Dziennik Gazeta Prawana logo

Europejskich ciężarówek ekologia nie dotyczy. Obostrzenia dotkną tylko auta osobowe

25 lutego 2020, 08:00
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Ciężarówka. Transport gazu
<p>Ciężarówka. Transport gazu</p>/Shutterstock
Transport w UE jeszcze długo pozostanie uzależniony od ropy. Obostrzenia dotkną tylko producentów aut osobowych

Transport jest jednym z największych wyzwań, jeśli chodzi o zieloną rewolucję. Europejczycy są coraz bardziej mobilni i zapotrzebowanie w tym sektorze będzie w najbliższych dekadach tylko rosnąć. Komisja Europejska w swoim raporcie przewiduje, że transport towarowy zwiększy się w 2030 r. o 35 proc., a w 2050 r. o 58 proc. w stosunku do stanu z 2010 r. Nieco mniej - ale nadal znacząco - będzie rósł ruch pasażerski – o 22 proc. w 2030 r. i o 40 proc. w 2050 r. Przed Brukselą stoi spore wyzwanie, bo bez zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych w transporcie, który pochłania jedną trzecią energii w UE, nie uda się osiągnąć ambitnych celów klimatycznych. W 2014 r. kraje członkowskie zgodziły się, by do 2030 r. poziom dwutlenku węgla emitowanego przez całą UE zmniejszył się co najmniej o 40 proc. w stosunku do 1990 r. Ten cel najprawdopodobniej zostanie jeszcze zwiększony do 55 proc.

Ale jak wskazuje raport KE, w transporcie do tego czasu zmieni się niewiele, bo będzie on napędzany w głównej mierze przez wysokoemisyjną ropę, która będzie wciąż zaspokajać 86–87 proc. zapotrzebowania. Dzisiaj zasila ona 94 proc. pojazdów w Europie. Jak przewiduje KE, w połowie wieku będzie to 49–51 proc.

Stanisław Biega z Centrum Zrównoważonego Transportu uważa, że plany UE dotyczące dekarbonizacji niekoniecznie należy jednak oceniać jako mało ambitne. – wskazuje. Tymczasem, planując na poziomie unijnym, trzeba uwzględnić zarówno mieszkańca Kopenhagi, jak i Warszawy czy Podkarpacia. Większe zmiany byłyby - zdaniem Biegi - trudne do realizacji.

Ciężarówki odpowiadają za 25 proc. emisji CO2 na drogach

Ważnym celem z punktu widzenia redukcji emisji gazów cieplarnianych w transporcie jest zwiększenie udziału w przewozach komunikacji zbiorowej, bardziej efektywnej pod względem emisyjności na osobokilometr. Dziś sektor ten w ogromnej części opiera się jednak na produktach ropopochodnych. Narzucenie wyższych celów w zakresie odchodzenia od ropy mogłoby w związku z tym oznaczać uderzenie w transport publiczny.

Przykładem jest Warszawa, która stanęła niedawno przed dylematem: autobusy elektryczne albo na gaz. mówi DGP Biega.

Unia Europejska od lat prowadzi politykę mającą na celu redukcję gazów cieplarnianych w transporcie, głównie w ruchu drogowym. Od 2007 r. w sektorze obserwowany jest stały niewielki spadek emisji CO2, ale – jak stwierdza KE – jest to konsekwencją wyższych cen paliw, kryzysu gospodarczego oraz rosnącej efektywności pojazdów wprowadzanych na rynek. Rosnące obostrzenia dotyczą głównie samochodów osobowych. Od 2021 r. wszystkie nowe auta będą musiały spełniać wyśrubowaną normę 95 g CO2/km, co ma przełożyć się na średnie spalanie na poziomie 4,1 l/100 km dla aut na benzynę i 3,6 l/100 km dla aut na ropę. I to one - jak przewiduje KE w swoim raporcie - będą odpowiadać za największe redukcje gazów cieplarnianych w sektorze.

"Pomimo ogromnego znaczenia w zużyciu ropy, emisje CO2 pojazdów o dużej ładowności nie są obecnie ani mierzone, ani raportowane" – podkreśla w dokumencie Komisja Europejska. Ciężarówki odpowiadają za 25 proc. emisji CO2 w ruchu drogowym, chociaż same stanowią mniej niż 2 proc. wszystkich pojazdów na drogach. Na problem ten zwróciła również uwagę brukselska organizacja Transport and Environment, która w najnowszym raporcie wskazała na brak w europejskim prawie przepisów wspierających rynek ciężarówek elektrycznych i paliw alternatywnych w towarowym transporcie drogowym.  mówi ekspert organizacji Rafał Bajczuk. Według Transport and Environment Unia Europejska powinna tak poprawić wspomnianą dyrektywę, by zapewnić lepszy dostęp w krajach członkowskich do ładowarek dla e-ciężarówek. Regulacja powinna "pozbyć się wszelkich celów dotyczących rozwoju infrastruktury gazowej i wymagać dostępu do elektrycznej wzdłuż wszystkich głównych dróg europejskich".

Odnosząc się do planów zmniejszenia udziału ropy w transportowym miksie do 50 proc. do 2050 r., Stanisław Biega ocenia, że najprawdopodobniej nie oznacza to skokowego ich ograniczenia, tylko utrzymanie stabilnej, choć konsekwentnej dynamiki zmian rzędu kilku procent rocznie. Jednocześnie – jak zauważa – horyzont 2050 r. daje przewoźnikom szanse na łagodne dostosowanie się do nowych norm poprzez stopniową wymianę taboru.

Na tle świata Unia i tak radzi sobie nieźle, jeśli chodzi o cięcie emisji z transportu. Z ubiegłorocznego raportu Międzynarodowej Agencji Energii wynika, że światowy wzrost emisji z tego sektora zwolnił. Aby zrealizować cele paryskiego porozumienia klimatycznego, agencja rekomenduje m.in. stawianie na najbardziej efektywne środki transportu, ograniczanie popytu na podróżowanie oraz zwiększanie dostępu do paliw niskoemisyjnych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zmiany w przepisach dla kierowców, najświeższe informacje ze świata motoryzacji, premiery, testy najnowszych modeli aut, porady. Od kiedy zakaz samochodów spalinowych? Czy pieszy ma zawsze pierwszeństwo? Gdzie zainstalują nowe fotoradary i kamery odcinkowego pomiaru prędkości? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziesz w newsletterze Auto.dziennik.pl.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj