan techniczny BMW został mu zatrzymany dowód rejestracyjny – wyjaśniła małopolska policja.

Mandat 5000 zł za drift BMW przy stacji paliw

W ocenie mundurowych stacja paliw nie jest miejscem do tego typu szaleństw. Do tego "strefa ruchu" oznacza, że obwiązują w wszystkie przepisy porządkowe kodeksu drogowego.

Reklama

– Policjant może nałożyć mandat za spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa osób poprzez niezachowanie ostrożności przy korzystaniu z dróg wewnętrznych znajdujących się także poza "drogą publiczną", "strefą zamieszkania" lub "strefą ruchu". Wszelkie drifty powinny być wykonywane na obszarach wyłączonych z ruchu drogowego i organizowane z zapewnieniem zasad bezpieczeństwa zarówno uczestników jak i osób postronnych – stwierdzili funkcjonariusze.

Drifting pod supermarketem może skończyć się więzieniem

Zdaniem drogówki nigdy nie można być pewnym czy nie straci się kontroli nad pojazdem jadącym na granicy przyczepności. Narażenie pieszych lub innych użytkowników dróg na wypadek, a w konsekwencji na obrażenia ciała lub śmierć może grozić sprawą karną i wieloletnim więzieniem.

– Popisy tego typu na ulicach czy np. parkingach supermarketów to zwykła chuliganka, a nie drifting – skwitowali policjanci.

Policja / Policja