Dziennik Gazeta Prawana logo

MZA: Kierowcy odmawiają poddania się sprawdzeniu na obecność alkoholu i środków odurzających

10 lipca 2020, 17:28
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
autobus
<p>autobus</p>/ShutterStock
Dochodzi do tego, że kierowcy odmawiają poddania się sprawdzeniu na obecność alkoholu i środków odurzających; to nam kompletnie wiąże ręce - mówił w piątek Jan Kuźmiński prezes Miejskich Zakładów Autobusowych w Warszawie. "Wymaga się od pracodawców, a pracodawca nie ma żadnych możliwości" – dodał.

Prezes Miejskich Zakładów Autobusowych, reprezentujący także Polski Związek Pracodawców Transportu Publicznego, mówił podczas konferencji prasowej, że jeszcze kilka lat temu osoby podejrzane o spożycie alkoholu bądź środków odurzających, można było przebadać na terenie zakładu pracy.  – podkreślił.

Zaznaczył przy tym, że to na pracodawcy spoczywa odpowiedzialność za dopuszczenie do ruchu pracownika prowadzącego pojazd w stanie trzeźwym i nieznajdującym się pod wpływem środków odurzających. – wskazał.

Przyznał także, że pracodawcy ratują się innymi sposobami. – powiedział. Wyjaśnił, że stosowane są w tym celu urządzenia używane także przez policję i zaznaczył, że kierowcy sprawdzani są nie tylko przed rozpoczęciem dnia pracy, ale także w ciągu dnia.

– przyznał, podkreślając, że jest to zgodne z obowiązującymi w Polsce przepisami. Jak mówił, kierowcy odmawiają argumentując, że takie sprawdzanie uwłacza ich godności osobistej.

Kuźmiński wyjaśnił, że w przypadku odmowy, MZA rozwiązuje umowę z kierowcą, jednak – jak zaznaczył - zazwyczaj kierowca ten kieruje sprawę do sądu.  – podkreślił Kuźmiński.  – dodał.

"Gorsza sytuacja jest w przypadku środków odurzających, bo tutaj nie mamy żadnych możliwości sprawdzenia" – zauważył. Przyznał, że MZA kupuje narkotesty, jednak, jak podkreślił, "nikogo na siłę" nie może zmuszać do ich wykonania. Wskazał, że w przypadku, gdy kierowca odmawia poddania się testowi, a zachodzi podejrzenie spożycia przez niego środków psychoaktywnych, pracodawca może jedynie wezwać policję.

 – powiedział i zaznaczył, że w chwili obecnej pracodawca takiego prawa nie ma.  – dodał.

We wtorek na ul. Klaudyny na warszawskich Bielanach kierowca autobusu linii 181 uderzył w cztery zaparkowane pojazdy i latarnię. Jedna osoba, pasażerka autobusu, została przewieziona do szpitala z ogólnymi obrażeniami.

Z kolei pod koniec czerwca będący pod wpływem amfetaminy kierowca autobusu miejskiego linii 186 spowodował wypadek na moście Grota-Roweckiego. W wyniku zdarzenia autobus spadł z mostu, zginęła jedna osoba, zaś cztery zostały ciężko ranne.

Sprawcy obu wypadków byli pracownikami firmy Arriva.

W związku ze zdarzeniami policja przez dwa dni prowadziła kontrole kierowców komunikacji miejskiej. Były one prowadzone m.in. w zajezdni Miejskich Zakładów Autobusowych przy ul. Stalowej, zajezdni Arrivy przy ul. Estrady, zajezdni PKS Grodzisk Maz. przy ul. Klementowickiej, pętli autobusowej Płochocińska, pętli autobusowej Metro Marymont oraz pętli autobusowej os. Górczewska.

Kuźmiński odnosząc się do tych działań zaapelował do mediów, "żeby nie oceniać od razu, że jak ktoś jest badany, zatrzymany, to jest już winny i skazany".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Zmiany w przepisach dla kierowców, najświeższe informacje ze świata motoryzacji, premiery, testy najnowszych modeli aut, porady. Od kiedy zakaz samochodów spalinowych? Czy pieszy ma zawsze pierwszeństwo? Gdzie zainstalują nowe fotoradary i kamery odcinkowego pomiaru prędkości? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziesz w newsletterze Auto.dziennik.pl.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj