Minister Mariusz Błaszczak, tu cytat "wskazał, że po wydaniu przez resort zdrowia nowego rozporządzenia z dnia 11 grudnia 2015 r. w sprawie badań na zawartość alkoholu w organizmie problem zasygnalizowany przez Rzecznika został częściowo rozwiązany".

Jednocześnie szef MSWiA podał, że w jego ocenie, istnieje potrzeba doprecyzowania przepisów, ale jako właściwego do podjęcia inicjatywy w tym zakresie wskazał… ministra zdrowia. To ten "powinien przedsięwziąć odpowiednie działania zmierzające do nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi".

MSWiA odbiło piłeczkę

A co wcześniej orzekli RPO i minister zdrowia?

- Wątpliwości Rzecznika budzi zawarte w ustawie "Prawo o ruchu drogowym" odesłanie, zgodnie z którym warunki oraz sposób przeprowadzania badań trzeźwości określa ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Zgodnie z jej przepisami warunkiem niezbędnym przeprowadzenia badania jest podejrzenie, że przestępstwo lub wykroczenie zostało popełnione po spożyciu alkoholu - mówi dziennik.pl Piotr Sobota radca prawny i naczelnik Wydziału do Spraw Postępowań Organów Ścigania w Biurze RPO.

Rzecznik w piśmie do ministra zdrowia podkreślił tym samym, że nie jest możliwe stosowanie tych przepisów do prowadzania badań prewencyjnych. Jego wątpliwości wzbudził też sposób, w jaki policja powinna badać kierowców i jak dokumentować sam pomiar. - Ponadto nie jest jasne, czy wobec braku wyraźnej regulacji są w ogóle uprawnieni do ich wykonywania - zaznaczył RPO.

Resort zdrowia podzielił pogląd Rzecznika - uznał, że potrzeba jednoznacznego "uregulowania tej niejasności na poziomie ustawowym". - Minister wskazał jednocześnie, że inicjatorem zmian do ustawy "Prawo o ruchu drogowym" powinien być Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji. W tej sytuacji Rzecznik zwrócił się do MSWiA o przedstawienie stanowiska - poinformowało przy tym biuro RPO.

- W obowiązujących przepisach nie przewidziano rutynowych kontroli trzeźwości. Kontrolę taką można przeprowadzać jedynie wobec osób, wobec których istnieje uzasadnione podejrzenie, że popełnili przestępstwo lub wykroczenie w stanie po użyciu alkoholu lub w stanie nietrzeźwości - komentuje dziennik.pl prof. Artur Mezglewski, szef Stowarzyszenia Prawo na Drodze.

Dezorientacja funkcjonariuszy policji

To, jakie są skutki niedopracowanego prawa można zobaczyć na najnowszym wideo - kierowca nagrał policyjna kontrolę w Lublinie.

- Przedstawiona na filmie sytuacja świadczy - w naszej opinii - o znacznej dezorientacji funkcjonariuszy policji co do tego, kiedy mogą domagać się kontroli trzeźwości od osoby kierującej pojazdem (lub "podejrzanej" o takie kierowanie) i jakie przepisy powinni podawać jako podstawę takiego żądania - komentuje nam Piotr Sobota z biura RPO.

Podkreśla, że przemawia to za słusznością działań podjętych przez RPO, a zmierzających do ujednoznacznienia obowiązujących uregulowań.

- W materiale filmowym policjant wyraźnie oświadczył, że nie ma wobec kierującego żadnych podejrzeń - nie miał zatem podstaw prawnych do przeprowadzenia kontroli trzeźwości. Obywatel wykazał się znacznie większym rozgarnięciem niż funkcjonariusz - kwituje Mezglewski ze Stowarzyszenia Prawo na Drodze.