Renault Austral - test
Francuski koncern od kilku lat ma pełne ręce roboty. Gdyby nie znakomite wyniki grupy można by nawet zaryzykować stwierdzenie, że Renault "miota się" prezentując nowe modele, modyfikując już istniejące i zmieniając język stylistyczny średnio raz na trzy lata. Jednym z modeli, które zostały niedawno dopasowane do najnowszej stylistyki marki jest Austral. SUV segmentu C zyskał nową twarz i garść ulepszeń widocznych już na pierwszy rzut oka. Modernizacja posłużyła jednemu z najważniejszych modeli w obecnej ofercie. Co dokładnie zmieniło się na lepsze?
Sprawdziliśmy, jak Austral jeździ, ile kosztuje i jakie wyposażenie proponuje. W nasze ręce trafiła hybryda, która czaruje niskim spalaniem, ale ma też kilka wad "za uszami". Oto wnioski.
Tak wygląda Renault Austral po liftingu
Poprzedni Austral zadebiutował 4 lata temu, ale przy Rafale, Capturze czy Symbiozie domagał się już modernizacji. Najwięcej wydarzyło się z przodu - maska, grill, zderzak i światła upodobniły SUV-a do większych modeli Espace i Rafale. Zamiast łagodnych kształtów mamy teraz więcej ostrych linii i rombów.
Zmienił się również tył, choć tutaj różnice są symboliczne. Nowe wypełnienie lamp, delikatnie przeprojektowana klapa bagażnika i detale zderzaka.
Wymiary nadal stawiają go dokładnie w środku segmentu kompaktowych SUV-ów. Nadwozie mierzy 4,51 m długości, więc Austral jest wyraźnie mniejszy od Espace, ale jednocześnie na tyle duży, by bez większych wyrzeczeń pełnić funkcję rodzinnego samochodu.
Renault Austral - wnętrze
We wnętrzu obyło się bez rewolucji, a Renault nadal proponuje jeden z lepszych kokpitów w segmencie. Pionowy ekran systemu multimedialnego wpisano w konsolę środkową i nie sprawia on wrażenia doklejonego na siłę. Do dyspozycji nadal mamy też przyciski i przełączniki, a zastosowane materiały są miękkie i solidnie zmontowane.
Atutem pozostaje też system OpenR Link z usługami Google. Mapy Google działają tu jak natywna nawigacja, jest Asystent Google, sklep z aplikacjami, a obsługa całości przypomina korzystanie ze smartfona.
Po liftingu Francuzi poprawili przednie fotele (choć nadal nie mają one wysuwanego podparcia na uda), zmienili niektóre materiały i popracowali nad wyciszeniem. Różnicę słychać przede wszystkim podczas jazdy autostradowej. Szum powietrza i toczenia jest dobrze odseparowany od kabiny, a Austral sprawia wrażenie samochodu bardziej dojrzałego niż przed modernizacją. Ulepszona została także ładowarka bezprzewodowa - teraz wyposażona w magnetyczne mocowanie i znacznie bardziej skuteczna. Trzeciej strefy klimatyzacji nie ma tu nawet na liście opcji, podobnie jak podgrzewanych foteli w drugim rzędzie.
Renault Austral - tylna kanapa jest przesuwana
Jedną z kluczowych zalet jest praktyczność - w tym segmencie nieodzowna. Przy stosunkowo niewielkiej długości nadwozia, Austral jest całkiem pojemnym i wszechstronnym autem. Tylna kanapa jest regulowana - można ją przesuwać w zakresie 16 cm. Gdy priorytetem jest wygoda pasażerów, odsuwamy ją maksymalnie do tyłu i otrzymujemy naprawdę dużo miejsca na nogi. Kiedy potrzebny jest większy bagażnik, całość można przesunąć do przodu. W wersji full hybrid E-Tech przestrzeń bagażowa ma od 527 l, a po złożeniu oparć może wzrosnąć do ponad 1700 l. Nie jest to rekord, ale regularny kształt kufra i możliwość żonglowania położeniem kanapy sprawiają, że Austral dobrze radzi sobie z rodzinnymi obowiązkami.
Renault Austral E-Tech - tak działa oszczędna hybryda
Przetestowaliśmy jak działa hybryda, w przypadku której producent obiecuje niezwykle niskie spalanie - wartość katalogowa wynosi zaledwie 4,6 l/100 km - czyli mniej niż w przypadku Toyoty RAV4 czy Kii Sportage HEV. Jak Francuzi osiągnęli takie rezultaty i czy da się je powtórzyć w drogowych warunkach?
Pod maską pracuje niewielki, 3-cylindrowy silnik benzynowy 1.2 turbo, któremu pomagają jednostki elektryczne. Łączna moc układu wynosi 200 KM, a niewielki akumulator ładuje się sam podczas jazdy i hamowania. Cała różnica polega jednak na przeniesieniu napędu - nie ma tu tradycyjnej skrzyni biegów ani mechanizmu CVT. Renault wykorzystuje wielotrybową przekładnię bez klasycznego sprzęgła. Elektronika cały czas wybiera najbardziej odpowiednią kombinację pracy silnika benzynowego, elektrycznego i przełożeń skrzyni.
Renault Austral E-Tech - osiągi, silnik, zużycie paliwa
W mieście układ E-Tech pokazuje się z najlepszej strony. Austral w zasadzie zawsze rusza na prądzie, sprawnie odzyskuje energię i potrafi przez sporą część miejskiej jazdy utrzymywać silnik benzynowy w spoczynku. Producent deklaruje zużycie paliwa od 4,7 l/100 km i, jak na 200-konnego SUV-a tych rozmiarów, wynik robi wrażenie. Nam udało się osiągnąć powtarzalne 5,2-5,5 l/100 km w mieście - bez zwracania uwagi na styl jazdy.
Przy szybkiej jeździe spalanie rośnie, ale 55-litrowy zbiornik paliwa nadal zapewnia dobry zasięg. Przy 120 km/h, Austral zużywa około 6,3 l/100 km, a przy prędkości autostradowej na komputerze pokładowym pokazuje się wynik 7,2 l/100 km.
Jest jednak druga strona medalu. Bywa, że układ E-Tech powoli reaguje na gaz, zupełnie jakby gubił się w kombinacjach przełożeń skrzyni biegów. Po liftingu przekładnia reaguje sprawniej niż wcześniej, ale charakterystyczne, szorstkie brzmienie 3-cylindrowej jednostki i towarzyszące mu wibracje wyraźnie przedostają się do środka. Sprint od 0 do 100 km/h trwa 8,4 s. To w zupełności wystarczy w rodzinnym SUV-ie. Na próżno jednak szukać tu choćby krzty sportowego charakteru.
Tak jeździ Renault Austral
Podwozie Australa zestrojono "po europejsku" - Renault nieźle radzi sobie z nierównościami i nie boi się dynamicznej jazdy. Nadwozie nie męczy, ale i nie próbuje udawać przesadnie sportowego. Ciekawostką jest opcjonalny 4Control Advanced, czyli system czterech kół skrętnych. Przy małych prędkościach tylne koła skręcają przeciwnie do przednich, dzięki czemu mierzący ponad 4,5 m SUV potrafi zawracać niemal jak miejski samochód. Średnica zawracania spada wtedy do około 10,1 m. W Renault, działanie układu czuć bardzo intensywnie - jego charakterystykę można ustawiać w indywidualnym trybie jazdy.
Ile kosztuje Renault Austral?
Austral po "cenowej korekcie" w końcu kosztuje tyle, ile powinien. Co oznacza "powinien" w tym kontekście? Cennik wersji mild hybrid 150 auto otwiera kwota 140 800 zł za odmianę evolution. Pośrednie techno to odpowiednio 151 800 zł za miękką hybrydę i 164 800 zł za E-Tech 200. Na szczycie gamy stoi esprit Alpine, wyceniony na 163 800 zł z silnikiem mild hybrid i 176 800 zł z pełną, 200-konną hybrydą.
Dopłata 13 000 zł do E-Tech nie wygląda na wygórowaną, szczególnie dla kierowcy, który dużą część kilometrów pokonuje w mieście. Tam różnica w zużyciu paliwa względem miękkiej hybrydy będzie największa.
Podstawowy Austral bez dopłaty proponuje cyfrowe zegary, czujniki parkowania z przodu, z tyłu i po bokach, podgrzewane fotele oraz system OpenR Link. W techno centralny ekran ma 12 cali i dochodzą kolejne elementy wyposażenia, natomiast esprit Alpine dorzuca przede wszystkim bogatsze wykończenie, 20-calowe felgi i bardziej efektowny wygląd.
Dziennikarz i fotograf motoryzacyjny. Samochody to jego największa pasja, choć gotowanie, narty, siatkówka i koty również mieszczą się w top 5 jego zainteresowań. Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, doświadczenie w tworzeniu treści zdobywał w marketingu i jako współpracownik wielu redakcji, nie tylko internetowych. W Dziennik.pl śledzi branżowe newsy, testuje motoryzacyjne nowości i służy dobrą radą dla kierowców.
