Najlepszy jest fakt, że najnowsze V70 to… stare, dobre klasyczne szwedzkie kombi - funkcjonalne aż do bólu. Kwadratowe i pakowne, ale też i smukłe. Chłodne, ale ładne.

Z przodu ma trochę cech flagowego i dystyngowanego S80. Lekko pochylony tył kończą wielkie lampy bliskie tym z kompaktowego C30.

W porównaniu do poprzedniego V70 bagażnik rozciągnął się o 55 litrów i teraz da się tam upchnąć aż 540 litrów najróżniejszych pakunków. Miłym gadżetem jest zdalne otwieranie wieka tego kufra przyciskiem na kluczyku.

Prawdziwy transportowiec powstaje po złożeniu tylnych siedzeń i przedniego fotela pasażera. Producent nie zdradza pojemności, ale można być pewnym dużych liczb.

Pod karoserią siedzą wszystkie możliwe wynalazki Volvo. V70 chroni pasażerów przy uderzeniu z boku (układ SIPS), system WHIPS zabezpiecza kręgosłupy przy "ataku" z tyłu. Poza tym jest tempomat z radarem i układ stabilizacji toru jazdy (DSTC).

Jeśli to za mało, będzie można zażyczyć samopoziomujące zawieszenie czy skrętne ksenony. Lista ekstrasów zapowiada się na bardzo długą.

Absolutna nowość pod maską to najmocniejszy, turbobenzynowy motor T6 3.0/285 KM. Ten model będzie z napędem na cztery koła AWD (All Whell Drive). Obok niego są jeszcze 3.2 V6/238 KM i doładowana pięciocylindrówka 2.5/200 KM. Dla oszczędnych są dwa turbodiesle - 2.4 D/163 KM lub D5/180 KM i bioetanolowy model FlexiFuel o mocy 145 KM.

Świeżutkie V70 publicznie pokazuje swoje wdzięki na salonie w Genewie. Sprzedaż rozpocznie się w sierpniu - na początek tylko Skandynawia. Reszta świata zostanie nim uraczona do końca 2007 r. Volvo planuje sprzedać ok. 75 tysięcy tych aut rocznie na całym globie.