Dziennik Gazeta Prawana logo

Skandal w policji! Minister - nie ma afery, nie ma problemu

8 sierpnia 2011, 09:09
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Skandal w policji! Minister - nie ma afery, nie ma problemu
policja.pl
W błocie utopiono pieniądze, które można było zwyczajnie zaoszczędzić. Chodzi o dokumenty bez których na ulicę nie ma prawa wyjechać żaden radiowóz. Sprawa dotyczy też armii, straży pożarnej i pogotowia...

Nikt nie poniesie odpowiedzialności za brak rozporządzenia o badaniach diagnostycznych pojazdów policji i wojska. Dodatkowo kosztowało to budżet minimum kilkaset tysięcy złotych.

Taką decyzję podjął minister spraw wewnętrznych i administracji Jerzy Miller. W wyniku zaniedbania przez niemal trzy miesiące m.in. pojazdy policji i wojska płaciły za badania na komercyjnych stacjach.

20_07_10_auto3_1460014.jpg
Dziura w kasie policji, a winnych brak

Na początku maja przestało obowiązywać rozporządzenie określające warunki badań technicznych pojazdów armii, policji, straży pożarnej. Aby państwowe stacje mogły dalej prowadzić badania, powinno powstać nowe podpisane przez ministrów spraw wewnętrznych i obrony narodowej.

– Minister Miller przyjął wyjaśnienia, że był to efekt przedłużających się uzgodnień międzyresortowych. Dlatego nie będzie postępowania w tej sprawie – mówi rzecznik prasowy resortu spraw wewnętrznych Małgorzata Woźniak.

1937609-alfa-romeo-policja-5.jpg
Dziura w kasie policji, a winnych brak

Jednak obaj ministrowie o konieczności napisania nowego rozporządzenia musieli wiedzieć co najmniej od 18 miesięcy - taki obowiązek wynikał ze zmienionych przepisów ustawy - Prawo o ruchu drogowym. Dodatkowo z biuletynu informacji publicznej wynika, że w obydwu ministerstwach prace nad nowym rozporządzeniem rozpoczęły się dopiero w czerwcu.

master_polska_1689993.jpg
Dziura w kasie policji, a winnych brak

Ostatecznie nowe przepisy zostały przyjęte 11 lipca, a weszły w życie tydzień później. - Czyli od 1 maja do 18 lipca auta policji, armii i wszystkich pozostałych służb nabijały kasę komercyjnym stacjom diagnostycznym. W tym czasie nasi diagności przychodzili do pracy pić kawę - przyznaje w rozmowie z "DGP" urzędnik resortu spraw wewnętrznych.

Według naszych nieoficjalnych informacji w samej policji to zaniedbanie kosztowało około 200 tys. zł. Tylko nieco mniejsze kwoty musiały wyasygnować armia, straż pożarna i stacje pogotowia.

1807917-1-69249.jpg
Dziura w kasie policji, a winnych brak
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zmiany w przepisach dla kierowców, najświeższe informacje ze świata motoryzacji, premiery, testy najnowszych modeli aut, porady. Od kiedy zakaz samochodów spalinowych? Czy pieszy ma zawsze pierwszeństwo? Gdzie zainstalują nowe fotoradary i kamery odcinkowego pomiaru prędkości? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziesz w newsletterze Auto.dziennik.pl.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj