Jak ujawnił Frank Luis Alvarez, właściciel autobusu Hippotrip, zainteresowanie wśród turystów przejażdżką pojazdem pływająco-jeżdżącym jest ogromne. Nigdy bowiem w Portugalii nikt nie oferował tak oryginalnego transportu autokarowego.

Reklama

"Nie narzekamy na brak klienteli, dlatego najpóźniej do grudnia br. nabędziemy kolejny pojazd tego typu. Za rok poszerzymy naszą flotę o co najmniej dwa nowe Hippotripy" - powiedział kanadyjski biznesmen portugalskiego pochodzenia, który w kwietniu br. uruchomił linię przewożącą turystów lądem i wodą.

Hippotrip na pierwszy rzut oka nie odbiega niczym od normalnego autokaru. Pojazd ma karoserję Marcedesa-Benza i posiada 37 miejsc dla pasażerów. Jego podwozie różni się jednak od standardowego autobusu, pojazd nie rozwija dużych prędkości.

Podróż pływającym autobusem rozpoczyna się w Doca de Santo Amaro, skąd pojazd kieruje się dalej do centrum miasta. Po przejechaniu przez plac Markiza de Pombala autokar zahacza o Jardim da Estrela i dociera do podlizbońskiego Alges pokonując rzekę Tag. Za objechanie tej trasy Hippotripem dorośli pasażerowie muszą zapłacić 25 euro, a dzieci - 15 euro.

"Pomysł rozwijania tak nietypowej usługi powstał w 2005 r., kiedy to podczas moich studiów na Harvardzie wymyśliłem pierwszy tego typu pojazd. Choć inwestycja została wdrożona w życie dopiero osiem lat później, to wcale nie straciła na aktualności" - twierdzi Alvarez.

Absolwent renomowanej uczelni nie był pierwszym autorem pływających autobusów turystycznych. Już w 1994 r. powstawały w Portugalii pierwsze prospekty tego typu pojazdów. Teorii nie udało się jednak przełożyć na praktykę.

Należąca do Alvareza spółka Hippotrip powstała na bazie przedsięwzięcia o wartości 1,5 mln euro. Biznesmen ma nadzieję, że niecodzienna usługa turystyczna pozwoli mu odzyskać zainwestowane środki już za trzy lata.