- Może tak się stać, jeżeli Londyn nie wynegocjuje utrzymania dostępu do wspólnego rynku Unii Europejskiej - tłumaczył prezes VDA.

Reklama

W rozmowie z londyńskim dziennikiem Wissmann zwrócił uwagę, że kraje takie jak Polska czy Słowacja "są bardzo atrakcyjne ze względu na niskie koszty pracy, a także fakt, że są członkami Unii Europejskiej".

Niemiecki przemysł motoryzacyjny ma na terytorium Wielkiej Brytanii ok. 100 fabryk. W tej liczbie są też zakłady podwykonawców - przypominają media. Zdaniem Wissmanna czym dłużej trwa niepewność co do przyszłości kraju, tym mniejsze są chęci biznesu do inwestowania w nie.

Zdaniem prezesa VDA brytyjski przemysł motoryzacyjny może czekać po Brexicie znaczny spadek produkcji. Przypomniał, że do podobnej sytuacji doszło we Włoszech, gdzie poziom ten spadł do 500 tys. samochodów rocznie z 2 mln, rejestrowanych 20 lat temu.

- Jeżeli Wielka Brytania nie chce podzielić tego samego losu co Włochy, to musi martwić się o utrzymanie pełnego dostępu do wspólnego rynku - dodał.

W 2015 roku niemieckie firmy motoryzacyjne wyeksportowały do Wielkiej Brytanii 810 tys. samochodów; więcej niż jakikolwiek inny kraj.

Na początku października premier Wielkiej Brytanii Theresa May zapowiedziała, że jej rząd formalnie uruchomi procedurę wystąpienia z UE do końca marca 2017 r. Podkreśliła, że jej kraj nie zamierza wykorzystać istniejących modeli relacji państw zewnętrznych z UE, lecz wypracować własny. Odrzuciła też konieczność utrzymania swobody przepływu osób w zamian za dostęp do wspólnego rynku unijnego; zaznaczyła, że jej rząd nie zamierza zrezygnować z postulatu odzyskania pełnej kontroli nad swoimi granicami.

Reklama

Jej komentarze wywołały zaniepokojenie przedstawicieli przemysłu motoryzacyjnego. Obawiają się, że po "twardym Brexicie", do którego dąży Londyn, państwo pozostanie poza wspólnym rynkiem UE, a na samochody nałożone zostaną wysokie cła.

VDA reprezentuje niemieckie koncerny motoryzacyjne w tym BWM, Daimlera, Roberta Boscha, Continentala czy Volkswagena.