Dziennik Gazeta Prawana logo

Kierowca seicento przerywa milczenie po wypadku premier Szydło: Nie słyszałem sygnałów

23 marca 2017, 08:54
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Sebastian K., kierowca seicento, który brał udział w wypadku limuzyny z premier Szydło
Sebastian K., kierowca seicento, który brał udział w wypadku limuzyny z premier Szydło/x-news
Pierwsza rozmowa z Sebastianem, kierowcą seicento, który brał udział w wypadku z premier Beatą Szydło w lutym tego roku. O tym, jak czuje się po tym, jak przejechał po nim "medialny i polityczny walec", czy naprawdę przyznał się do winy i jak teraz wygląda jego życie, rozmawiał z reporterem programu UWAGA! w TVN.

- tak o sobie mówi Sebastian, kierowca seicento, który brał udział w wypadku z premier Beatą Szydło. 21-latek w tym roku zdawać będzie maturę. Jak twierdzi, wypadek zmienił jego życie.

- przyznaje w rozmowie z dziennikarzem UWAGI!.

Sebastian dobrze pamięta okoliczności, w jakich doszło do wypadku z 10 lutego 2017 roku. Jak twierdzi, nie słyszał sygnałów dźwiękowych nadjeżdżającej kolumny z premier Beatą Szydło, i dodaje, że nie używał słuchawek, jak sugerowane było to zaraz po zdarzeniu. - - mówi kierowca seicento.

Jak twierdzi, pamięta pierwsze auto, które minęło go z lewej strony, a zaraz potem moment, kiedy wbił się w niego rządowy samochód. - - mówi Sebastian. Jak wspomina, chociaż po wypadku nie miał żadnych obrażeń, to trafił do szpitala. - - mówi. Na miejscu jednak nie wykonano badań, ale pobrano mu krew, by zbadać, czy jest w niej alkohol. Jak wspomina Sebastian, stało się tak, mimo że już wcześniej badany był alkomatem, który wykazał 0,0 alkoholu. Tyle samo wykazało badanie krwi młodego kierowcy.

Według Sebastiana, błędne jest twierdzenie polityków, jakoby przyznał się do winy zaraz po wypadku. - - utrzymuje Sebastian. - - mówi w rozmowie z reporterem UWAGI! Sebastian K.

- wspomina kierowca seicento.

Sebastian przyznaje też, że był bardzo zaskoczony zbiórką, jaką na jego nowy samochód zorganizowali internauci. - - mówi i dodaje, że zebrano ponad 150 tys. zł. - - wspomina Sebastian. Zapowiada, że po wydaniu prawomocnego wyroku pieniądze zostaną przeznaczone na cele charytatywne, ale nie precyzuje jakie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło X-news
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj